Historia i kultura

Historyk: Penelopa nie zawsze była przedstawiana jako wierna małżonka Odysa

Penelopa i Odyseusz, obraz Johanna Heinricha Wilhelma Tischbeina z 1802 r. Fot. Wikipedia/ domena publiczna
Penelopa i Odyseusz, obraz Johanna Heinricha Wilhelma Tischbeina z 1802 r. Fot. Wikipedia/ domena publiczna

Żaden poeta nie ma takiej recepcji jak Homer. Żaden nie zainspirował tak bardzo swych czytelników do snucia kolejnych wersji jego opowieści. Kwestionowano w nich nawet wierność Penelopy – mówi prof. Tomasz Mojsik z Uniwersytetu w Białymstoku, autor książki „Odyseusz. Biografia nieautoryzowana”.

Polska Agencja Prasowa: Zacznijmy od imienia: Odyseusz czy Ulisses?

Tomasz Mojsik: Ja preferuję Kapitan Nemo. Greckie Outis – Nikt, imię, które heros podaje Polifemowi, aby zwieść go i innych cyklopów. To ciekawe, ale Odyseusz ukrywa się przez większość eposu Homera. Nie dostajemy jego imienia aż do 21. linijki pierwszej pieśni, choć jest głównym bohaterem. Dla porównania imię Achillesa pojawia się w „Iliadzie” od pierwszego wersu. Do tego sam heros nie pojawia się w „Odysei” aż do piątej pieśni, gdy spotykamy go na wyspie nimfy Kalipso. Także w dalszej części eposu Odys się ukrywa, przybiera różne postaci, np. żebraka, i opowiada o sobie zmyślone historie. Nemo (Nikt) pasuje zatem lepiej niż Odyseusz czy Ulisses.

Mozaika - Odyseusz i Syreny, Bardo National Museum w Tunisie. Źródło: Wikipedia/ domena publiczna

Obie formy imienia są poprawne i mają wspólne korzenie. Najwcześniejsze poświadczenia imienia brzmią Olytteus, Olyssesus czy Oulikseus (Ulikseus). Ulisses to forma łacińska wywodząca się z tych wczesnych form imienia tak samo jak Odysseus. Ta ostatnia, choć zrobi potem wielką karierę, jest poświadczona dopiero od epoki klasycznej. Mało zatem, że w „Odysei” nasz bohater często się przebiera, ukrywa, aby zmylić otoczenie, to jeszcze jego imię ma wiele form. Choć akurat my w Polsce, inaczej niż Anglicy, którzy preferują Ulissesa, przywykliśmy do tej klasycznej: Odys, Odyseusz.

PAP: Jeden z najczęstszych przydomków Odyseusza to „polytropos”. Co znaczy to greckie słowo i dlaczego Homer go tak nazywa?

T.M.: To słowo wieloznaczne, podobnie jak sam Odys. Tłumaczy się je, bo jakoś trzeba, jako „obrotny, bywały, pełen pomysłów”, ale to nie oddaje całej głębi znaczenia, bo ono tkwi w kontekstach. Dorzucę, że w ostatnim angielskim tłumaczeniu Emily Wilson oddała to jako „complicated (man)”. Grecki termin składa się z dwóch części: przedrostka poly- o znaczeniu „wiele”, „bardzo”; a także rzeczownika tropos – „zwrot”, „kierunek” (od czasownika trepo – obracać się, zwracać, ale także zmieniać i ulegać zmianie). Najłatwiej powiedzieć „wielce obrotny”, co brzmi trochę jakby heros w każdej sytuacji ustawiał się jak żagiel do wiatru. Biorąc pod uwagę morską trasę jego podróży, to po części tak jest. Równie istotne jest jednak, że heros jednocześnie przyjmuje z pokorą sytuacje, w których to bogowie ingerują w kierunek wiatru i „obracają” jego żaglami.

Zwrot „polytropos aner” z pierwszego wersu „Odysei” wskazuje zatem, że mowa tu o człowieku, któremu przydarza się wiele „zwrotów” czy „zmian” w życiu. Mówimy tu o zwrotach akcji, które wymagają pomysłowości, sprytu, niekiedy bezwzględności, a w efekcie dają wiedzę i doświadczenie. To wszystko zaś czyni człowieka bywałym i mającym wiedzę. Jeśli zebrać te wszystkie tłumaczenia, dostrzegamy związki z inteligencją, pomysłowością i radzeniem sobie bohatera z różnymi sytuacjami życiowymi. W tle zaś jest doświadczenie, które wynika z bywania w świecie, a zatem podróży i kontaktów z różnymi istotami, od bogów po dzikie stworzenia. Dlatego wciąż kochamy Homera – w jednym słowie pierwszego wersu może być tyle znaczeń – i dlatego wciąż znajdują się ludzie, którzy chcą czytać jego dzieła w oryginale i uczą się greki. To piękne.

PAP: Książka „Odyseusz. Biografia nieautoryzowana” jest pasjonującą, a zarazem skrupulatnie prowadzoną wędrówką tropami tytułowego bohatera. Pod koniec książki pada następujące zdanie: „Opowieść o Odysie pokazuje, że literatura jest w stanie pomieścić w sobie więcej niż tylko jedno życie”. W trakcie lektury uświadamiamy sobie mnogość wersji związanych z epizodami z życia Odyseusza, w tym kilka historii o jego śmierci. Grecy byli jednak oswojeni z tym, że mity mają swoje różnorodne wersje…

T.M.: Tak, i to chciałem w książce uwypuklić – wiele żywotów Odysa. Mity w tym kształcie opowiadano minimum przez 1300 lat, licząc od Homera do upadku Rzymu. W tym czasie, choć eposy Homera wciąż trwały, a nawet stały się lekturą szkolną, to opowieści o przygodach Odysa wielokrotnie zmieniały kształt. Dopisywano mu dalsze perypetie, a znane wątki przerabiano w nieoczekiwany sposób. Nowatorstwem wyróżniają się zwłaszcza opowieści o jego śmierci, która u Homera jest tylko zapowiedziana. Zwłaszcza enigmatyczna dziś dla nas historia z zamianą w konia, której próżno szukać w podręcznikach mitologii. Inna sprawa czy Grecy i Rzymianie widzieli to bogactwo opowieści tak jak my. Dla większości z nich raczej oczywiste były jedynie wybrane wersje, znane w danej epoce i wersje lokalne. Trudno sobie wyobrazić, że na Itace opowiadano, że Odys umarł jednak w Etrurii.

Ta polifoniczność mitu to punkt widzenia biblioteki, zarówno antycznej jak i dzisiejszej. Co to znaczy? Ówcześni erudyci, czytając dzieła poprzedników, poetów, historyków czy zbiory lokalnych legend i mitów, dostrzegają, jak wielobarwną mozaikę fabuł one tworzą. Podobnie jest z nami, bo choć mamy dostęp jedynie do ułamka tego, co wytworzyli Grecy i Rzymianie, to wciąż widzimy o wiele więcej niż mieszkańcy Itaki. Zazwyczaj jednak, na potrzeby podręcznika mitologii greckiej, przycina się te opowieści do spójnej narracji, albo wrzuca kilka różnych możliwości fabularnych, nie tłumacząc, skąd się biorą. W książce chciałem pokazać zarówno bogactwo mitów, uwypuklić, że ono się nie kończy na Homerze i Sofoklesie czy Wergiliuszu, a także dać przykłady kontekstów kulturowych, w których te późniejsze, nowatorskie rozwiązania mają sens. Czy mi się udało, to już niech ocenią Czytelnicy.

W przygotowaniu jest już oddzielne wprowadzenie do mitów (wyjdzie w przyszłym roku w Wydawnictwie Marginesy), które ma całościowo potraktować mity w kulturze antycznej. Widzę tu bowiem wielki niedosyt, wynikający po części z faktu, że takiego wstępu z wyjaśnieniami nie napisał nigdy Jan Parandowski. Prowadzę te badania już z górą 30 lat, więc zebrałem nieco doświadczenia i chyba czas się nim podzielić z wielbicielami mitologii greckiej.

PAP: Jak czytamy, bohaterem tej książki jest nie tylko Odyseusz, ale też mitologia. Według badacza mitologii Richarda Buxtona mit nie jest jak brzoskwinia, ale jak cebula. W środku brzoskwini mamy solidną pestkę, a w cebuli – jedynie kolejne warstwy. Jak należy rozumieć tę analogię i jak można ją zastosować do postaci Odyseusza opisanej w książce?

T.M.: Wielu czytelników „Odysei” chce widzieć w eposie odblask jakichś zdarzeń z czasów mykeńskich, choć sami Grecy nie wiedzieli, że istniała taka epoka. To jest ta pestka, której oczekujemy. Badacze od lat zdejmują te warstwy „Odysei” i… nadal jesteśmy mniej więcej w tym samym miejscu. Cebula ma warstwy i „Odyseja” ma warstwy, ale wszyscy wolą kremówki, czyli takie proste rozwiązania. Tu go nie ma, a opowieść, co tam jest mykeńskiego, co z tzw. Wieków Ciemnych, a co z IX-VIII w., a może nawet VII w. jest długa i zawiła. Faktem jest, że wiemy coraz więcej dzięki archeologii czy badaniom językoznawczym.

Co do Odyseusza to analogia dobrze pasuje do opisania mojego pomysłu na przedstawienie herosa. Inaczej niż poprzednicy nie próbuję poszukać w eposie i w materiale porównawczym prawdziwego rdzenia tej postaci. Ewentualnie dodać trochę o jego obrazie w teatrze czy w poezji rzymskiej.

Na bazie 30 lat badań i lektur sądzę, że tam są tylko warstwy i nie ma rdzenia. Po drugie, że te warstwy są ważniejsze niż poszukiwanie św. Graala mitologicznej pestki/rdzenia. Te kolejne wersje mitu o Odysie dużo nam mówią bowiem o ludziach, którzy je opowiadają i ich kulturze. To znacznie ciekawsze i prawdziwsze historycznie niż wymyślanie pierwotnego Odysa. Lekceważenie fantastycznych – no ale jakie miały być, skoro mówimy o postaci zmyślonej – opowieści z czasów rzymskich, wersji chrześcijańskich czy traktowanie ikonografii jako ilustracji do poezji – było błędem.

W sumie nigdy nie przestaliśmy tworzyć nowych wersji (dziś zwiemy to zazwyczaj retellingiem), a musical „Epic” i film Christophera Nolana (premiera jest planowana na 17 lipca br.) to tylko kolejne warstwy. Wersje lepiej pasujące po prostu do gustów danych odbiorców. Żaden poeta nie ma takiej recepcji jak Homer. Żaden nie zainspirował tak bardzo swych czytelników do snucia kolejnych wersji jego opowieści.

PAP: Niedawno, w związku z planowaną adaptacją filmową Nolana, rozgorzał w internecie spór o wygląd Heleny Trojańskiej, a zwłaszcza o to, czy może ją grać czarnoskóra aktorka. W pewnym miejscu „Iliady” Homer opisuje piękno Heleny pośrednio, poprzez reakcję starców trojańskich zachwyconych jej widokiem. Tak jakby obawiał się, że nie podoła wprost oddać wspaniałości jej urody. Co wiemy o wyglądzie Heleny?

T.M.: Ta dyskusja jest ciekawa i ma wiele wymiarów i pewnie można o tym książkę napisać. Najważniejszy argument, który jest podnoszony przez krytyków ewentualnego (bo wciąż pewności brak) wyboru czarnoskórej aktorki, to epitet „leukolenos”, czyli „białoramienna”, który się pojawia i w „Iliadzie”, i w „Odysei” w odniesieniu do Heleny. Jeśli weźmiemy go dosłownie, to krytycy mają rację – pada tu określenie „biały” w odniesieniu do skóry heroiny. Jak wszystko jednak i ten epitet ma swój kontekst. Dokładniejsza analiza pokazuje bowiem, że nie tylko Helena jest tak określana, ale także Hera (24 razy w „Iliadzie”), Andromacha, a w „Odysei” np. Nauzykaa, jej matka Arete czy Penelopa.

Z kolei o Odysie raz słyszymy, że gdy Atena przywraca mu prawdziwą postać (wcześniej zamieniła go w żebraka), to jego skóra staje się „melanchroies”. Robert Chodkowski tłumaczy to miejsce: „cerę miał znów ogorzałą”. Przymiotnik „melanchroies” znaczy jednak dosłownie „o czarnej skórze”. Czy zatem, jeśli mamy być dosłowni – a czemu nie? – Odys był czarnoskóry? Czy może tylko ogorzały? I tu dochodzimy do sedna. Epitet „białoramienna” nie odnosi się do samego koloru skóry, ale do praktyki społecznej, co wyjaśnia nam także, dlaczego Odys może być „czarnoskóry”. Małżonki w świecie greckim (a Hera, małżonka Zeusa, opiekuje się tą sferą i być może także dlatego jest tak określana) większość czasu spędzają w domu. W świecie greckim ceni się zatem ich jasną cerę właśnie z tego względu – ona jest dowodem, że nie przebywają poza domem męża. Ogorzałą i opaloną skórę mogą mieć niewolnice i jest to dowodem, że muszą przebywać większość dnia poza domem.

A zatem, epitet „białoramienna”, podobnie jak np. blada cera kobiet ze sfer wyższych w czasach wiktoriańskiej Anglii, wskazuje w pierwszej kolejności na status społeczny i zamożność. Dokładnie z tych samych względów Odys może być „czarny”, bo mężczyźni cały dzień spędzają poza domem, a Odys to nawet 20 lat. Czy zatem Helena może być czarnoskóra? Ależ to decyzja reżysera. Czy wynikła z uwarunkowań kulturowych typowych dla amerykańskiego rynku filmowego? Oczywiście, podobnie jest jednak z kontekstem eposów Homera. Czy Homer daje jakieś argumenty w jedną lub drugą stronę? Być może, ale sam przymiotnik „białoramienna” to słaby argument.

PAP: A Penelopa? Czy rzeczywiście była wierną małżonką?

T.M.: Idziemy w plotki?

PAP: Pójdźmy!

T.M.: To najpierw spytajmy o wierność Odyseusza, bo tu są spore wątpliwości. Kirke, Kalipso, kto wie, co jeszcze. Specyfiką mitu jest zawsze, że dostosowuje się do potrzeb odbiorców. Opowieści o wiernej Penelopie, 20 lat czekającej w domu grzecznie na męża, który nie spieszy się z powrotem, a do tego otwarcie opowiada o romansie z Kirke (kto by bogini odmówił?) dobrze wyrażają punkt widzenia ówczesnych Greków. To świat mężczyzn, którym wolno więcej. Miejsce kobiety jest w domu, przy krosnach. I tu trochę naokoło dochodzimy do kwestii wierności Penelopy. W pierwotnej tradycji ona jest wzorem wierności i zostaje przeciwstawiona swej kuzynce Klitajmestrze, która wraz z kochankiem zabiła swego męża (też wracającego z wojny Agamemnona). Penelopie to nawet nie przyszło do głowy i jej wierność jest częścią sławy jej męża.

Jednak Grecy nie byliby Grekami, gdyby nie zaczęli kwestionować także tego elementu opowieści o Odysie. I gdzieś może w czasach Platona, epoce fermentu intelektualnego, rozkwitu komedii i kwestionowania autorytetów, wykluło się podejrzenie, fantazja, że także Penelopa mogła potajemnie z kimś sypiać. Być może wyraża to także stopniowo pojawiającą się świadomość, że kobiety też mają swoje potrzeby, co trochę widać w umowach małżeńskich z czasów hellenistycznych.

Tak czy inaczej zaczęto pisać o tym, że Penelopa sypiała z którymś z zalotników, że może miała syna z Hermesem. A najmocniejsza wersja? Odys wraca do domu, zastaje tam Penelopę z niemowlakiem w rękach, Okazuje się, że to mały bożek Pan, który narodził się ze związku Penelopy z wszystkimi zalotnikami (gra słów, bo po gr. „wszyscy” to „pantes”). Przerażony widokiem dziecka Odys ucieka z krzykiem z domu i znów wyrusza w świat… Brzmi jak satyra na „Odyseję” i wzorzec wiernej żony? Chyba właśnie o to w tej nowej wersji chodziło.

PAP: Potocznie mówi się, że Homer był autorem „Iliady” i „Odysei”. Jak dzisiaj badacze zapatrują się na tę kwestię?

T.M.: To prawda że oba utwory się różnią, ale jest wielu twórców, którzy komponują w różnych gatunkach i dostosowują styl do czytelnika i doświadczeń. „Iliada” jest opowieścią z długą tradycją. Jej wątki przewodnie to wojna, honor, męskość, rywalizacja i jej dobre i złe strony, a także wpływ i rywalizacji, i wybitnych jednostek na grupę. „Odyseja” może się wydawać z tego punktu widzenia zupełnie odmienna, bo to opowieść czerpiąca garściami z tradycji, ale też ją przetwarzająca nie do poznania, zwłaszcza na bazie greckich doświadczeń kolonizacji. Przetrwać mimo wszelkich przeciwieństw. Wrócić do domu, gdzie nasze miejsce. Nie dzięki sile i walce twarzą w wywarz, ale podstępowi, inteligencji i dostosowaniu się do okoliczności. To uproszczony opis, ale pozwala zrozumieć różnice między eposami.

Jednak te różnice wynikają z tematu i nie tyle innych wizji świata, jak się czasem twierdzi, ale różnych potrzeb odbiorców i próby objęcia całego zakresu doświadczeń ludzkich. Co do autorstwa eposów bliska mi jest wersja Ptolemeusza Chennosa, autora z czasów Cesarstwa, który za jakimś nauczycielem zapewne, którego irytowały pytania uczniów o to, kto stworzył „Iliadę” i „Odyseję”, miał powiedzieć, że to nie Homer, ale kobieta z egipskiego miasta Memfis o imieniu Fantazja. Szach mat. Co do pytania o to, czy oba utwory skomponował ten sam autor, to sądzę, że oba rozwiązania są możliwe, ale nie da się ich udowodnić z braku danych. I dlatego ta kwestia jest tak ciekawa i można o niej dyskutować bez końca. Proszę tylko pomyśleć – dwa wielkie utwory o skomplikowanej strukturze, setki bohaterów, ich emocje, pięknie opisany świat. To jak multiwersum „Gwiezdnych wojen” czy „Marvela”. Jest o czym myśleć i dyskutować z innymi. A o to także w literaturze chodzi – o wspólnotę czytelniczą. I Homer dał te światy najpierw Grekom, czym zbudował ich tożsamość, a potem nam, Europejczykom.

PAP: Książka wyszła w serii „Bohaterowie o tysiącu twarzy”. Jest to nawiązanie do dzieła religioznawcy Josepha Campbella, w którym autor wyodrębnia powtarzające się, uniwersalne epizody z życia wielkich bohaterów kulturowych. Jak z tej perspektywy prezentuje się Odyseusz?

T.M.: W „Odysei” jest wiele elementów tradycyjnych, znanych z innych epok i miejsc. Choćby motyw powrotu do domu, albo dokładniej, powrót męża do domu. Znana z innych kultur opowieść ma różny przebieg, ale podobny schemat. „Odyseja” Homera realizuje jeden z nich w swoisty sposób i w greckich szatach. Podobnie jest z Odysem jako tricksterem, spryciarzem, który poradzi sobie w każdej sytuacji, ogra i ludzi, i bogów, a niekiedy samą śmierć. Najbardziej znany przykład z „Odysei” to przygoda z Polifemem – na marginesie to także znany motyw jednookiego ogra, olbrzyma o wielkiej sile, którego nie można pokonać siłą mięśni i trzeba wziąć podstępem. Odys wymyśla, jak go uśpić (wino niemieszane), następnie jak pozbawić go oka (zaostrzony kołek), a na koniec wyprowadza i siebie i kompanów z jaskini, stosując trik z owcami, pod których brzuchami wszyscy się ukrywają. Takie schematy są podstawą wielu opowieści na całym świecie.

To, czego Campbell nam nie mówi, to realizacje literackie, bo opowieść opowieści nierówna. Dobry poeta czerpie garściami z tradycji i od innych twórców. Genialny może opowiadać o zeszłorocznym śniegu, a będziemy go słuchać z otwartymi ustami. Bo część historii dzieje się w języku, a za część odpowiada kontekst, w którym żyją odbiorcy. Jak w pierwszej pieśni „Odysei” mówi nam Telemach: „wszyscy kochają najnowszą pieśń”. Posługiwanie się schematami narracyjnymi ma oczywiście ogromne znaczenie dla odbiorców, którzy mają przyjemność w rozpoznawaniu motywów i doceniają ich nowe potraktowanie. Kluczowe jest jednak wyjście poza same schematy fabularne i granie znanymi motywami. I tu grecka fantazja i Homer nie zawodzą. I za to właśnie, a nie powtarzalność kochamy Greków. Jak napisał kiedyś Henryk Elzenberg: „Jednym z uroków zajmowania się historią ducha greckiego jest to, że wyobraźnia jest tam tak inteligentna, a inteligencja tak przepojona wyobraźnią”.

Rozmawiał Krzysztof Łapiński (PAP)

Tomasz Mojsik, historyk i filolog klasyczny z Białegostoku. Pisze o sobie: „Pech zdarzył, że w ostatnich latach także dziekan Wydziału Historii Uniwersytetu w Białymstoku, przez co ma mniej czasu na pisanie. A to akurat lubi, podobnie jak piłkę nożną. Autor książki »Odyseusz. Biografia nieautoryzowana«, Wyd. Homini 2025, ale także książek o Muzach i Orfeuszu. W ogóle, jak na historyka, to jakieś dziwne tematy się go trzymają. Najwyraźniej wierzy, że to, co zmyślamy i co dzieje się w ludzkiej głowie może być ciekawsze niż pola bitew i łożnice królów. W przygotowaniu książka z wprowadzeniem do mitów greckich, której nie napisał, a powinien, Jan Parandowski (Wyd. Marginesy)”.

Nauka w Polsce

krx/ bar/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • 20.09.2020. Jezioro Lednica. PAP/Archiwum Kalbar

    Prof. Figlerowicz: genetyka Piastów to wielka i skomplikowana mozaika, będziemy ją dalej odtwarzać

  • 06.11.2019. Historyk, profesor Andrzej Chwalba. PAP/Łukasz Gągulski

    Prof. Chwalba: przewrót majowy nie był planem, ale impulsem, który wymknął się spod kontroli

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera