
<strong>Komercjalizacja świąt Bożego Narodzenia ma swoje dobre strony - nie tylko napędza gospodarkę, ale też daje szansę zjednoczenia społeczeństwa i sprawia, że czujemy się częścią większej całości </strong>- uważa socjolog z Uniwersytetu Śląskiego (UŚ) Weronika Ślęzak-Tazbir. <br /><br />
Według niej, komercjalizacja świąt, jaka dokonała się w Polsce w ciągu kilkunastu ostatnich lat jest krytykowana głównie dlatego, że idzie za nią sekularyzacja społeczeństwa. W chrześcijańskiej kulturze Święta Bożego Narodzenia zawsze wiązały się z głębokim duchowym ich przeżywaniem. "Teraz, przestają być świętowaniem narodzin Boga, przyjściem Zbawiciela, na którego wszyscy wierzący czekają a w coraz większym stopniu stają się zwyczajem, który pełen jest sakro-kiczu. Krytykowane jest to, że coraz mniej pamiętamy o co naprawdę w nich chodzi, a coraz częściej wykorzystujemy symbole religijne, by podwyższyć atrakcyjność oferty handlowej i zachęcić ludzi do nabywania okazjonalnych gadżetów, które stwarzają pozór odświętności. Kupujemy niechciane podarki i nadmiar jedzenia, które później wyrzucamy, bo nie jesteśmy go w stanie przejeść" - tłumaczyła socjolog.
Zdaniem Ślęzak-Tazbir, komercjalizacja świąt - światła, wystrój, granie kolęd czy piosenek świątecznych - ma jednak swoje dobre strony. "Dzięki niej w centrach handlowych i miejscach publicznych budowana jest specyficzna atmosfera, która powoduje, że jesteśmy bardziej odświętnie nastawieni i lepsi dla siebie nawzajem, przynajmniej w tym okresie. Widać to nawet w handlu - kupowanie odbywa się w zdecydowanie milszej atmosferze" - oceniła. Jak przypomniała, badania przeprowadzone w przeszłości wykazały iż w takiej przedświątecznej atmosferze ludzie są bardziej skłonni do udzielania pomocy podczas różnych charytatywnych akcji.
Jest to również sposób na odczucie swego rodzaju wspólnoty, bo wszyscy uczestniczymy w tej gorączce przedświątecznej. "Żadne inne święta nie jednoczą tak silnie ludzi na całym świecie, jak te i jest to w pewnym sensie zasługa komercjalizacji" - powiedziała Ślęzak-Tazbir.
Przypomniała, że komercjalizacja świąt Bożego Narodzenie stworzyła również możliwość dialogu międzykulturowego. "Polska jest krajem homogenicznym, ale na przykład Stany Zjednoczone są jednym wielkim tyglem kulturowym. Tam święta Bożego Narodzenia i ich organizacja stały się płaszczyzną dialogu między różnymi kulturami - Włosi wnieśli w nie szopkę, Niemcy choinkę i kalendarze adwentowe" - wyjaśniła socjolog.
Oczywiście, we wszystkim potrzebny jest umiar, tzw. Arystotelesowski złoty środek, zaznaczyła. "Chodzi o to, żeby nadać tym dniom jakiś odświętny charakter, ale też żeby nie przesadzić z celebracją zakupów i nie pogubić się w tym, żeby sfera sacrum i duchowości nie została zupełnie wyparta przez sferę profanum i cielesności" - oceniła.
Jej zdaniem, wielką rolę może tu odegrać edukacja społeczeństwa i wychowywanie przyszłych pokoleń. Dojrzała świadomość konsumencka polega nie tylko na znajomości praw konsumenckich, ale również na umiejętności obrony przed manipulacją i socjotechnikami stosowanymi wobec nas w celu skłonienia do zakupów. "Musimy tłumaczyć ludziom, żeby nie dawali sobą manipulować, że wszelkie wyprzedaże, bony i promocje to narzędzia socjotechniczne, które marketing stosuje, by skłonić nas do wydawania pieniędzy. Wydaje nam się, że mamy wielki wybór, że wszystko zależy od naszej woli, robimy co chcemy, a tak naprawdę jesteśmy w dużym stopniu zmanipulowani przez handel, przez marketing przez dyktat niskiej ceny. To wyprzedaż zmusza nas niejako to zakupu, a nie nasza prawdziwa potrzeba posiadania danej rzeczy" - zaznaczyła Ślęzak-Tazbir.
Wyraziła nadzieję, że dzięki edukacji konsumenckiej przyszłe pokolenia będą w bardziej myślący i oszczędny sposób podchodziły do kwestii przedświątecznych zakupów. "Obecnie na święta kupujemy nie tylko mnóstwo niepotrzebnych podarków, ale też ogromne ilości żywności, której nie jesteśmy w stanie przejeść i którą marnujemy. Lepiej wyedukowane społeczeństwo przestanie działać jak bezrefleksyjna masa i nie będzie bezmyślnie ulegać dyktatowi marketingu i zakupowemu szaleństwu" - podkreśliła Ślęzak-Tazbir.
PAP - Nauka w Polsce, Joanna Morga
tot/bsz
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.