Uczelnie i instytucje

Prof. S. Karpiński zwolniony z SGGW; w tle konflikt o broń sportową i sprawa o mobbing

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie rozwiązała stosunek pracy z prof. Stanisławem Karpińskim. Decyzja zapadła w tle ostrego sporu o wykorzystanie laboratoriów, wnoszenie broni sportowej na teren pola doświadczalnego Wolica oraz wysuwanych przez profesora zarzutów o mobbing.

Prof. Stanisław Karpiński to biolog molekularny roślin i biotechnolog. W 2009 r. po karierze w szwedzkich uczelniach wrócił do Polski, obejmując profesurę w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie (SGGW). Badacz opisuje sposób przetwarzania informacji przez rośliny. Wykazał m.in., że rośliny mają zdolność do fizjologicznego zapamiętywania i procesowania impulsów świetlnych w sposób przypominający pierwotny układ nerwowy (tzw. pamięć komórkowa roślin). Jest autorem odkryć w dziedzinie fizjologii roślin, publikowanych w „Science”, „The Plant Cell” czy „PNAS”. Jest również aktywnym i licencjonowanym strzelcem sportowym z międzynarodowymi sukcesami.

„Z dniem 25 maja 2026 r. Uczelnia rozwiązała z prof. dr. S. Karpińskim stosunek pracy” – przekazała w oficjalnym stanowisku przedstawicielka SGGW Anna Kiryjow-Radzka. Profesor Karpiński powiedział PAP, że składa odwołanie do sądu pracy z zabezpieczeniem od tej decyzji.

PAP poprosiła SGGW o uzasadnienie decyzji o zwolnieniu profesora. W odpowiedzi rektor SGGW prof. Michał Zasada zwrócił uwagę, że przyczyny i okoliczności uzasadniające rozwiązanie umowy o pracę należą do sfery prywatności pracownika.

Badacz roślin w swoim liście skierowanym w ubiegły wtorek do senatu SGGW i rektora napisał: „Rektor i Senat SGGW w Warszawie uczestniczą w bezprawnych działaniach i prześladowaniach jednego z najlepszych swoich naukowców i sportowców oraz w łamaniu praw człowieka (prawo wolności i do prowadzenia badań). Ta sprawa może się nie tylko skończyć w polskich sądach (do sądu pracy już jest kierowana), ale i w Europejskim Trybunale Praw Człowieka”.

Rektor SGGW w przekazanej PAP odpowiedzi do profesora i senatu uczelni napisał, że w zajmowanych przez profesora „pomieszczeniach na terenie Kampusu zabezpieczono kilka sztuk broni palnej, amunicję różnego kalibru w znacznej ilości, a także sprzęt służący do elaboracji amunicji”.

Rektor zapewnił PAP, że władze uczelni nie wiedziały, że profesor Karpiński przechowuje prywatną broń i amunicję w pomieszczeniach na terenie SGGW, nigdy też nie udzielały takiej zgody w jakiejkolwiek formie, bo profesor nigdy nie występował o tego typu zgodę.

Prof. Karpiński wyjaśnił PAP, że strzelectwem sportowym zajmuje się od 2014 r.; ma ważne pozwolenie na broń. Stwierdził, że w 2009 r. otrzymał od Katedry SGGW mieszkanie w budynku na Wolicy i był to jeden z warunków jego powrotu ze Szwecji. Broń i amunicję - jak wyjaśnił - przechowywał chwilowo, np. kiedy broń była w transporcie na zawody lub trening, i w odpowiednim sejfie w mieszkaniu na polach doświadczalnych Wolica. A na to - jak uważa - nie potrzebuje dodatkowego pozwolenia uczelni.

Jego zdaniem Ustawa o broni i amunicji nie może być ograniczana przez akty niższego rzędu, np. przez wewnętrzne regulaminy uczelni. Jego osiągnięciami z zakresu strzelectwa uczelnia chwaliła się zaś na swoich stronach. Zapewnił, że zgodę na elaborowanie amunicji (przygotowanie amunicji do użycia poprzez m.in. napełnianie łusek prochem) w zajmowanych przez siebie pomieszczeniach służbowych SGGW wyraził były kierownik Katedry Genetyki, Hodowli i Biotechnologii Roślin, prof. Stefan Malepszy. - Nigdy nie było wezwania, żebym zaprzestał elaboracji amunicji na Wolicy - stwierdził profesor.

W odpowiedzi rektora do naukowca czytamy: „działalność badawcza realizowana przez pracowników, w tym również i Pana, nie miała i nie ma związku ze strzelectwem sportowym, przechowywaniem broni czy elaboracją amunicji; próby przedstawiania opisanych zdarzeń jako elementu działalności naukowej są zatem całkowicie nieuprawnione”. „Prowadzenie elaboracji amunicji na terenie Uczelni było działaniem całkowicie niedopuszczalnym, w szczególności wobec braku jakiejkolwiek zgody na wnoszenie oraz przechowywanie broni i amunicji na terenie Uczelni” - napisał rektor powołując się na wewnętrzny regulamin porządkowy Kampusu SGGW.

Zdaniem profesora Karpińskiego budynek na Wolicy nie jest częścią kampusu, ale pomieszczeniem warsztatowym i gospodarczo-socjalnym dla pracowników polowych. Prof. Karpiński zwrócił uwagę, że budynek na Wolicy nie jest uwzględniony na mapie i liście obiektów kampusu na stronie SGGW, zamknięty jest dla osób postronnych i znajduje się 2 km od kampusu głównego na polach Wolicy.

Zdaniem rektora zaś „budynek Instytutu Biologii na Wolicy bezspornie usytuowany jest na terenie Kampusu SGGW”.

Konflikt między prof. Karpińskim a władzami uczelni przybrał na sile 11 maja br., kiedy zespół badawczy musiał opuścić budynek na polach doświadczalnych na Wolicy podczas ćwiczebnego alarmu ewakuacyjnego.

Prof. Karpiński skomentował: „w stanie konieczności wyższej musiałem opuścić pomieszczenie warsztatowo-gospodarcze 101 na Wolicy, w którym legalnie prowadziłem badania modulowanej fluorescencji chlorofilu i elaborowałem precyzyjną amunicję do badań balistycznych i celów sportowych. Szybko zabezpieczyłem proch, zamykając go w stalowej szafie i kontenerze transportowym, jak i wytworzoną amunicję. Zamknąłem drzwi na klucz i wyszedłem na zewnątrz budynku. Kiedy byłem na zewnątrz, pracodawca wymienił zamek i nie miałem już dostępu do 101. A byłem jedyną uprawnioną osobą do prawidłowego zabezpieczenia 101 po odwołaniu alarmu. Następnie Kanclerz SGGW zawiadomił policję, że stwarzam zagrożenie dla zdrowia i życia, bo nieprawidłowo przechowuję materiały łatwopalne”.

11 maja br. policja ograniczyła wolność badacza na kilka godzin w związku z wysuniętymi przez kanclerza zarzutami narażenia studentów i pracowników SGGW na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Broń prof. Karpińskiego i amunicję zatrzymano.

Badacz poinformował, że jego adwokat złożył w tej sprawie do sądu zażalenie na działania policji. To wniosek o stwierdzenie, że jego zatrzymanie było nielegalne, bezzasadne i nieprawidłowe. Domaga się też zwrotu zatrzymanych rzeczy. W zażaleniu obrońca badacza zwrócił uwagę m.in., że przy zatrzymaniu nie wskazano, jakie zachowanie profesora stworzyło stan bezpośredniego zagrożenia, kto konkretnie został narażony i dlaczego nie wystarczały zwykłe czynności procesowe. W piśmie zwrócono uwagę, że organy ścigania nie powinny z góry zakładać, że skoro ujawniono proch, amunicję lub broń, to automatycznie istnieje stan przestępstwa. „Takie rozumowanie (...) prowadzi do nieuprawnionej kryminalizacji legalnej aktywności sportowej oraz technicznej” - czytamy w zażaleniu.

PAP skontaktowała się z komendą rejonową policji z pytaniem o to, co ustalono w sprawie prof. Karpińskiego. Oficer prasowy odpowiedziała jednak, że nie udziela się informacji na temat postępowań dotyczących konkretnych osób fizycznych.

Według prof. Karpińskiego wydarzenia wokół alarmu były prowokacją w odpowiedzi na toczący się proces o mobbing i wysuwaną przez profesora krytykę działań uczelni, m.in. dotyczącą marnowania publicznych pieniędzy w uniwersyteckim Centrum Medycyny Translacyjnej SGGW.

Badacz złożył w 2021 r. przeciwko uczelni pozew do sądu pracy, domagając się zadośćuczynienia za bezzasadne postępowanie dyscyplinarne, za brak przeprosin, brak zwrotu kosztów obrony, utratę zarobków i mobbing w pracy. - 4 maja br. odbyła się trzecia rozprawa w sądzie pracy, w której trzeci świadek złożył obciążające SGGW zeznania - wskazał badacz w rozmowie z PAP. Dodał, że sprawa jest w toku, sumaryczne roszczenia badacza wobec uczelni to 230 tys. zł plus odsetki od 2021 r.

Władze SGGW przedstawiają inny przebieg i powód zdarzeń z pierwszej połowy maja. Według oświadczenia biura prasowego dla PAP cykliczne ćwiczenia ewakuacyjne przeprowadzono zgodnie z przepisami ochrony przeciwpożarowej MSWiA, a w ich trakcie Inspektorat Ochrony Przeciwpożarowej SGGW ujawnił rażące naruszenia procedur bezpieczeństwa.

„W wyniku ćwiczeń przeprowadzonych w budynku na Wolicy - wykorzystywanym przez Katedrę Genetyki, Hodowli i Biotechnologii Roślin SGGW - których organizatorem był Inspektorat Ochrony Przeciwpożarowej SGGW, ujawniono nieprawidłowości, w tym m.in. część pomieszczeń wykorzystywanych niezgodnie z przeznaczeniem jako pomieszczenia mieszkalne (trwałe zamieszkiwanie – bez wiedzy i zgody Uczelni) oraz fakt, że znajdowały się w nich przedmioty i materiały, których wnoszenie i przechowywanie na terenie Uczelni jest zabronione” - czytamy w komentarzu z SGGW.

Uczelnia tłumaczy, że dla zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa konieczne były działania naprawcze - choćby zmierzające do przywrócenia pomieszczeń do stanu zgodnego z ich przeznaczeniem.

Prof. Karpiński powiedział PAP, że doświadczenia prowadzone na Wolicy wymagały pomiarów aktywności roślin wykonywanych również nocą. - To są pola doświadczalne. My wykonujemy pomiary i w dzień, i w nocy. Osoby, które je wykonują, musiały gdzieś spać. Jeśli zabroni się im spędzania tam nocy, to ograniczone będzie nasze konstytucyjne prawo do wolnych badań – ocenił prof. Karpiński. Zdaniem badacza eksperymenty prowadzone są od lat i uczelnia wiedziała, że pracownicy i doktoranci z zespołu Karpińskiego i innych zespołów katedry przebywają nocami w budynku. Badacz uważa, że budynek posiada od początku jego istnienia pomieszczenia mieszkalne i socjalne na ten cel, tzw. pokoje wypoczynku.

Uczelnia z kolei podkreśla, że profesor ani jego współpracownicy nie mieli tytułu prawnego do traktowania sal dydaktyczno-naukowych jako prywatnej własności. W komentarzu dla PAP zapewniono jednocześnie, że osobom potrzebującym zaoferowano lokale zastępcze w zasobach mieszkalnych uczelni, a same pomieszczenia badawcze nadal stoją otworem dla pracowników chcących prowadzić tam projekty zgodnie z ich przeznaczeniem.

Zdaniem prof. Karpińskiego zwolnienie pociągnie za sobą poważny problem dla SGGW w rozliczeniu grantu badawczego. - Uczelnia, zwalniając mnie zapomniała, że nie rozliczy w NCN projektu OPUS20, na sumę 2,4 mln zł, którym kieruję. Tylko ja zaś mogę rozliczyć i prawidłowo sprawozdać ten grant - powiedział PAP prof. Karpiński, który jest również członkiem Rady NCN. Przypomniał, że projekt ten przyniósł 9 publikacji i dwie ukończone prace doktorskie w recenzjach.

Konflikt między prof. Karpińskim a SGGW trwa od lat. W 2017 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne uczelni przeciw prof. Karpińskiemu. Zarzuty dotyczyły m.in. przebywania profesora na Wolicy wieczorem i w nocy - bez pozwolenia kanclerza na Polach Doświadczalnych Wolica. Komisja dyscyplinarna SGGW uniewinniła profesora z jednego zarzutu, ale uznała go za winnego trzech pozostałych i próbowała nałożyć karę nagany z wpisem do akt na pięć lat. Druga instancja, czyli Komisja Dyscyplinarna przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa w 2019 r. uchyliła orzeczenia pierwszej instancji w całości i umorzyła postępowanie.

Resort nauki poproszony przez PAP o wyniki tamtego postępowania dyscyplinarnego napisał: „W uzasadnieniu orzeczenia Komisja Dyscyplinarna przy RGNiSW stwierdziła, że czyn prof. Karpińskiego nie wypełnia znamion przewinienia dyscyplinarnego. Kwestia zamieszkania przez niego w pomieszczeniu stanowiącym własność uczelni dotyczy sfery stosunków cywilnoprawnych i administracyjnych, a nie prawnokarnych czy dyscyplinarnych. Jeżeli po stronie uczelni istnieją roszczenia, powinny one zostać zaspokojone przez właściwy organ lub sąd. Natomiast przepisy postępowania dyscyplinarnego nie mogą być wykorzystywane instrumentalnie do załatwiania spraw, dla których nie zostały ustanowione”.

Zgodnie z ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce profesorowie z tytułem naukowym nadanym przez Prezydenta RP podlegają szczególnej ochronie trwałości stosunku pracy. Rektor nie może wręczyć wypowiedzenia z tak ogólnego, subiektywnego powodu, jak ma to miejsce w przypadku standardowych umów o pracę w sektorze prywatnym. Wśród możliwości zwolnienia są prawomocne orzeczenie komisji dyscyplinarnej lub orzeczenie o karze pozbawienia wolności.

Ludwika Tomala (PAP)

lt/ bar/ mhr/ ktl/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera