Czy nastąpi przełom w walce z rakiem?

leki.jpeg
leki.jpeg

<p>Między medycyną klasyczną i niekonwencjonalną jest szeroki pas &#8222;ziemi niczyjej&quot;. Właśnie tam biolodzy, we współpracy z farmakologami, szukają naturalnych substancji przeciwrakowych i próbują odkryć mechanizmy ich działania. W <a href="http://www.amwaw.edu.pl/jednostki3.html">Zakładzie Analizy Leków Wydziału Farmaceutycznego warszawskiej Akademii Medycznej</a> 15 lat temu rozpoczęto prace nad selolem, preparatem o szczególnych właściwościach antyrakowych.</p>

UZASADNIONE NADZIEJE

„Selol jest mieszaniną pierwszych w świecie seleninotrójglicerydów, otrzymanych na bazie oleju słonecznikowego” – informuje dr Piotr Suchocki z Zakładu Analizy Leków AM. Jak wyjaśnia, jest to jeden z nielicznych organicznych związków selenu zawierający ów pierwiastek na czwartym stopniu utlenienia - Se(IV). Do trójglicerydów selen został wbudowany w wyniku reakcji estryfikacji.

ZABÓJCZY DLA RAKA, BEZPIECZNY DLA ORGANIZMU

„Selol atakuje wszystkie istotne życiowo mechanizmy metabolizmu komórek nowotworowych” – wyjaśnia Suchocki. Komórki nowotworowe są bezbronne wobec wolnych rodników, które stanowią „oręż” selolu. Badania wykazały, że komórki nowotworowe, poddane wpływowi selolu, nie uruchamiają nawet podstawowych mechanizmów obrony przed wolnymi rodnikami. Oznacza to, że nie zwiększają produkcji glutationu (GSH) (tripeptyd, wystepuje we wszystkich komórkach, pełni funkcję ochronną dla wielu enzymów i biologicznie czynnych białek - PAP). Tymczasem komórki zdrowe reagują w sposób odwrotny. Jak podaje Suchocki, produkcja GSH w mitochondriach wątroby szczurów, po podaniu selolu, rośnie nawet szesnastokrotnie. Zdrowe komórki są więc całkowicie bezpieczne.

GENEZA W KOSMOSIE?

Mechanizm działania selolu na komórki nowotworowe jest wielokierunkowy. Dlatego, zdaniem twórców preparatu, trudno go dokładnie opisać. Wieloletnie prace badawcze pozwoliły jednak ustalić sporo istotnych kwestii. Suchocki tłumaczy, że ogromna ilość glutationu, wyprodukowana przez zdrowe komórki, powoduje redukcję Se4+ do Se2- (selenki). Równocześnie wytwarza się selenodiglutation, jeden z najsilniejszych naturalnych stymulatorów apoptozy komórek nowotworowych. Selenki reagują z seryną, wymieniając jej grupę -OH na -SeH. Tak powstaje selenocysteina, która wbudowuje się specyficznie do centrów aktywnych selenoenzymów. Selenoenzymy naprawiają uszkodzenia błony komórkowej i DNA w zdrowych komórkach oraz likwidują niekontrolowany nadmiar wolnych rodników.

Tak to brzmi w języku chemika. Suchocki stara się jednak "przetłumaczyć" naukowe wyjaśnienie, aby było zrozumiałe dla laika. Stosuje ciekawą analogię. „Należy przypuszczać, że selol wykorzystuje mechanizm, dzięki któremu kilka miliardów lat temu mogło przetrwać życie na Ziemi, bombardowanej promieniowaniem kosmicznym i UV” - mówi.

SELEN URUCHAMIA PROCES SAMOWYLECZENIA?

Nowotwory są likwidowane przy pomocy zdrowych komórek. W ten sposób, w ogromnym skrócie, podsumować można mechanizm działania selolu. Czy mowa zatem o samowyleczeniu? „Niewykluczone, że tak” – ocenia dr Suchocki. „Należy tylko dostarczyć organizmowi selenu – pierwiastka naturalnie występującego w glebie. Obecnie w Polsce selen występuje w śladowych ilościach, ale miliony lat temu było go wielokrotnie więcej” - dodaje.

Jak wynika z badań, selen jest jednak pierwiastkiem bardzo toksycznym. Suchocki podaje, że dopuszczalna maksymalna dzienna dawka selenu(IV) dla dorosłego człowieka wynosi około 200 mg (0,2 mg). „Selol jest wielokrotnie mniej toksyczny i można go podawać w dawkach setki razy większych, nawet przez kilkanaście lat, bez jakichkolwiek skutków ubocznych” – zapewnia.

SUBSTANCJA JEDYNA W SWOIM RODZAJU

Selol nie ma swoich odpowiedników w lecznictwie. Zdaniem Suchockiego, można go porównywać jedynie z seleninem sodowym, który również zawiera Se(IV), ale jest związkiem nieorganicznym, bardzo toksycznym. Selenin sodowy jest dostępny w aptekach w postaci tabletek. Ze względu na swoją szkodliwość może być stosowany tylko w profilaktyce, w dawkach nie przekraczających 0,2 mg dziennie.

Onkologom wiadomo, że do zlikwidowania bardzo zaawansowanego nowotworu potrzeba od 1,5 do 3,2 mg Se(IV) na kilogram masy ciała chorego. „Jest to dawka niewyobrażalna, jeśli chodzi o zastosowanie seleninu sodowego, ale całkiem niewielka w przypadku selolu” – porównuje Suchocki. Podkreśla, że stosowanie tak dużych dawek selolu, nawet przez wiele miesięcy, nie powoduje skutków ubocznych.

WYSOKI STOPIEŃ ZAAWANSOWANIA BADAŃ
 
Prace nad preparatem są bardzo zaawansowane. „Znajdujemy się w końcowej fazie badań przedklinicznych” – informuje Suchocki. „Przechodzimy do testów na zwierzętach z wszczepionymi nowotworami” - zapowiada. Członkowie zespołu Piotra Suchockiego współpracują z najlepszymi specjalistami w dziedzinie medycyny i biologii, m.in. z prof. Mieczysławem Kurasiem z Zakładu Morfogenezy Roślin Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego i dr Grażyną Hoser z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. Zespół biologów, biorących udział w pracach nad istotą i molekularnym podłożem działania selolu, podziela optymizm Suchockiego. „Selol to jeden z najlepszych preparatów cytostatycznych, które dotychczas badaliśmy” – mówi prof. Kuraś.

Z powodów etycznych oraz ze względu na niewielką ilość gotowego selolu Zespół Analizy Leków AM nie prowadzi badań na ludziach. Z tych samych przyczyn preparaty wytwarzane w wąskich kręgach uczelnianych nie są szeroko dostępne. Jednak w przypadkach bardzo ciężkich, gdy w grę nie wchodziło jakiekolwiek inne leczenie (terminalne stadia choroby nowotworowej), selol bywa wydawany pacjentom. Warunkiem udostępnienia preparatu jest pisemna prośba lekarza onkologa bezpośrednio opiekującego się chorym. Badacze wymagają również udokumentowania stanu chorego wynikami badań wykonanych w szpitalu.

DOŚWIADCZENIA TERAPEUTYCZNE

Selol jest najskuteczniejszy w przypadku raka prostaty, nawet z przerzutami do kości. Suchocki mówi o kilkudziesięciu przypadkach całkowitego wyleczenia, co stanowi 100 proc. wyleczonych spośród osób poddanych eksperymentalnej terapii (po 2 latach leczenia). Równie imponujące są efekty leczenia gwiaździaka (Astrocytoma) - 5 przypadków, również 100 proc. wyleczeń. Skuteczność w przypadku nowotworów wątroby, płuc, piersi, szyjki macicy, jelita grubego i trzustki jest znacznie mniejsza i wynosi od 65 proc. do około 80 proc. wyleczeń po pięcioletniej terapii.

Jak widać, liczba osób, które zdecydowały się na leczenie selolem, jest zbyt mała, aby można było stawiać tezy o jego przełomowym znaczeniu w onkologii. Z drugiej strony, wyniki terapii są zbyt optymistyczne, by nie przywiązywać do nich wagi.

Z obserwacji prowadzonej przez ekspertów z AM wynika, że gdy chory narząd jeszcze funkcjonuje, można go uratować. „Wszystko zależy od dawki” – mówi Suchocki. „Nigdy jednak nie przekraczaliśmy dawki 3,2 mg selolu na kilogram masy ciała. To bardzo niewiele jak na możliwości selolu” - dodaje.

Najbardziej zaawansowane są prace nad odmianą selolu, która likwiduje białaczki i czerniaka. Jest skuteczniejsza w zwalczaniu nowotworów chemioopornych niż podatnych na chemię. Preparat ten znajduje się już w fazie badań farmakologicznych i farmakokinetycznych.

SELOL MA DUŻE MOŻLIWOŚCI – LEKARZE WCIĄŻ NIE

Ze względu na znikome rozmiary produkcji i fakt, że  jako lek selol nie został jeszcze zarejestrowany, jego stosowanie jest bardzo ograniczone. Na podawanie preparatu decydują się jedynie lekarze z kilku Klinik Onkologicznych, które współpracują z AM. Kliniki te występowały do Komisji Etycznych o zgodę na terapię selolem w wyjątkowych, skrajnych przypadkach choroby nowotworowej.

W ocenie Suchockiego są duże szanse na wpisanie selolu do oficjalnego katalogu leków. Na przeszkodzie naukowcom stają bariery ekonomiczne. Z uwagi na bardzo niewielkie możliwości finansowe kilkunastu zespołów badawczych w Polsce proces rejestracyjny bardzo się wydłuża. Być może przydałoby się wsparcie ośrodków zagranicznych. „Chcemy jednak zrobić wszystko, aby selol pozostał polskim preparatem” – tłumaczy Suchocki.

BARIERY FINANSOWE

Polskie firmy farmaceutyczne deklarują zainteresowanie selolem. Jak informuje Suchocki, wymagają jednak dowodów jego skuteczności. „Nie mamy pieniędzy, aby rozpocząć kosztowne badania kliniczne. Walczymy o każdy grosz. Na szczęście selol broni się sam, ratując życie, i nie pozwala, aby instytucje odpowiedzialne za finansowanie badań o nim zapomniały” - pociesza.

Badaczom udało się zgromadzić niewielkie sumy. Duże ma tu Fundacja Profilaktyka i Zwalczanie Nowotworów w Radomiu, kierowana przez mgr inż. Mieczysława Grabowskiego. Pomoc jednak jest bardzo niewielka w stosunku do potrzeb - zespół naukowy AM zdobywa zaledwie środki na produkcję selolu do badań.

VILCACORA – NADZIEJE ROZBUDZONE

Zwolennicy medycyny naturalnej obiecywali już przełom w walce z nowotworami. Miał się on dokonać za sprawą południowoamerykańskiej rośliny o nazwie Vilcacora (Uncaria tomentosa). Walory terapeutyczne tej rośliny od lat stanowią jednak obiekt kontrowersji. Przedstawiciele medycyny niekonwencjonalnej zalecają ją chorym, dając tak potrzebną nadzieję w sytuacjach, kiedy metody chirurgiczne, chemio- i radioterapia zawodzi. Za ich racją przemawiają liczne potwierdzone efekty terapii vilcacorą – efekty pozytywne, wyrażone nie tylko przedłużeniem życia, ale niejednokrotnie całkowitym wyleczeniem. Nie istnieją wszakże żadne badania, ujmujące te efekty w liczbach. Nie prowadzi się statystyk na ten temat. Dlatego medycyna klasyczna prezentuje przeciwstawne stanowisko. Lekarze, którzy nie znajdują podstaw do stosowania niezarejestrowanego preparatu, przepisują go (o ile w ogóle) jedynie w terminalnych stadiach choroby.

VILCACORA POD MIKROSKOPEM

W Polsce badaniami nad vilcacorą zajmuje się m.in. zespół naukowców Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem profesora Mieczysława Kurasia. „Badania prowadzone w wielu światowych laboratoriach, w tym w Zakładzie Morfogenezy Roślin UW, zmierzają do ustalenia mechanizmu działania i oceny skuteczności Vilcacory, a także do poznania ewentualnych ubocznych skutków jej stosowania” – mówi Kuraś.

Dotychczasowe analizy, wykonane przy współpracy z prof. Gulewiczem z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu pozwoliły na wstępne ustalenie różnych wariantów składu chemicznego preparatów i określenie standardów przygotowania szeregu preparatów o różnym zastosowaniu, w zależności od typu i stadium zaawansowania nowotworu. Stwierdzono zróżnicowane oddziaływanie tych preparatów na komórki rakowe (w stosunku do komórek kontrolnych) oraz immunomodulacyjne ich działanie w zależności od stosowanej koncentracji”.

„Należy jednak pamiętać, że od odkrycia substancji biologicznie aktywnej do leku jest bardzo daleka droga” – mówi długoletni współpracownik Kurasia, dr Suchocki.

Jak ocenia Kuraś, wyniki laboratoryjne rysują optymistyczne perspektywy wykorzystania preparatów Vilcacory (samej lub w połączeniu z innymi naturalnymi produktami) do badań klinicznych, a w dalszej konsekwencji dla możliwości ich zastosowania w terapii przeciwrakowej. Do tego jednak, aby vilcacora trafiła na listę dostępnych w Polsce leków, potrzeba zintensyfikowania badań oraz większej integracji i wzajemnego zrozumienia środowisk naukowych i lekarskich.

UKŁON W STRONĘ NATURY

Leki chemiczne nie działają specyficznie na komórki nowotworowe. Doprowadzają do wyniszczenia wszystkich, szczególnie odpornościowych komórek organizmu. Natomiast najnowsze nadzieje, leki nowej generacji, są trudno dostępne ze względu na koszt leczenia. Metody genetyczne czy fotodynamiczne ciągle pozostają w fazie dopracowywania, klinicznych badań i planów. Stąd coraz wyraźniejsza tendencja (także w środowiskach akademickich) powrotu do medycyny naturalnej (niekonwencjonalnej), tak popularnej w USA, w Kanadzie, czy w krajach Europy Zachodniej.

W Polsce medycyna naturalna wciąż jeszcze jest na marginesie nauk medycznych. Zdaniem prof. Kurasia, mamy duże braki i zaległości w stosunku do krajów wysoko uprzemysłowionych, gdzie medycyna naturalna zyskała sobie pełną akceptację i jest w pełni skorelowana z klasyczną gałęzią tej nauki.

***

Prof. dr hab. Mieczysław Kuraś przyczynił się do pogłębienia wiedzy o naturalnych, cytostatycznych i cytotoksycznych substancjach przeciwnowotworowych. Prowadził badania dotyczące struktury i fizjologii komórki, a szczególnie regulacji podziałów i wzrostu komórek pozostających w bezpośrednim związku z indukcją nowotworów. Zidentyfikował szereg preparatów o bardzo skutecznym działaniu antymitotycznym, które aktualnie testowane są już na nowotworowych liniach komórkowych oraz indukowanych bądź pasażowanych formach nowotworów.

Obecnie jego zespół wraz z prof. Alicją Zobel z Uniwersytetu w Peterborough (Kanada) przygotowuje do opatentowania przeciwnowotworowe działanie kumaryny (alfabenzopyronu). Przedmiotem wspólnych analiz i opracowań jest również synergistyczne działanie kilku preparatów w stosunku do mutagennego Taxoteru®.

Wyniki tych badań, a przede wszystkim ich użyteczność, obok wybitnych osiągnięć z zakresu strukturalnej determinacji rozwoju roślin oraz wieloletnich sukcesów dydaktycznych, zaowocowały przyznaniem profesorowi Kurasiowi 16 listopada 2005 roku Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.

PAP - Nauka w Polsce, Karolina Olszewska

we

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Eksperci: dziesięciokrotny wzrost zachorowań na COVID-19; szczyt przypadnie jesienią

  • Źródło: Politechnika Warszawska

    Sztuczna inteligencja wesprze lekarzy w badaniach płuc

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera