Prof. Waliszewska-Prosół: migrena to nie jest zaburzenie wywołane stresem

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Jednym największych mitów dotyczących migreny jest dość powszechne przekonanie, że jest to zaburzenie wywołane stresem. „Nie ma takiego bólu głowy w żadnej klasyfikacji. Migrena nie jest chorobą psychologiczną ani psychiatryczną” – zaznacza prof. Marta Waliszewska-Prosół.

Wiele osób jest wciąż przekonanych, że migrena rozwija się na tle nerwowym. Ten mit pokutuje nawet wśród lekarzy. – To nie jest zaburzenie wywołane stresem, a z naszych doświadczeń wynika, że połowa trafiających do nas pacjentów miało postawioną taką właśnie diagnozę. Zalecano im, by zmienili pracę i otoczenie, a nawet żonę lub męża – tłumaczyła specjalistka, która jest wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy.

Jak wyjaśniała podczas XXV konferencji „Polka w Europie”, migrena - a nie migreny - to pojedyncza, poważna choroba neurologiczna, taka sama jak choroba Parkinsona czy stwardnienie rozsiane. Na migreny chorują dorośli i ludzie młodzi, nawet 13-14-latki. Jednak największe jej nasilenie występuje zwykle między 30. i 40. rokiem życia, czyli w okresie największej aktywności zawodowej i rodzinnej.

– To choroba uwarunkowana genetycznie. Jeśli ktoś ma na nią zachorować, to zachoruje – pokreśliła prof. Marta Waliszewska-Prosół, która przyznała, że sama zmaga się z migreną.

Główne objawy tej choroby to pulsujący, zazwyczaj jednostronny ból głowy, o umiarkowanym lub silnym nasileniu, trwający od czterech godzin do nawet czterech dni. Na dodatek nasilający się jeszcze podczas ruchu. 

– Najpierw pacjent odczuwa zmęczenie. U niektórych osób pojawia się aura migrenowa, a po tym zaczyna się ból głowy, najczęściej właśnie jednostronny i pulsujący. Pacjent odczuwa także silne nudności i wymioty oraz ma nadwrażliwość zmysłową, czemu towarzyszy nadaktywność elektryczna mózgu – tłumaczyła wiceprezes Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy. 

Nadwrażliwość może się objawiać w postaci światłowstrętu i nadwrażliwości na dźwięki. – Nawet woda pod prysznicem może powodować ból. Pacjent nie jest wtedy w stanie ugotować obiadu, bo każdy zapach podczas przygotowywania posiłku powoduje nasilenie się objawów. Potem czuje się jak na kacu, a wszystko to może trwać nawet trzy, cztery dni – ostrzega specjalistka. 

Ponad 65 proc. chorych na migrenę odczuwa bóle głowy od jednego do trzech dni w miesiącu. U niektórych osób migreny są jednak tak częste i nasilone, że kiedy kończy się jeden napad, to nadchodzi kolejny, i taka osoba cały czas jest w błędnym kole choroby i jej dolegliwości.

– Taki człowiek żyje w ciągłym cierpieniu i nie jest w stanie funkcjonować społecznie – zwraca uwagę prof. Waliszewska-Prosół. – Nie ma sił, żeby wstać z łóżka, a nadwrażliwość na każdy bodziec wywołuje ból trudny do zniesienia, a może być nim na przykład zwykłe światło dzienne. Z kolei aura wzrokowa może wywołać tak silne zaburzenia widzenia, że chory przestaje widzieć. 

U 750 tys. pacjentów w naszym kraju napady migreny występują powyżej piętnastu dni w miesiącu i jest to już postać przewlekła, wymagająca specjalistycznego leczenia. Większość z nich nie jest jednak właściwie leczona. Skutek jest taki, że niektórzy zażywają ogromne ilości leków, nawet 700 tabletek przeciwbólowych miesięcznie.

Najczęściej zażywane są dostępne bez recepty leki przeciwbólowe, takie jak paracetamol, oraz niesteroidowe leki przeciwzapalne. Wielu pacjentów sięga jednak po leki zawierające kodeinę. To słabszy lek opioidowy, hamujący ból o łagodnym i umiarkowanym nasileniu, często występujący w lekach złożonych wraz z paracetamolem albo ibuprofenem. Ma jednak tę wadę, że jeśli jest nadużywany, to można się od niego uzależnić.

– W Polsce aż 38 proc. chorych na migrenę jest uzależnionych od leków zawierających kodeinę – ostrzega prof. Marta Waliszewska-Prosół. Dodaje, że 23 proc. chorych na migrenę nadużywa leków przeciwbólowych, bo nie są oni właściwie leczeni i szukają jakieś alternatywy.

Kodeina jest szczególnie niebezpieczna. – Ma właściwości przeciwbólowe, ale wywołuje też euforię, senność i błogą apatię, wprowadza w stan niewrażliwości na przykre doznania, spowalnia perystaltykę żołądka i jelit oraz powoduje zanik odczuwania głodu – ostrzega specjalistka.

Niektóre preparaty z kodeiną można kupić bez recepty. Wprawdzie podlegają one ograniczeniem, polegającym na tym, że w jednej aptece można otrzymać tylko jedno opakowanie takiego leku. Jednak jest ono tylko pozorne, gdyż w drugiej aptece też można kupić jedno opakowanie, ale dla danego pacjenta będzie ono już kolejnym.

Prof. Marta Waliszewska-Prosół zaleca, żeby nie zwlekać i leczyć się w poradniach specjalizujących się w terapii migreny. – Opioidy nie są lekami, którymi leczymy napady migreny – zwraca uwagę. – Działają na początku, lecz z czasem powodują, że pacjenci potrzebują ich coraz więcej. (PAP)

Zbigniew Wojtasiński

zbw/ zan/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Eksperci: choroby reumatyczne nie zawsze zaczynają się od bólu stawów

  • Fot. Adobe Stock

    Pierwsza polska wersja krótkiego testu do oceny objawów bezsenności 

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera