Genetyczka: chów wsobny psów rasowych i sterylizacja mieszańców niepokojącym trendem

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Genetyczka ewolucyjna dr Małgorzata Pilot z UG z niepokojem obserwuje trend, by pozwalać na rozmnażanie się tylko psom rasowym, a zdrowe mieszańce psów - sterylizować. Jej zdaniem nie sprzyja to ani psom, ani ich właścicielom, a korzyści finansowe przynosi głównie hodowcom.

Dr Małgorzata Pilot z Uniwersytetu Gdańskiego zajmuje się ewolucją psowatych. - Obecnie jest taki trend w wielu krajach, w tym w Polsce, żeby maksymalnie ograniczać populację tak zwanych kundli, czyli psów nierasowych, przez ich sterylizację. I to niezależnie od tego, czy mają właścicieli czy nie. Moim zdaniem to jest ogromny problem. To może w bardzo krótkim czasie doprowadzić do likwidacji puli genowej kundli i całkowitego zniknięcia takich psów - odpowiedziała na pytanie, w którą stronę idzie ewolucja psów.

- Nasze badania pokazały, że kundle nie są po prostu mieszanką różnych ras psów, lecz stanowią odrębną populację o dużej różnorodności genetycznej. Ta populacja stanowiła podstawę do stworzenia poszczególnych typów funkcjonalnych psów (np. psów pasterskich), z których z kolei powstały rasy - wyjaśniła.

Drugim niekorzystnym trendem, jaki zauważyła ewolucjonistka, jest to, że jako zwierzęta domowe preferowane są psy rasowe, które mają spełniać wyśrubowane standardy wyglądu. Osobniki zaś, które nie spełniają tych warunków, zazwyczaj są sterylizowane.

- To prowadzi do bardzo silnego chowu wsobnego, czyli krzyżowania ze sobą spokrewnionych osobników i zawęża pule genowe poszczególnych ras - wskazała badaczka i dodała, że w tej sytuacji wszystkie osobniki w obrębie jednej rasy w konkretnym kraju są spokrewnione ze sobą ze względu na bardzo niewielką pulę genową. To zaś prowadzi do uwidaczniania się cech recesywnych i chorób genetycznych.

- Obecnie każda rasa psów ma co najmniej jedną, charakterystyczną dla siebie chorobę genetyczną. A zazwyczaj takich chorób jest więcej - powiedziała PAP dr Małgorzata Pilot. Ostrzegła, że każdy, kto chce przygarnąć psa rasowego, powinien mieć świadomość, z jakimi wyzwaniami zdrowotnymi wiąże się dana rasa.

I tak np. buldogi angielskie mają duże ryzyko problemów z oddychaniem, chorobami serca, są podatne na otyłość i przegrzanie. Owczarki niemieckie narażone są na dysplazję stawów, golden retrievery i bloodhoundy są narażone na choroby wzroku, shar-pei - podrażnienia skóry, a pudle - wysokie ciśnienie krwi.

- To prowadzi zarówno do cierpienia tych zwierząt, jak też do dużych nakładów finansowych, które potem właściciele muszą ponosić na leczenie. Natomiast zdrowe kundle, które mogłyby być równie dobrymi zwierzętami domowymi, są eliminowane z populacji - podkreśliła genetyczka. - Moim zdaniem sterylizacja kundli i wyśrubowane standardy wyglądu psów rasowych, to dwa bardzo szkodliwe zjawiska, które nie sprzyjają nikomu: ani psom, ani ich właścicielom. W zasadzie na tych trendach korzystają tylko hodowcy psów rasowych - zaznaczyła.

Pytana, jak rozwiązać tę sytuację i czy to znaczy, że nie należy wyłapywać i sterylizować bezpańskich psów, dr Pilot oceniła, że jest to wyzwanie. - Nie chodzi o to, żeby pozwolić na nieograniczone rozmnażanie się wolno żyjących psów, bo to z kolei byłoby szkodliwe dla dzikiej fauny. Natomiast nie widzę powodów, dla których zdrowym nierasowym psom, które mają właścicieli, odbiera się możliwość rozmnażania. Nie ma żadnych dowodów na to, że nierasowe psy są gorszymi towarzyszami człowieka niż psy rasowe - powiedziała.

Zauważyła, że obecnie posiadanie psa rasowego, najlepiej bardzo drogiego, zrobiło się w niektórych kręgach osób symbolem statusu. - Z tym, że niestety cena tych psów nie przekłada się potem na ich zdrowie. Na pewno warto promować jako psy domowe kundelki, które często cieszą się lepszym zdrowiem - wskazała.

Rozmówczyni PAP, która bada też zachowania społeczne psów, zwróciła również uwagę na inny aspekt związany z obecnością psa.

- Psy są zwierzętami społecznymi naturalnie żyjącymi w grupach. Natomiast obecnie większość psów domowych jest w dużej mierze pozbawiona możliwości naturalnych interakcji z przedstawicielami własnego gatunku. Ważne jest, żeby w miarę możliwości właściciele psów zapewnili swoim psom możliwość takich kontaktów społecznych. Trendem, który mi się bardzo podoba, jest pojawianie się na osiedlach ogrodzonych placów zabaw dla psów. To jest bardzo dobra inicjatywa, która umożliwia bardziej naturalne interakcje pomiędzy różnymi psami i wytwarzanie się między nimi więzi społecznych. Zachęcałabym wszystkich właścicieli psów, żeby korzystali z takich możliwości - podsumowała.

Nauka w Polsce, Ludwika Tomala (PAP)

lt/ agt/ mow/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Olbrzymie ilości danych o Wszechświecie z wód Morza Śródziemnego

  • Fot. Adobe Stock

    Badacze sprawdzili, dlaczego w Beskid Niski powróciły niedźwiedzie

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera