Aż 96 proc. studentów zadeklarowało stosowanie co najmniej jednej metody samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Jedni decydowali się na aktywność fizyczną, inni na preparaty roślinne typu melisa, natomiast 31 proc. sięgało po marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
Badanie zostało przeprowadzone wśród studentów wrocławskich uczelni przez zespół Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W przesłanym przez uczelnię komunikacie napisano, że wzięło w nim udział 493 studentów, z których aż 96 proc. deklarowało stosowanie co najmniej jednej metody samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybieranymi działaniami o wysokim profilu bezpieczeństwa były aktywność fizyczna (81 proc.), medytacja (60 proc.) oraz joga (39 proc.).
„To pokazuje, że studenci nie są bierni. Szukają sposobów, by sobie pomóc, i często wybierają metody, które mają sens zdrowotny” – powiedział cytowany w komunikacie lek. Jakub Sobieraj z Kliniki Neurologii Uniwersyteckiego Szpitalu Klinicznego we Wrocławiu, współautor badania, prowadzonego w ramach Studenckiego Koła Naukowego Psychiatrii pod opieką dr hab. Patryka Piotrowskiego, prof. UMW.
Poza aktywnością fizyczną studenci chętnie sięgali po preparaty roślinne. Najczęściej była to melisa (53 proc.), ale także ashwagandha (25 proc.) i rumianek. Dziurawiec stosowało ponad 11proc. badanych.
„Nie wszystkie metody medycyny komplementarnej i alternatywnej (CAM) są sobie równe. Jedne mają solidniejsze podstawy, inne wymagają dużej ostrożności. Dziurawiec czy ashwagandha mogą wchodzić w interakcje z lekami psychotropowymi” – powiedział Sobieraj.
Co istotne, użytkownicy ashwagandhy i dziurawca wykazywali wyższe nasilenie objawów depresyjnych. To sugeruje, że po te środki częściej sięgają osoby w gorszym stanie psychicznym – niekoniecznie dlatego, że pomagają, ale dlatego, że potrzeba ulgi jest silniejsza.
Jednym z najbardziej niepokojących wyników badania jest skala stosowania marihuany – jej przyjmowanie deklarowało 31 proc. studentów, często nie rekreacyjnie, lecz „na poprawę samopoczucia”. Psychodeliki stosowało ponad 10 proc. – czytamy w komunikacie.
„Marihuana bywa postrzegana jako sposób radzenia sobie z obniżonym nastrojem, ale może pogarszać objawy, zwiększać ryzyko uzależnienia czy ujawniać zaburzenia psychotyczne” – zaznaczył lek. Sobieraj.
Odpowiedzi na pytanie, dlaczego studenci leczą się sami, nie są jednoznaczne. Z jednej strony są bariery systemowe. Koszt prywatnych wizyt u psychiatry był główną przeszkodą dla ponad 80 proc. badanych, a dostępność publicznej opieki – dla jednej trzeciej. Z drugiej strony ogromną rolę odgrywają czynniki kulturowe i narracje obecne w mediach.
„Respondenci najczęściej czerpali wiedzę o metodach medycyny komplementarnej i alternatywnej (CAM) z mediów, gdzie dominują uproszczenia i reklamy. Jednocześnie cieszy duża akceptacja klasycznych metod leczenia: psychoterapię akceptuje 81 proc. studentów, a leki – 76 proc. – powiedział Sobieraj.
Zdaniem autorów badanie pokazuje potrzebę działań systemowych: edukację o CAM bez straszenia i bez idealizowania, łatwo dostępne, niskoprogowe formy wsparcia psychicznego, normalizacja rozmów o zdrowiu psychicznym na uczelniach oraz większą dostępność specjalistów dla studentów.
„Dla klinicysty informacja o stosowaniu metod medycyny komplementarnej i alternatywnej (CAM) bywa bardzo cenna diagnostycznie. Czasem to nie przyczyna problemu, ale jego objaw – sygnał, że pacjent desperacko szuka ulgi” – podkreślił autor badania.(PAP)
ros/ zan/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.