Naturalna gąbka morska wydaje się przeciwieństwem plastiku. Badacze znaleźli jednak włókna, drobiny i folie z wielu tworzyw w szkieletach dwóch gatunków wykorzystywanych gospodarczo – ślad zanieczyszczeń, które zwierzęta odfiltrowywały z morza.
Zanim stanie się przedmiotem używanym do mycia, gąbka morska jest zwierzęciem przytwierdzonym do dna. Nie może przenieść się w czystsze miejsce, dlatego stale przepuszcza wodę przez sieć porów i kanalików, wychwytując z niej pokarm. Razem z nim trafiają do niej także cząstki unoszące się w morzu. Czyni to z niej swoistego kronikarza swojego otoczenia.
Międzynarodowy zespół fizyków, chemików i biotechnologów z udziałem naukowców z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Politechniki Poznańskiej, zbadał szkielety dwóch gatunków gąbek wykorzystywanych gospodarczo: Spongia tubilifera z Karaibów i Hippospongia communis z Morza Śródziemnego. Ich rusztowanie tworzy spongina – wytrzymałe białko układające się w przestrzenną sieć włókien. W tej naturalnej konstrukcji naukowcy znaleźli włókna, drobiny i fragmenty folii wykonane z wielu tworzyw. Wyniki opisali w czasopiśmie naukowym Environmental Chemistry and Ecotoxicology.
Badacze nie poprzestali na tym, co można zobaczyć pod mikroskopem. Skład podejrzanych cząstek sprawdzali kilkoma metodami spektroskopowymi, dzięki czemu mogli odróżnić materiał naturalny od syntetycznego. Rozpoznali między innymi polietylen, polipropylen, poliamid, PET, polistyren, poliuretan i tworzywo akrylowe. Najczęściej wykrywano polipropylen – lekkie i wytrzymałe tworzywo powszechnie stosowane m.in. w opakowaniach, pojemnikach na żywność, zakrętkach, włókninach, linach i sieciach rybackich.
Najbardziej zaskakujące jest miejsce, w którym znaleziono te sztuczne tworzywa. Plastik nie tylko osiadł na powierzchni. Cząstki tkwiły wewnątrz porowatego szkieletu, a naturalne włókna sponginy miejscami oplatały włókna syntetyczne. Gąbka nie tyle więc usuwa plastik z morza, ile zatrzymuje go w swoim szkielecie. Nie wiadomo przy tym, jak długo taki zapis pozostaje nienaruszony ani co dzieje się z cząstkami po jego rozpadzie.
Niemniej ta właściwość może okazać się użyteczna. Pojedyncza próbka wody pokazuje stan morza jedynie w określonej chwili, natomiast gąbka filtruje wodę przez długi czas. Badacze proponują więc, by jej szkielet traktować jako naturalny wskaźnik zanieczyszczenia mikroplastikiem.
Przeprowadzone badanie nie daje podstaw do stwierdzenia, że każda naturalna gąbka zawiera mikroplastik ani że korzystanie z niej szkodzi człowiekowi. Naukowcy nie badali uwalniania cząstek podczas mycia, ich wpływu na skórę ani zdrowia samych zwierząt. Przeanalizowali tylko dwa gatunki z konkretnych dwóch regionów, dlatego nie można też na tej podstawie tworzyć rankingu czystości mórz. (PAP)
kmp/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.