Tabu mogą działać jak kulturowe mechanizmy ochronne, które ograniczają ryzyko chorób, pomagają przetrwać w trudnym środowisku, wzmacniają więzi społeczne i wyznaczają granice między grupami - mówi PAP psycholog dr Michał Misiak z UWr, prowadzący międzynarodowe badanie tabu w różnych kulturach.
- W ścisłym, antropologicznym rozumieniu tabu to zakaz działania oparty na przekonaniu, że dane zachowanie jest albo zbyt święte lub przeklęte, by je podejmować. Towarzyszy mu wiara, że ten, kto je złamie, poniesie swego rodzaju magiczne, boskie lub metafizyczne konsekwencje - tłumaczy dr Michał Misiak z Zakładu Eksperymentalnej Psychologii Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego.
Model teoretyczny opublikowany niedawno w piśmie naukowym PNAS pokazuje, że tabu mogą działać jak kulturowy bezpiecznik. Przykładem jest tabu kanibalizmu. Bywa on opłacalny energetycznie tylko w wyjątkowych sytuacjach, na przykład przy skrajnym niedoborze pożywienia. Jego regularne praktykowanie szybko przestaje się opłacać, ponieważ prowadzi do wykładniczego wzrostu ryzyka zakażenia patogenami przenoszonymi wraz ze spożywanym mięsem. Rezygnacja z praktykowania kanibalizmu to przykład zjawiska określanego jako ewolucja kulturowa. Podobnie jak dobór naturalny faworyzuje korzystne cechy biologiczne, tak dobór kulturowy może utrwalać normy, które ograniczają zachowania kuszące doraźnie, lecz kosztowne w dłuższej perspektywie dla samego praktykującego.
Dr Michał Misiak, współautor badania z PNAS wskazał w rozmowie z PAP, że istnieje wiele innych przykładów „prozdrowotnej” funkcji tabu. - Badania prowadzone na wyspach Pacyfiku pokazują, że w lokalnych społecznościach przestrzegane są tabu związane ze spożywaniem ryb przez kobiety w ciąży. To tabu też ma funkcję ochronną, bo spożywanie niektórych ryb może być niebezpieczne i toksyczne dla samych kobiet i płodów - wyjaśnił badacz.
Również we współczesnych populacjach łowców-zbieraczy występują żywieniowe tabu związane z zakazem konsumowania węży albo żółwi. Innym dość oczywistym przykładem tabu, które jest przestrzegane w zasadzie na całym świecie, jest tabu kazirodztwa. Łamanie norm z nim związanych zwiększa ryzyko wad wrodzonych i chorób dziedzicznych, czyli jest niekorzystne choćby z biologicznego punktu widzenia.
Niektóre tabu chronią społeczności przed podejmowaniem nieefektywnych i szkodliwych działań. Na Bliskim Wschodzie do dziś funkcjonują kulturowe i religijne zakazy spożywania wieprzowiny. Niektórzy antropolodzy przypuszczają, że tabu związane z jedzeniem mięsa świń i postrzeganiem ich jako zwierzęta nieczyste wynikało z tego, że hodowla tych zwierząt na Bliskim Wschodzie była zupełnie nieopłacalna, wymagała m.in. wykorzystania dużej ilości wody i osłony przed słońcem. W tamtych warunkach klimatycznych nie było na to przestrzeni.
W dzisiejszych czasach na Bliskim Wschodzie zakaz jedzenia wieprzowiny wciąż jest jednak kultywowany. - Tabu z czasem może przyjąć inne funkcje, na przykład sygnalizujące przynależność do grupy. Tak może być w tym przypadku. Niektóre hipotezy wskazują, że świnie na te tereny przywieźli skonfliktowani z Izraelitami Filistyni. Zakaz spożywania wieprzowiny skodyfikowano dopiero po ich przybyciu. Po pojawieniu się wrogiej populacji, która te świnie konsumowała, cecha odróżniająca Izraelitów od Filistynów stała się symbolem przynależności grupowej. Na współczesne tabu możemy więc spojrzeć również pod kątem jego znaczenia dla spójności grupy - opisał dr Michał Misiak.
Mięsa wieprzowego nie jada się również w afrykańskiej populacji pasterzy Datoga w Tanzanii. Datoga, podobnie jak mieszkańcy Bliskiego Wschodu, sami nie hodowali wieprzowiny. Jedli ją jednak Niemcy, którzy to plemię skolonizowali przed laty. - Wydaje się więc, że choć po wielu przemianach społecznych różne lokalne populacje zaczęły tę wieprzowinę przyjmować, to Datoga nigdy nie zaadaptowali tej normy. Możliwe, że wieprzowe tabu stało się ważnym elementem tożsamości grupowej. Datoga wciąż są przekonani, że wieprzowina przynosi nieszczęście, że powoduje choroby, jeśli się ją spożyje - wyjaśnił rozmówca PAP.
Tabu mogą przyjmować też funkcję minimalizowania lęku. Już słynny polski antropolog Bronisław Malinowski, kiedy prowadził badania na Wyspach Trobrianda, zaobserwował, że populacje, które praktykowały rybołówstwo, miały zestaw różnych rytuałów i tabu, których przestrzegały, zanim wyruszyły na łowy.
- Okazało się, że tych tabu i tych rytuałów jest znacznie więcej, kiedy odpływali znacznie dalej od brzegu. Czyli wraz ze wzrostem ryzyka wyprawy ludzie zaczęli intensyfikować takie zachowania. Stąd hipoteza, że tabu i związane z nimi rytuały mają funkcję minimalizowania lęku. Jak oddajemy sprawczość nad naszym losem siłom metafizycznym, to wydaje się nam, że jesteśmy trochę bardziej bezpieczni. Współczesne badania również pokazują, że ludzie są bardziej skłonni do rytualizowania różnych sytuacji, kiedy czują lęk - opisał psycholog.
Tabu bywa też ochroną dla danej społeczności, sygnalizującą, że ktoś, kto łamie tabu, wyłamuje się z przyjętych norm. To z kolei pokazuje, że nie jest osobą godną zaufania. – Wśród Hadza, łowców-zbieraczy z Afryki, istnieje ciekawy rytuał Epeme. Łowcy po polowaniu zapraszają starszych mężczyzn, aby spożywać razem organy wewnętrzne upolowanych zwierząt. Wokół tego rytuału istnieje tabu związane z obecnością kobiet. Kobiety nie mogą patrzeć na jego przebieg, ani nawet zbliżać się. Tego typu zakazy bywają interpretowane jako element regulujący role społeczne i dostęp do określonych praktyk, a ich naruszenie może być postrzegane jako odstępstwo od obowiązujących norm - wskazał dr Misiak.
Psycholog UWr kieruje szerokim, międzynarodowym badaniem, które ma pomóc zweryfikować, czy ludzie rzeczywiście traktują tabu jak wskaźnik, kto może być wartościowym sprzymierzeńcem, a kto nie. Ze środków Narodowego Centrum Nauki przeprowadzone zostaną trzy badania, w których naukowcy przyjrzą się, w jaki sposób ludzie reagują na osoby naruszające tabu. Badania obejmą eksperyment prowadzony w Polsce, międzykulturowe badania w kilku społecznościach, m.in. w Afryce i Mongolii. Trzecia część to badania na tysiącach ludzi z kilkudziesięciu krajów z całego świata. Dzięki nim badacze chcą poznać szczegółowe uwarunkowania kulturowe, które sprawiają, że niektóre społeczności bardziej przywiązują się do swoich tabu i częściej polegają na nich przy doborze sprzymierzeńców.
- Przeprowadziliśmy już m.in. badania w Mongolii w społeczności nomadów, w której istnieje bardzo silne tabu związane z zanieczyszczaniem rzek i wszelkich zbiorników wodnych. Ludzie wierzą, że kąpiąc się albo zostawiając jakieś śmieci w okolicy, wzbudzamy gniew lokalnego bożka wodnego. On potem ma mścić się za zanieczyszczenie rzek. Okazało się, że chęć zemsty na członkach własnej grupy łamiących to tabu jest znacznie silniejsza, niż wobec ignorujących to tabu osób spoza tej społeczności. Jeśli łamie je np. przybysz, to ludzie są bardziej pobłażliwi. Wnioskujemy więc, że szczególną funkcją tabu, w porównaniu do norm moralnych i społecznych, jest to, że utrwala porządek wewnątrzgrupowy. Pielęgnując tabu, zwracamy szczególną uwagę na to, czy członkowie naszej grupy go nie łamią, ale znacznie mniej interesuje nas, czy robią to przedstawiciele innych plemion lub grup - wskazał badacz.
Ewelina Krajczyńska-Wujec (PAP)
ekr/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.