Niewielkie badanie wykazało, że osoby, które przeszły zawał, mają we krwi więcej mikro – i nanoplastiku niż osoby zdrowe, czy pacjenci tylko z chorobą wieńcową. Więcej tych substancji mieli też palacze i osoby narażone na zanieczyszczenia powietrza.
Zawieszone w powietrzu, kolorowe cząstki mikroplastiku pochłaniają promienie słoneczne i ogrzewają atmosferę. Według szacunków naukowców, globalnie działają podobnie, jak dwieście elektrowni węglowych.
Naturalny śluz z grzybów nameko skutecznie usuwa z wody mikro- i nanoplastik – informuje pismo „Chemosphere”.
Używane przez badaczy typowe nitrylowe i lateksowe rękawiczki mogą powodować zawyżone wyniki pomiarów poziomu mikroplastiku – informuje specjalistyczne pismo „Analytical Methods”.
Na terenach leśnych naukowcy wykrywali dziennie 500 mikroskopijnych cząsteczek plastiku na metr kwadratowy. To prawie dwukrotnie więcej, niż znaleźli w próbkach pobranych w centrum miasta. Badanie przeprowadzono w Wielkiej Brytanii.
Narażenie ojców na mikroplastik ma związek z problemami metabolicznymi ich dzieci. O wnioskach z badań przeprowadzonych na myszach informują naukowcy w piśmie „Journal of the Endocrine Society”.
Unoszący się w oceanach, jeziorach i rzekach cząstki mikroplastiku uwalniają złożoną kompozycję różnych związków, które ulegają dalszym przemianom pod wpływem słońca. Uwalniane cząstki są obce dla środowisk wodnych i mogą zaburzać te ekosystemy.
Japoński zespół pokazał, że stężenia cząstek mikroplastiku zawieszonych w oceanie wahają się od tysiąca do 10 tys. cząstek na metr sześcienny wody. Badacze odkryli też, że cząstki te toną na dwa różne sposoby.
Według nowego badania cząstki mikroplastiku są masowo kolonizowane przez groźne bakterie, w tym przez antybiotykooporne szczepy. Naukowcy nawołują do pilnych działań na rzecz lepszej utylizacji odpadów.