Przedsiębiorczynie, specjalistki od administracji, producentki żywności, lokalne aktywistki – polskie rolniczki to kobiety aktywne w wielu dziedzinach, a ich obraz daleki jest od stereotypu „żony rolnika, która pomaga mu w prowadzeniu gospodarstwa” – opowiadała PAP dr hab. Monika Stanny.
15 października przypada Międzynarodowy Dzień Kobiet Wiejskich, ustanowiony przez ONZ w 2007 r. Jednocześnie obecnie trwa ogłoszony przez Organizację Narodów Zjednoczonych Międzynarodowy Rok Kobiet Rolniczek. Przy tej okazji PAP zapytała naukowczynię z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, jakie dziś są polskie rolniczki.
- To jest bardzo zróżnicowana grupa i w zasadzie łatwiej byłoby mi powiedzieć, kim one nie są. A na pewno polska rolniczka nie jest już tylko „żoną rolnika”, czyli pomocą w gospodarstwie, która nie ma niczego do powiedzenia, jak się ją stereotypowo postrzega. Dziś są to kobiety aktywne zawodowo, coraz lepiej wykształcone, świadome swoich kompetencji i roli w prowadzeniu gospodarstw rolnych – powiedziała PAP dr hab. Monika Stanny.
Wraz z Rutą Śpiewak i Klaudią Kryńską przeprowadziła badania wśród polskich rolniczek. Badania były realizowane przez IRWiR PAN we współpracy z Fundacją AgroWoman, a ich wyniki ukazały się w publikacji pt. „Aktywne na wielu polach. Współczesne polskie rolniczki”.
Z analiz odpowiedzi prawie 600 respondentek wynika, że 64 proc. rolniczek prowadzi wspólnie gospodarstwo z mężem lub partnerem, a 16 proc. samodzielnie kieruje gospodarstwem.
Poza tym średnio co trzecia respondentka łączy pracę w gospodarstwie z aktywnością poza rolnictwem. – Ta dwuzawodowość to jest bardzo ważny wniosek, ponieważ kobiety w rolnictwie często gospodarują na małych areałach, z których jak wiadomo jest też mniejszy dochód. Dlatego ta dywersyfikacja dochodów jest tak potrzebna – komentowała naukowczyni.
Wyniki pokazują również, że rolniczki są coraz bardziej sprawcze. – Przeszły od tej tradycyjnej roli kobiety pomagającej w gospodarstwie do roli współzarządzającej, współdecydującej o rozwoju gospodarstwa. Z naszych badań wynika, że ponad 90 proc. respondentek podejmuje decyzje inwestycyjne w gospodarstwie samodzielnie lub wspólnie z partnerem. Nie jest to więc tylko zmiana ekonomiczna, ale też kulturowa i społeczna – podkreśliła Stanny.
Dodała jednak, że jednocześnie ta sprawczość – tutaj rozumiana jako przyjmowanie na siebie kolejnych obowiązków – nie zawsze idzie w parze z formalnym uznaniem, np. obecnością w instytucjach reprezentujących rolnictwo. – Wskaźnik poczucia własnej sprawczości osiągnęło 68 proc. badanych rolniczek, ale tylko 8 proc. działało w organizacjach branżowych. Widzimy więc, że im wyższe szczeble, tym mniej kobiet. Trochę tak jak w nauce – mówiła Stanny.
Na pytanie, ile w zasadzie jest w Polsce rolniczek, naukowczyni odpowiedziała, że zależy to od przyjętej definicji. – Jeśli spojrzymy na kobiety jako część rodzinnej siły roboczej w indywidualnych gospodarstwach rolnych, mówimy o ponad 1,1 mln kobiet (co według Spisu Rolnego 2020 stanowi 42 proc. pracujących w rolnictwie rodzinnym). Według danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa kobiety stanowią 31 proc. beneficjentów płatności bezpośrednich, czyli ok. 330 tys. osób. Podobną skalę pokazują dane spisu rolnego dotyczące kobiet będących jednocześnie użytkowniczkami i kierującymi gospodarstwami – to ok. 300 tys. Ale gdy przechodzimy do ekoschematów, czyli dodatkowych płatności za praktyki korzystne dla środowiska, klimatu i dobrostanu zwierząt, liczba beneficjentek spada do niespełna 74 tys. – podała.
W ankietach badaczki zapytały respondentki również o ich dobrostan. Z odpowiedzi wynika, że rolniczki czują się zmęczone, ponieważ m.in. co piąta śpi mniej niż 6 godzin na dobę.
– 94 proc. wskazuje najwyżej dwie godziny odpoczynku dziennie, 60 proc. z nich narzeka na przemęczenie, a 46 proc., czyli prawie co druga, zgłosiła przewlekłą chorobę stwierdzoną przez lekarza. To pokazuje, jak one są przepracowane – komentowała Stanny.
Z kolei, jeśli chodzi o równouprawnienie, blisko 60 proc. respondentek wskazało, że czują się traktowane na równi z mężczyznami. - Potrzebują jednak wzmocnienia reprezentacji instytucjonalnej kobiet zarówno na poziomie Unii Europejskiej, jak i Polski. Ale kropla drąży skałę. Przechodziły to naukowczynie, lekarki, prawniczki, żołnierki, policjantki, więc wiemy, że nie możemy ustawać w naszych działaniach – podkreśliła naukowczyni.
- Jakbym miała podsumować, kim są polskie rolniczki, to powiedziałabym, że są producentkami żywności, współzarządzającymi gospodarstwami, organizatorkami pracy, osobami odpowiedzialnymi w gospodarstwie rolnym za dokumenty, za kontakty z instytucjami, za dywersyfikację dochodów i bardzo często również za stabilność ekonomiczną całego gospodarstwa domowego – podsumowała Monika Stanny. (PAP)
Nauka w Polsce
akp/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.