Planowana reforma systemu ewaluacji nauki ma skłonić uczelnie i instytuty do dbania o warunki pracy i tworzenie rzetelnej nauki, zamiast masowej produkcji publikacji naukowych - tłumaczy w rozmowie z PAP wiceministra nauki dr Karolina Zioło-Pużuk.
PAP: Do 13 lipca br. trwają konsultacje społeczne projektu nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Pojawiają się tam nowe zasady przyszłej ewaluacji nauki, która wprowadzona będzie w 2031 r. Od wyników ewaluacji sporo w instytucjach badawczych zależy - choćby wysokość dotacji oraz możliwość nadawania stopni naukowych. Na czym polegać będą zmiany?
Karolina Zioło-Pużuk, wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego: Największa zmiana dotyczy tego, że w ewaluacji wprowadzamy dwa filary. Pierwszy filar dotyczy zmodyfikowanej ewaluacji jakości działalności naukowej, a drugi – oceny potencjału podmiotu w zakresie nauki i kształcenia, związanego z tworzeniem dobrego miejsca pracy dla naukowców, dbania o widoczność nauki poprzez jej popularyzację, właściwy transfer nauki do działalności dydaktycznej oraz strategiczne patrzenie instytucji na swój rozwój naukowy. Każdy oceniany podmiot systemu nauki i szkolnictwa wyższego będzie mógł otrzymać w ewaluacji tak jak do tej pory kategorię A, A+, B, B+ lub C w pierwszym filarze, a w drugim – ocenę wyróżniającą, pozytywną lub negatywną.
Żeby skorzystać z uprawnień wynikających z kategorii A, A+ i B – czyli na przykład prowadzenia szkoły doktorskiej czy nadawania stopni naukowych – instytucja naukowa będzie musiała mieć w drugim filarze ocenę wyróżniającą albo pozytywną. Do udziału w konkursie Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza (IDUB) wymagana będzie od uczelni wyłącznie ocena wyróżniająca.
Chcemy podkreślić, że dobra nauka nie powstaje w próżni. Dobra nauka powstaje w dobrych miejscach pracy. Tam, gdzie pracodawca, czyli uczelnia lub instytut, dba o mobilność, o rozwój pracownika, o procedury antymobbingowe, o etykę w działalności badawczej i publikacyjnej, o równość i poszanowanie.
Zmienia się sposób myślenia o procesie ewaluacji. To nie ma być rozliczanie tego, co instytucja naukowa zrobiła - lub czego nie zrobiła - tylko premiowanie tego, co się liczy w polityce naukowej państwa; bo ewaluacja jest narzędziem tej polityki. Chcemy modelować pozytywne zmiany w systemie nauki i szkolnictwa wyższego w zakresie jakości nauki, ale i jakości miejsca pracy.
PAP: W ocenach skutków regulacji czytamy prognozy, że aż 120 podmiotów może uzyskać niższą kategorię naukową niż w poprzedniej ewaluacji albo negatywną ocenę potencjału. Czy istnieje obawa, że w wyniku tej proponowanej ustawy uczelnie regionalne tracić będą część uprawnień?
K.Z.-P.: W większości nie stracą. Za chwilę ogłoszone będą wyniki ewaluacji za lata 2022-2025. Mniejsze uczelnie poradziły sobie w niej bardzo dobrze. Myślę, że te obawy nie są zasadne. Poza tym od decyzji w pierwszej instancji przysługuje podmiotom odwołanie. Procedowaliśmy ponadto ustawę o szczególnych rozwiązaniach związanych z wynikami ewaluacji, która ma na celu właśnie łagodzenie wyników ewaluacji, którą zastaliśmy po naszych poprzednikach i którą z mocy prawa musieliśmy przeprowadzić. Chcemy, by podmioty nie traciły uprawnień w zakresie doktoryzowania i prowadzenia szkół doktorskich w sytuacji uzyskania niższej kategorii B, a posiadania wcześniej kategorii wyższej. Ustawa jest obecnie w podpisie u pana prezydenta. Pojawiło się jednak zaniepokojenie, że wprowadzamy minimum kadrowe…
PAP: Wyjaśnijmy: projektowana ustawa zakłada, że jednostka, aby mieć uprawnienia do nadawania stopnia doktora w danej dyscyplinie, musi zatrudniać w przeliczeniu na cały etat minimum 5 osób posiadających co najmniej stopień doktora habilitowanego, a dla nadawania habilitacji – musi zatrudniać co najmniej 10 osób.
K.Z.-P.: Minimum kadrowe dotyczy tylko i wyłącznie możliwości nadawania stopni doktora i doktora habilitowanego i to dopiero od 2031 roku. Podmioty, które nie mają jeszcze odpowiedniej kadry, mają czas, żeby zadbać o jej kształcenie i zdobywanie kolejnych stopni. Z analiz wynika, że sprawa nie dotyczy wielu podmiotów. Obserwujemy, że posiadanie wystarczającej kategorii, nie skutkuje często korzystaniem z uprawnienia. Poza tym, minimum kadrowe jest postulatem środowiska naukowego zgłoszonym do naszego resortu.
PAP: Zmienić się również mają przepisy dotyczące obliczania tak zwanej liczby N, czyli liczby pracowników prowadzących działalność naukową. Szacują państwo, że w skali kraju całkowita suma N ma spaść o 44 proc. To oznacza duże zmiany.
