Uczelnie i instytucje

Białystok/ Naukowcy prowadzą badania nt. wczesnej diagnostyki chorób odkleszczowych

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Szybsza diagnostyka chorób przenoszonych przez kleszcze oraz ustalenie, ile kleszczy jest zakażonych i jakie patogeny przenoszą - takie mają być efekty badania, które prowadzą naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku we współpracy międzynarodowej.

To projekt pt. „Human tick bite-map", którym kieruje prof. Anna Moniuszko-Malinowska, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku (UMB).

- Wiedza jest naukowcom potrzebna, bo przybywa chorych na choroby odkleszczowe, a kleszczom sprzyjają obserwowane zmiany klimatu - podkreśliła we wtorek na konferencji prasowej w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku prof. Joanna Zajkowska, zastępca kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji.

Naukowcy zapraszają wszystkie dorosłe osoby, które w ciągu 72 ostatnich godzin zostały pokłute przez kleszcza, które potrafią wskazać miejsce, gdzie miało miejsce to ukłucie, aby zgłosiły się do udziału w badaniach. Takim osobom z miejsca ukłucia będzie pobrany płyn śródmiąższowy oraz krew. Jeżeli ktoś ma kleszcza, który go ukłuł, też może go naukowcom przynieść.

Badanie trwa przez cały sezon aktywności kleszczy.

- Pobieranie płynu śródtkankowego w miejscu pokłucia bardzo wcześnie jest materiałem do budowania diagnostyki, która potrafi na wczesnym etapie, być może rozpoznać, czy doszło do zakażania czy nie. Materiał jest zbierany, metody są zaplanowane i opracowane - powiedziała profesor Zajkowska.

Dodała, że metoda ma pozwolić na szybsze wykrycie zakażenia, ale też o zebranie informacji, ile kleszczy jest zakażonych, co przenoszą.

- Kleszcze były (...) zawsze, były też te patogeny, które przenoszą, natomiast warunki środowiskowe, w ostatnich latach zmiany klimatyczne, sprzyjają kleszczom, ich namnażaniu się, a także transmisji tychże patogenów - powiedziała prof. Zajkowska. Zaznaczyła, że udaje się lepiej wykrywać te choroby, ale zastrzegła, że mimo lepszej diagnostyki, wszędzie tam w Europie, gdzie są kleszcze, widać gwałtowny wzrost chorób odkleszczowych.

- Chorobą wskaźnikową jest kleszczowe zapalenie mózgu, dlatego, że postacie neurologiczne, (pacjenci) trafiają do szpitala i to jest ta część, którą możemy policzyć. Ewidentnie ta liczba przypadków rośnie - powiedziała Zajkowska. Podała, że w 2025 r. było 935 zachorowań (dane PZH), a w 2026 r. już jest o jeden przypadek więcej. W 2025 r. w porównaniu do 2024 r. był 16 proc. wzrost zachorowań.

Z kolei boreliozy w 2024 było ponad 30,2 tys. przypadków (dane NIZP PZH/GIS), a w 2015 r. było to 12,9 tys. i liczba ta co roku rosła.

Prof. Zajkowska podkreśliła, że zachorowań przybywa w całej Polsce, a czynnikiem decydującym są zmiany klimatu, które sprzyjają kleszczom.

- Łagodniejsze zimy, przeżycie drobnych żywicieli, dostęp (kleszczy) do tych żywicieli, wilgotna wiosna, to się wszystko składa na to, że te ogniska (..) obecności wirusa pojawiają się i wzrastają. Szczególnie szybkie temperatury wiosenne powodują, że różne postacie kleszczy żerują jednocześnie, co powoduje, że ta transmisja (wirusa) jest bardziej intensywna - wyjaśniła profesor. Dodała, że udokumentowano naukowo, że stare postaci kleszczy zakażają młode, gdy żerują razem i wirusa w środowisku jest więcej.

Lekarze od lat apelują o szczepienie się. Przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu można się zaszczepić, na boreliozę szczepionki jeszcze nie ma, kończą się nad nią prace, ma być na rynku w 2027 r. Polacy wciąż należą jednak do najmniej wyszczepionych wśród krajów europejskich. Prof. Zajkowska poinformowała, że zaszczepionych jest kilka procent społeczeństwa, najchętniej szczepią się leśnicy.

- Im jesteśmy starsi i słabsi, tym chorujemy bardziej poważnie, ale dzieci też chorują na zapalenie mózgu, te postacie (choroby) poważne, też u dzieci występują - powiedziała Zajkowska. - Nie ma leczenia przyczynowego - podkreśliła specjalistka.

Dodała, że do szczepień powinny zachęcać te przypadki, kiedy choroba może się kończyć ciężkimi problemami neurologicznymi (porażeniami kończyn, drżeniami, zaburzeniami równowagi), a chorzy potrzebą długiej i kosztownej rehabilitacji.

UMB prowadzi badania za blisko 2 mln zł grantu z Narodowego Centrum Nauki. Współpracuje z Biology Centre CAS i National Institute od Public Health z Czech. (PAP)

kow/ agt/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera