Ministerstwo Edukacji i Nauki

18.01.2022
PL EN
06.12.2021 aktualizacja 06.12.2021

Prof. Polz-Dacewicz: wstępne badania nad wariantem omikron wskazują na stosunkowo łagodny przebieg choroby

Fot. Adobe Stock Fot. Adobe Stock

Wariant omikron koronawirusa wymaga badań. Potrzeba jeszcze kilku tygodni, aby poczynić rzetelne obserwacje - powiedziała PAP prof. Małgorzata Polz-Dacewicz z UM w Lublinie.

Kierownik Zakładu Wirusologii z Laboratorium SARS Uniwersytetu Medycznego w Lublinie prof. Małgorzata Polz-Dacewicz powiedziała PAP, że wariant omikron koronawirusa wymaga dalszych obserwacji.

"Wstępne badania wskazują na stosunkowo łagodny przebieg choroby, ale dane te dotyczą populacji Afryki, w dodatku osób młodych. Nie wiadomo, jak wirus będzie się zachowywał w innych populacjach, zwłaszcza u osób starszych, czy też z chorobami współistniejącymi" – powiedziała wirusolog.

Przytoczyła opinię naukowców z Narodowego Instytutu Chorób Zakaźnych w RPA, którzy przypuszczają, że wariant Omikron powoduje reinfekcje (ponowne zakażenie tej samej osoby) około 2,4 razy częściej, aniżeli pierwotny SARS-CoV-2. Może także powodować zakażenia osób z wysoką odpornością.

"Ale są to wstępne obserwacje wymagające potwierdzenia. Trudno jest w chwili obecnej odpowiedzieć na pytanie, jaka będzie skuteczność stosowanych szczepionek i czy będzie konieczna ich modyfikacja" – powiedziała prof. Polz-Dacewicz.

Jak wykazały badania, wariant omikron posiada dużo większą liczbę mutacji aniżeli najpopularniejszy obecnie wśród polskich pacjentów wirus delta.

"Porównanie szczepów delta i omikron wykazało, że nowy wariant posiada 50 mutacji, czyli zmian w sekwencji aminokwasów" - powiedziała prof. Polz-Dacewicz. Zdaniem wirusolog, kluczowe są zmiany w białku S, w miejscu bezpośredniego wiązania się wirusa z receptorem komórki człowieka.

"Natomiast jest jeszcze za wcześnie wyrokować, na ile te zmiany będą skutkowały dalszymi konsekwencjami. Dlatego Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje prowadzenie badań mających ocenić wpływ mutacji na rozwój pandemii, tj. zaraźliwość wirusa, przebieg kliniczny choroby, śmiertelność, skuteczność terapii czy też szczepień ochronnych" - stwierdziła prof. Polz-Dacewicz.

Zwróciła uwagę na nadal aktualny obowiązek przestrzegania podstawowych zasad bezpieczeństwa: dystansu społecznego, dezynfekcji i prawidłowego noszenia maseczek.

"Oczywiście osoby niezaszczepione powinny to uczynić jak najszybciej, a już zaszczepieni dwoma dawkami powinni przyjąć szczepienie przypominające. Wiadomo bowiem, że odporność spada po około 5-6 miesiącach. I to jest ten czas na trzecią dawkę. Tylko w taki sposób możemy się chronić przed rozprzestrzenianiem się nowego wariantu, który najlepsze warunki do swego namnażania znajduje właśnie w organizmach niezaszczepionych" – powiedziała wirusolog.

W sobotę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o potwierdzeniu zakażenia koronawirusem u kolejnych 25 576 i śmierci 502 osób z COVID-19, w tym z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami. Jak wyjaśniła wirusolog, obserwowane obecnie dzienne liczby zakażeń i zgonów są wynikiem dużej liczby zakażeń sprzed paru tygodni.

"Może być tak, że przez pewien czas będzie się utrzymywać dzienna liczba zakażeń na poziomie 20 tys. osób. Na wzrost zakażeń mogą wpływać podróże zagraniczne i krajowe w czasie świąt. Rodziny będą się spotykać w małych, często niewietrzonych pomieszczeniach, bo jest pora zimowa. To wszystko niestety będzie sprzyjało zakażeniom" - wyjaśniła prof. Polz-Dacewicz.

Zapytana o spodziewany szczyt czwartej fali odpowiedziała, że wiele zależy od naszej postawy.

"W zależności od tego może się okazać, że szczyt zakażeń będzie na święta lub po świętach. Będzie to uzależnione od naszej postawy, od tego jak wiele osób zdecyduje się podróżować i odwiedzać rodziny. Być może będziemy mieć tzw. pełzającą epidemię, czyli utrzymującą się dłuższy czas dużą liczbę zakażeń" - powiedziała wirusolog.

Zdaniem prof. Polz-Dacewicz, SARS-CoV-2 prawdopodobnie nie zniknie z populacji, ale nie można go porównywać do grypy. "Pacjenci wymagający hospitalizacji chorują bardzo ciężko. Nie można tego bagatelizować" - ostrzegła wirusolog.

Od środy w Polsce obowiązują bardziej restrykcyjne limity osób m.in. w kościołach, obiektach sportowych, kinach, centrach handlowych i teatrach. Osoby podróżujące spoza strefy Schengen są zobowiązane do odbycia 14-dniowej kwarantanny, chyba, że są w pełni zaszczepione. Zapytana o skuteczność restrykcji ekspertka przypomniała, że podstawową bronią w walce z epidemią jest zachowanie dystansu społecznego.

"Jeśli nie pójdziemy do galerii, dużego sklepu, dużych skupisk ludzkich to zmniejszamy ryzyko zarażenia" - wyjaśniła prof. Polz-Dacewicz.

Jako przykład odpowiedzialnego zachowania podała społeczeństwo austriackie.

"W Austrii są bardzo duże restrykcje, ale też mieszkańcy przestrzegają zaleceń. Sami dezynfekują ręce i wózki na zakupy przed wejściem do sklepu, zachowują dystans, maski noszą na twarzy, a nie na brodzie. Jeżeli nie będziemy przestrzegać tych zaleceń, to będzie nam bardzo trudno pozbyć się tego wirusa" - podkreśliła wirusolog.

Wariant omikron został wykryty na początku listopada w Botswanie a następnie w RPA, gdzie zaczął się bardzo szybko rozprzestrzeniać. 26 listopada Światowa Organizacja Zdrowia określiła go, jako tzw. Variant of Concern, czyli budzący obawy. Do tej grupy zaliczane są warianty SARS-CoV-2 bardziej zaraźliwe lub omijające odporność organizmu po szczepieniu lub przechorowaniu COVID 19. Poprzednim umieszczonym w tej kategorii wariantem koronawirusa był dominujący obecnie na świecie wariant delta.

Do tej pory wariantu omikron nie stwierdzono w Polsce, ale wykryto go m. in. w Wielkiej Brytanii, Danii, Hiszpanii i Portugalii, Holandii, Austrii, Szwecji i w Niemczech.(PAP)

Autor: Piotr Nowak

pin/ mir/

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

Copyright © Fundacja PAP 2022