Oczy inżynierów kosmicznych znów są skierowane w stronę Księżyca. Menedżer misji kosmicznych Artur Chmielewski z NASA podkreślił w Studiu PAP, że kolejnym krokiem nie jest podróż na dzień lub dwa, ale pozostanie tam na dłużej. A z tym związane są liczne wyzwania, np. przygotowanie robotów do budowy bazy.
Mieszkający w Stanach Zjednoczonych Artur B. Chmielewski – syn rysownika Papcia Chmiela, czyli Henryka Jerzego Chmielewskiego – pracuje w jednym z centrów badawczych NASA – w Jet Propulsion Laboratory (JPL), które znajduje się w Pasadenie w stanie Kalifornia.
Nawiązując do programu eksploracji Księżyca – Artemis, Chmielewski podkreślił, że tym razem załoga poleci, żeby już tam zamieszkać, zostać na dłużej. – Nie tylko na jeden, dwa, trzy dni – podkreślił w rozmowie w Studiu PAP.
Dopytywany, czy to nie jest science fiction, zaprzeczył, tłumacząc, że przecież sam codziennie nad tymi technologiami pracuje.
Jak wyjaśniał Chmielewski, z tymi śmiałymi zamierzeniami dłuższego pobytu na Księżycu wiąże się jednak wiele wyzwań. Jednym z nich jest zbudowanie samej bazy księżycowej przez roboty – zanim pojawią się tam astronauci – która przetrwa tamtejsze „potwornie trudne” warunki, m.in. dużą różnicę temperatur między dniem i nocą. Trzeba też zbudować na miejscu elektrownię nuklearną, aby zasilać np. piec, w którym będą robione cegły z regolitu księżycowego, potrzebne do budowy bazy.
Jeśliby taka elektrownia powstała a roboty wybudowały bazę, to kiedy mógłby wylądować tam człowiek? Jak przyznał gość Studia PAP, oficjalne lądowanie zaplanowano na 2028 r., jednak on spodziewa się opóźnienia i przesunięcia terminu, być może nawet na początek następnej dekady.
Tutaj Chmielewski nawiązał też do wyścigu USA z Chinami, które również planują misję załogową z lądowaniem na Księżycu. – Nie chcemy, żeby Chińczycy wylądowali pierwsi, ale nawet jak wylądują, to dla ludzkości jest to świetne – skomentował.
Dodał, że początkowo w takiej bazie zamieszka kilka osób, ale później będzie ich więcej – już nie tylko astronauci, ale i naukowcy, a może i turyści. Jego zdaniem baza może się stać czymś w rodzaju Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w wersji księżycowej.
Pytany zaś, czy Mars jest osiągalny dla ludzkości, naukowiec odpowiedział, że to trudny temat. Jednym z głównych wyzwań jest sam lot, trwający nawet siedem miesięcy. – Nie wiem, kto by znał trzy osoby, z którymi by chciał być w czymś wielkości ubikacji zamknięty przez siedem miesięcy – skomentował żartobliwie Chmielewski.
Przyznał jednocześnie, że „technologicznie możemy zrobić wiele rzeczy”, ale trzeba mieć na uwadze ryzyko. Zwrócił uwagę, że misje NASA muszą możliwie maksymalnie zagwarantować, że astronauci wrócą na Ziemię. Ale już prywatna firma może zdecydować się na lot w jedną stronę. – NASA czegoś takiego zrobić nie może – dodał.
PAP zapytała też, jak z boku ocenia rozwój polskiego sektora kosmicznego i zorganizowaną przed rokiem pierwszą polską misję technologiczno-naukową na Międzynarodową Stację Kosmiczną.
Odpowiadając, Chmielewski ocenił polskiego astronautę Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego jako „genialnego faceta” z pasją i charyzmą. Według niego, powinien on jednak być bardziej angażowany w działania edukacyjne.
Przyznał też, że zdziwiła go krytyka misji. Zwrócił uwagę, że 65 mln euro wydane na misję to były też środki na przeprowadzenie 13 eksperymentów naukowych, które teraz warto rozwinąć i skomercjalizować. - Byśmy sprzedawali to całemu światu. Tak, że o tym trzeba pomyśleć, a nie (o tym), czy pierogi były takie czy inne – powiedział.
- Widzę, jak ta technologia się posuwa do przodu i jak te wszystkie rzeczy, nad którymi pracowaliśmy pięć lat temu, są już wdrażane – startupy się otwierają, są wdrażane do życia. Smartfon, którego każdy używa, ma sześć technologii kosmicznych z ośmiu podstawowych. Nie byłoby tego, gdyby nie było kosmosu – podsumował.
Agnieszka Kliks-Pudlik (PAP)
akp/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.