Prawo nie nadąża za nauką - w Polsce można polować na coraz rzadszy gatunek gęsi

2007.10.15 PAP/Darek Delmanowicz
2007.10.15 PAP/Darek Delmanowicz

W Polsce można legalnie polować na gęś zbożową, mimo że liczebność tego gatunku spada. Obowiązujące przepisy nie nadążają za aktualną wiedzą naukową. Dodatkowym problemem jest to, że myśliwi nie są w stanie odróżnić jej od innych, podobnych ptaków, co sami przyznają - powiedział ornitolog z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu dr Marcin Tobółka.

Gęś zbożowa (Anser fabalis) to gatunek lęgowy północnej Eurazji, gniazdujący głównie w Skandynawii i północnej Rosji. Na zimę przemieszcza się do Europy Środkowej i Zachodniej, w tym do Polski, gdzie tworzy wspólne stada (mieszane) z innymi gatunkami gęsi.

Do niedawna gęś zbożowa i gęś tundrowa były uważane za jeden gatunek. Jednak już od blisko 10 lat wiemy, że są to dwa odrębne gatunki o różnym zasięgu i trendach liczebności, co potwierdza zarówno Międzynarodowy Komitet Ornitologiczny, jak i Krajowa Komisja Faunistyczna. I o ile liczebność gęsi tundrowej uznawana jest za stabilną, gęś zbożowa wykazuje tendencję spadkową.

Jak wyjaśnił PAP dr Tobółka, ze względu na duże podobieństwo obu gatunków ich rozróżnienie w terenie jest trudne, zwłaszcza w locie, co ma znaczenie w kontekście obowiązujących przepisów łowieckich.

Gęś zbożowa pozostaje bowiem w Polsce na liście gatunków łownych. Obostrzeniem dla myśliwych jest jedynie to, że na ptaki te można polować wyłącznie w locie.

- Tak mówią przepisy. W praktyce jednak myśliwy nie jest w stanie rozróżnić od siebie w locie różnych gatunków gęsi. Nawet doświadczeni obserwatorzy ptaków i specjaliści mają z tym problem - zaznaczył.

Co więcej, w miejscach, gdzie na gęsi poluje się intensywnie, czyli w zachodniej Polsce, występuje przeważnie gęś tundrowa, czyli ta, który nie jest na liście gatunków łownych.

Choć badania z ostatnich lat wskazują na spadek liczebności gęsi zbożowej w Europie - i coraz częściej naukowcy wskazują ją jako ptaka wymagającego szczególnej ochrony, przepisy łowieckie nie zostały dostosowane do tych ustaleń.

Zdaniem eksperta wynika to z tego, że prawo nie nadąża za doniesieniami naukowymi. - O tym, że gęś zbożowa i tundrowa to dwa osobne gatunki, wiemy od 2017 r. Wiemy też, że mają różne trendy populacyjne. Mimo tego przepisy pozostały niezmienione - podkreślił.

Niepokojącym zjawiskiem jest także rozwój turystyki łowieckiej związanej z odstrzałem gęsi. Jak wyjaśnił dr Tobółka, do Polski przyjeżdżają myśliwi z zagranicy, którzy odpłatnie uczestniczą w polowaniach organizowanych przez biura polowań, co stanowi źródło dochodu dla tych ostatnich.

- To, co oburza nas np. w kontekście bocianów odstrzeliwanych przez myśliwych w Libanie, w przypadku gęsi w Polsce jest akceptowane. A tak naprawdę sytuacje są bardzo podobne. W Polsce też jest to pewnego rodzaju biznes. Przyjeżdżają do nas myśliwi z Niemiec, Francji czy Włoch, bo tu gęsi - ze względu na charakter naszych zim - zatrzymują się licznie, i płacą za możliwość strzelania do nich. Sam niejednokrotnie, podczas wyjazdów terenowych, spotykałem amatorów strzelania do gęsi w Dolinie Baryczy - powiedział.

Przypomniał, że problemem jest także to, że wiele ptaków nie ginie od razu, lecz zostaje jedynie postrzelonych. Wynika to z charakteru polowań - do szybko lecących gęsi strzela się amunicją śrutową, czyli wiązką drobnych, metalowych pocisków. Zwiększa to szanse trafienia, ale nie zawsze powoduje natychmiastową śmierć. Jeśli ptak znajduje się w większej odległości albo zostanie trafiony pod niekorzystnym kątem, śrut może nie uszkodzić kluczowych organów. W efekcie część gęsi odlatuje z ranami lub śrutem w ciele, a ginie dopiero po pewnym czasie w wyniku odniesionych obrażeń czy osłabienia.

W opinii dr. Tobółki, choć odstrzał bocianów na Bliskim Wschodzie budzi duże emocje, w Polsce mamy do czynienia z bardziej systemowym i wielkoskalowym oddziaływaniem na ptaki, które może mieć większy wpływ na ich populacje.

Katarzyna Czechowicz (PAP)

kap/ zan/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Łódzkie/ Naukowcy wciąż czekają na powrót do gniazda bociana czarnego Florentino

  • 15.05.2020 PAP/Marcin Bielecki

    Eksperci o dzikach w miastach: liczebność tych zwierząt nie jest znana

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera