Nauka dla Społeczeństwa

07.07.2022
PL EN
03.05.2022 aktualizacja 03.05.2022

Część przybrzeżnych miast zapada się dużo szybciej, niż podnosi się poziom morza

Port w Manili (Filipiny), mieście, które osiada. Adobe Stock Port w Manili (Filipiny), mieście, które osiada. Adobe Stock

Niektóre położone blisko brzegu miasta z powodu eksploatacji podziemnych wód osiadają dużo szybciej, niż rośnie poziom oceanów. Problem szczególnie dotyczy Azji.

Od 1993 roku poziom mórz podnosi się średnio o 3 mm rocznie - przypominają naukowcy z University of Rhode Island, powołując się na Intergovernmental Panel on Climate Change.

Z pomocą danych satelitarnych przeanalizowali oni osiadanie 99 miast w różnych częściach świata. Okazuje się, na przykład stolica Filipin - Manila, w latach 2015-2015 obniżała się aż o 2 cm rocznie - donoszą na łamach „Geophysical Research Letters”.

W latach 1982-2010 Dżakarta osiadła w sumie aż o 28 cm, a Szanghaj między 1990 a 2001 r. - o 1,6 cm. rocznie.

Niektóre obszary w aż 33 miastach obniżały się o ponad centymetr rocznie.

Problem, który potencjalnie może dotknąć prawie 60 mln ludzi, dotyczy przede wszystkim terenów Azji.

Najbardziej prawdopodobną przyczyną jest intensywna eksploatacja podziemnych wód. To z kolei wynika głównie z silnego rozwoju przemysłu oraz rolnictwa przy braku dostępu do dobrej jakości wód powierzchniowych.

„W większości miast część lądu obniża się szybciej, niż wzrasta poziom oceanów. Jeśli to osiadanie będzie nadal zachodzić w obecnym tempie, miasta te będą cierpiały z powodu powodzi dużo szybciej, niż przedstawiają to prognozy dotyczące wzrostu poziomu mórz. Najszybsze osiadanie ma miejsce na południu, południowym-wschodzie oraz wschodzie Azji. Zachodzi jednak także w Ameryce Północnej, Europie, Afryce i Australii” - piszą naukowcy.

Odpowiednie działania pomagają. Według naukowców tempo osiadania Dżakarty i Szanghaju znacząco spowolniło z powodu wymuszonej rządowymi regulacjami redukcji wykorzystania wody gruntowej.

Oprócz szukania nowych źródeł wody, zdaniem badaczy potrzebna jest też zmiana podejścia do rozwoju.

„Myślę, że podstawy problemu mają związek z rozwojem, w którym dochodzi do niekontrolowanych przemian lądu i morza. Na przykład najsilniej zapadające się tereny Manili to głównie ląd odzyskany morzu. Podobnie jest w innych miejscach, np. w rejonie Dagat-Dagatan, odzyskanym za dyktatury Markosa. Wcześniej to były tereny rybackie” - tłumaczy Rodrigo Narod Eco z Uniwersytetu Filpińskiego.

„Uważam, że można znaleźć alternatywne źródła wody, ale nadal powinniśmy zadawać sobie pytanie, do czego jej potrzebujemy. Czy chodzi o komercyjne instalacje, fabryki, plantacje, farmy rybne? Nawet, jeśli będziemy mieli inne źródła wody, czy będzie dostępna w domach? Czy dostęp do niej będzie równy?” - dodaje.

Tymczasem lądy nadal się zapadają. Indonezja jest zmuszana wręcz do przeniesienia stolicy z Dżakarty do Nusantary. Semarang na Jawie zapadał się aż o 3 cm rocznie, podobnie jak chiński Tiencin.

„Rządy powinny włączyć problem osiadania przybrzeżnych terenów do swoich planów” - podkreśla badacz.(PAP)

Marek Matacz

mat/ agt/

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

Copyright © Fundacja PAP 2022