Birdwatching to coraz popularniejszy - także w Polsce - sposób spędzania czasu, związany z obserwacjami ptaków. Z nowego badania wynika, że kobiety i mężczyźni częściej wybierają różne style angażowania się w obserwacje ptaków – i że te różnice bywają większe tam, gdzie społeczeństwa są bardziej równościowe.
Birdwatching, coraz częściej po polsku nazywany ptasiarstwem, ma w sobie coś z medytacji i coś z gry terenowej. Jedni idą w krzaki obserwować ptaki by nacieszyć się ciszą, inni po „gatunek dnia”, a jeszcze inni – po to, by po prostu popatrzeć, jak świat oddycha w trzcinach. Wydawałoby się, że płeć nie powinna tu mieć nic do powiedzenia. A jednak nowe międzynarodowe badanie opublikowane w Current Psychology pokazuje, że kobiety i mężczyźni częściej wybierają różne style angażowania się w obserwacje ptaków – i że te różnice bywają większe tam, gdzie społeczeństwa są bardziej równościowe.
W ramach badania zespół naukowców z Niemiec, Finlandii, Włoch, Brazylii, Tajwanu, Meksyku i Polski przeanalizował odpowiedzi ponad 4000 osób z 25 krajów, zebrane w ankiecie dostępnej w wielu językach. W badaniu wykorzystano skalę „specjalizacji w birdingu”, która ujmuje trzy elementy: umiejętności (m.in. rozpoznawanie gatunków po wyglądzie i głosie), zachowania (częstotliwość i intensywność obserwacji w terenie) oraz zaangażowanie psychologiczne - czyli to, jak ważne są ptaki w codziennym życiu.
Wyniki wskazują, że mężczyźni częściej deklarują wyższe umiejętności rozpoznawania ptaków. Różnice w „terenowej intensywności” są mniejsze, a najmniej dzieli kobiety i mężczyzn emocjonalny związek z samą pasją - ptaki potrafią być równie ważne po obu stronach. Jednocześnie mężczyźni częściej przesyłają obserwacje do platform obywatelskiej nauki, takich jak eBird, ornitho czy iNaturalist, czyli uczestniczą w tym bardziej „wynikowym” wymiarze birdingu.
Najbardziej dyskutowany rezultat dotyczy jednak tzw. paradoksu równości płci: im wyższy poziom równości w danym kraju (mierzony wskaźnikami społecznymi), tym większe mogą być różnice między kobietami i mężczyznami – zwłaszcza w obszarze umiejętności i zachowań. Innymi słowy: w bardziej egalitarnych społeczeństwach częściej widać, że ludzie „rozchodzą się” w różne sposoby realizowania hobby.
Współautor badania, prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, zwraca uwagę, że takie wyniki łatwo zamienić w wygodną, a przez to mylącą opowieść. „Pewne dane psują nam wygodne stereotypy, a potem każą je natychmiast zastąpić… nowymi stereotypami” – zwraca uwagę. Jak dodaje, pokusa jest prosta: ogłosić, że jedni są od wiedzy, drudzy od emocji. „Tyle że w ptasiarstwie te role mieszają się jak w stadzie szpaków: nawet najbardziej »twardy« twitcher - czyli kolekcjoner jak największej liczby zaobserwowanych gatunków - bywa sentymentalny, a osoba, która wychodzi dla relaksu, potrafi mieć oko i ucho lepsze niż niejeden łowca rzadkości. W bardziej egalitarnych krajach ludzie częściej mogą robić hobby »po swojemu« – i wtedy różnice stylu, a nie wartości, robią się bardziej widoczne” - opisuje profesor w informacji prasowej przesłanej serwisowi Nauka w Polsce.
Zwraca też uwagę, że formułując wnioski na temat stylów i zaangażowania podczas obserwacji ptaków - warto pamiętać o rzeczach mało romantycznych: czasie, logistyce, opiece nad dziećmi, ale też o bezpieczeństwie w terenie. Nie każdy może sobie pozwolić na samotny świt w trzcinowisku albo nocny nasłuch w lesie. A raportowanie do eBirda czy ornitho? Cóż - część birdingu odbywa się dziś w świecie, gdzie ptak musi zostać „wpisany w system”, najlepiej natychmiast. „Kto lubi arkusze, listy i internetowe dyskusje, czasami dość agresywne - o jednym piórku na pokrywie skrzydłowej, ten będzie raportował częściej. I to też jest fragment tej samej pasji” – wyjaśnia prof. Tryjanowski. Jak podkreśla - rozumie on obie postawy: pewnej intymności obserwacji, jak i masowego raportowania obserwacji innym.
Autorzy pracy podkreślają, że ich badanie nie jest rankingiem, kto obserwuje „lepiej”. „Raczej opisuje, że ptasiarstwo bywa pasją o wielu twarzach: od intensywnej specjalizacji i »polowania« na rzadkości, przez fotografię i wędrówki, po spokojne obserwacje w parku czy przy karmniku. Z praktycznego punktu widzenia to cenna wskazówka dla organizatorów wyjść terenowych, klubów i twórców aplikacji: jeśli chcemy, by w citizen science brało udział więcej osób, trzeba projektować działania, które uwzględniają różne ograniczenia - czasowe, logistyczne i związane z poczuciem bezpieczeństwa - a nie zakładać jeden „właściwy” model uczestnictwa.
Badacze zwracają też uwagę na ograniczenia: badanie ma charakter ankietowy, część wyników opiera się na samoocenie umiejętności, a próba - choć duża i międzynarodowa - nie jest w pełni reprezentatywna dla całych społeczeństw (dane zbierano w okresie pandemii, z przewagą krajów półkuli północnej). Mimo to praca wnosi rzadko spotykaną perspektywę porównawczą i pokazuje, że nawet w hobby tak „niewinnym”, jak podglądanie ptaków, odbijają się społeczne uwarunkowania, codzienna logistyka i wybory stylu życia. „Jeśli więc jest w tym jakaś lekcja, to chyba ta: ptaki nie są od tego, by nas poróżnić. Różnimy się – i dobrze. Ważne, żebyśmy umieli z tych różnic zrobić coś mądrego: lepsze narzędzia citizen science, bardziej dostępne wyjścia terenowe i mniej pochopnych historii o tym, »kto jak powinien« oglądać świat przez lornetkę” - podsumowują.
Nauka w Polsce
zan/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.