K.Z.-P.: Liczba N wpływa na limit osiągnieć naukowych uwzględnionych w ewaluacji. W projekcie rozporządzenia, które zaraz po konsultacji ustawy przekażemy w ramach prekonsultacji, przedstawiony jest sposób nowego, bardziej sprawiedliwego liczenia liczby N: pracownik badawczy, na przykład pracownik naukowy instytutu PAN, to w przeliczeniu 1 N. Pracownik uczelni zatrudniony w grupie pracowników badawczo-dydaktycznych - a do tej grupy należy ok. 97 procent nauczycieli akademickich prowadzących działalność naukową - liczony będzie jako 0,5 N w przeliczeniu na etat pracy. Z kolei jako 0,25 N mogą być liczeni doktoranci i inni pracownicy, którzy wykonują pracę badawczą i zechcą w danej dyscyplinie włączyć swój dorobek do ewaluacji poprzez złożenie oświadczenia.
W praktyce, przy wymogu 3N osiągnięć na jednostkę, oznacza to, że będziemy zgłaszać nieco ponad połowę osiągnięć, którą składaliśmy do tej pory do ewaluacji; w dodatku rozłożoną na pięć lat, a nie na cztery, jak do tej pory.
Dzięki temu przestaniemy gonić za publikacjami tylko dla punktów. Niech publikacje w renomowanych czasopismach będą naturalną konsekwencją realizacji badań naukowych. Będziemy wtedy mogli skupić się na przygotowywaniu wniosków grantowych, a także na przykład na pisaniu monografii czy podręczników, które też będą uwzględniane w ewaluacji; skupić się przede wszystkim na dbaniu o jakość pracy naukowej.
PAP: Ustawa wprowadza też zakaz zatrudniania pracowników „na ostatnią chwilę”, tuż przed ewaluacją.
K.Z.-P.: Będziemy liczyli stan pracowników na koniec każdego roku okresu ewaluacyjnego. To będzie wyzwanie wyłącznie dla tych, którzy do tej pory prowadzili „kreatywną” politykę w zakresie zatrudniania pracowników dla potrzeb ewaluacji. Dla wszystkich innych, którzy działają w sposób ciągły i konsekwentnie sprawozdają zatrudnionych naukowców w systemie POL-on, nie ma to znaczenia.
Chcemy, żeby ta ewaluacja była bardzo prosta. Nie będzie przestrzeni do kombinowania: nie będzie udziałów jednostkowych za publikację, nie będzie slotów – będzie liczba publikacji i nie będzie kary za N0. To znaczy, że jeśli dany pracownik w danym okresie nie opublikował nic, to jednostka nie będzie za to karana dodawaniem slotów czy zwiększaniem limitu publikacji uwzględnianych w ewaluacji.
Bierzemy pod uwagę, że ludzie z różnych przyczyn mogą w jakimś okresie swojej aktywności publikować mniej. Jeśli realizują duże projekty, na przykład pracując nad ważną książką, to potrzebują czasu. Nie powinni być zmuszani do zwiększania liczby publikacji wyłącznie z uwagi na konsekwencje dla jednostki. Rozwiązanie polegające na sankcjonowaniu N0 było nadmiernie restrykcyjne, nie w pełni zgodne z logiką procesu naukowego i prowadziło do niepożądanych praktyk.
PAP: Do ustawy wprost wpisana ma być walka z dezinformacją. To brzmi oczywiście słusznie, ale w praktyce to trudne zadanie. Debata naukowa polega na ciągłej weryfikacji twierdzeń. Coś, co teraz jest uznawane za stwierdzenie błędne, może okazać się prawdziwym, jeśli pojawią się nowe dowody naukowe. I odwrotnie. No i trzeba wtedy korygować stare błędne stwierdzenia. Na czym mają więc polegać działania uczelni?
K.Z.-P.: Celem jest unikanie długotrwałego podtrzymywania błędnych rozwiązań. Uczelnie powinny reagować w sytuacjach ewidentnych, gdy ktoś publicznie głosi na przykład, że „szczepienia zabijają”. Dzisiaj dezinformacja to często element wojny hybrydowej i musimy budować na nią odporność. To także kwestia odpowiedzialności uczelni za swoich ekspertów. Pracownicy naukowi z tytułami profesorskimi występują w mediach i zdarza się, że wygłaszają tezy niepotwierdzone naukowo. Uczelnie nie mają cenzurować swoich pracowników, ale powinny uwrażliwiać ich na to, by trzymali się głównego nurtu nauki. Muszą też posiadać odpowiednie narzędzia, jeśli ktoś z ich afiliacją postanowi z tego nurtu drastycznie zejść.
PAP: Podsumowując: jaki jest główny cel tej nowelizacji ustawy dotyczący ewaluacji?
K.Z.-P.: Postawienie na jakość. I przekaz, że dobra nauka nie powstaje w próżni. Obowiązkiem uczelni i instytutów jest tworzenie dobrego miejsca pracy dla naukowców i za to chcemy je nagradzać. Chodzi o modelowanie dobrych, pozytywnych zmian, a nie o karanie za to, że ktoś za mało publikował.
Rozmawiała Ludwika Tomala (PAP)
lt/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.