Słone chmury na różowej planecie

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Nowe obserwacje z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba pozwoliły astronomom na dokładne zbadanie atmosfery jednej z najzimniejszych egzoplanet spośród tych bezpośrednio sfotografowanych – poinformował amerykański Northwestern University.

Planeta GJ 504 b krąży wokół gwiazdy typu słonecznego, odległej od nas o 57 lat świetlnych. Została ona odkryta w 2013 roku przy pomocy bezpośredniego zdjęcia przez Teleskop Subaru (obserwacje z 2011 roku). Przezwano ją „różową planetą”, od koloru magenta, jaki ma.

Planeta jest chłodna, jak na obiekty tego typu fotografowane wcześniej (zwykle od 500 do 1000 stopni Celsjusza), ma bowiem temperaturę szacowaną na 237 stopni Celsjusza. Jest to efekt ochładzania się obiektu, który po swoich narodzinach był zapewne bardzo gorący. Według najnowszych badań, obiekt liczy od 2,5 do 4 miliardów lat.

Tak naprawdę nie do końca wiadomo, czy mamy do czynienia z planetą czy brązowym karłem. Obiekt ma prawie 25 razy większą masę niż Jowisz, więc naukowcy ostrożnie nazywają go towarzyszem gwiazdy o masie planetarnej, co oznacza obiekt o rozmiarach planetarnych okrążający gwiazdę, ale bez jednoznacznego kategoryzowania jako planeta.

„Wcześniej inni astronomowie próbowali obserwować ten obiekt przez całą noc przy pomocy największych teleskopów naziemnych na świecie, aby uzyskać widmo. Jednak obserwacje te nie powiodły się. Dzięki Teleskopowi Webba potrzebowaliśmy zaledwie dwóch godzin obserwacji, aby uzyskać sukces” wskazał Aneesh Baburaj z Northwestern's Center for Interdisciplinary Exploration and Research in Astrophysics (CIERA), kierujący badaniami.

Przy pomocy Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba udało się zarejestrować światło GJ 504 b. Po zastosowaniu zaawansowanych technik analizy danych, usunięto znacznie jaśniejsza gwiazdę centralną układu, wydobywając widmo obiektu GJ 504 b. To pozwoliło na określenie, jakie pierwiastki i cząsteczki występują w jego atmosferze.

Okazało się, że atmosfera obiektu to mieszanka m.in. pary wodnej, metanu dwutlenku węgla, amoniaku. Wprowadzono te dane do modelu astrofizycznego, ale uzyskiwano dziwaczne wyniki – symulacje zgadzały się z obserwacjami tylko przy przyjęciu fizycznie nieprawdopodobnych cech. Jednak po dodaniu chmur do modelu, nietypowe charakterystyki zniknęły. Wniosek z modelowania okazał się więc następujący: w głębszych warstwach atmosfery znajdują się słone chmury. To one najlepiej pasują do wyników obserwacji. Istnienie słonych chmur było wcześniej przewidywane teoretycznie od kilkunastu lat.

Wyniki badań opublikowano w „The Astronomical Journal”. (PAP)

cza/ zan/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Wilgotność powietrza ma wpływ na grypę

  • Yersinia pestis. Fot. Wikipedia/ domena publiczna

    Najstarsze szczepy dżumy wywoływały śmiertelne epidemie już 5,5 tys. lat temu

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera