Prof. Meissner: człowiek odebrał zwierzętom duże obszary ich naturalnych siedlisk

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Na przestrzeni wieków człowiek odebrał zwierzętom duże obszary ich naturalnych siedlisk. Jednak część z nich doskonale przystosowała się do nowych warunków jakie zastają w aglomeracjach miejskich - ocenił w rozmowie z PAP kierownik Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego prof. Włodzimierz Meissner.

"Główną przyczyną, dla których zwierzęta wchodzą do miast, jest łatwy dostęp do pokarmu pochodzenia antropogenicznego. Ludzie pozostawiają bowiem wokół siebie mnóstwo odpadków, które mogą stanowić źródło pokarmu" - stwierdził prof. Meissner.

Rozmówca PAP podkreślił, że zwierzęta coraz bardziej przyzwyczajają się do bliskiej obecności człowieka. "W praktyce nie doznają z jego strony wysokiej presji. W miastach na zwierzęta się nie poluje, a stosunek ludzi do zwierząt jest tutaj jak najbardziej pozytywny" - ocenił.

Ponadto, jak podkreślił, zimą w miastach temperatura powietrza jest zawsze o kilka stopni wyższa niż na obszarach pozamiejskich, co ma szczególne znaczenie w ograniczaniu wydatków energetycznych w tej najtrudniejszej dla zwierząt porze roku. Mieszkańcy miast oswoili się z widokiem lisów czy dzików spacerującymi ulicami. Coraz śmielej do terenów zamieszkałych podchodzą również łosie. W ubiegłym tygodniu na ulicach Sanoka (w województwie małopolskim) widziany był niedźwiedź.

Zdaniem prof. Meissnera na przestrzeni wieków człowiek odebrał zwierzętom duże obszary ich naturalnych siedlisk. Jednak część zwierząt doskonale przystosowała się do nowych warunków jakie zastają w aglomeracjach miejskich. "Tutaj doskonałym przykładem są jerzyki, dla których wysokie betonowe budynki są odpowiednikiem skał, w szczelinach których zakładają swoje gniazda. W efekcie ogromna większość par tego gatunku przeniosła się do miast" - mówił naukowiec.

Zaznaczył, że na Pomorzu w ostatnich 20 latach, takim gatunkiem stała się też mewa srebrzysta, która przeniosła się prawie zupełnie do miast, gdzie gniazduje na dachach budynków. "Te przykłady, a można by ich tu wymienić znacznie więcej, pokazują, że niektóre gatunki przenoszą się do miast znajdując tu podobne, a czasami nawet lepsze warunki do bytowania niż w ich naturalnych siedliskach" - stwierdził.

Jego zdaniem inaczej sprawa wygląda jeśli rozpatrujemy ją w kontekście wchodzenia zabudową miejską na tereny, w których bytowały zwierzęta. "Tutaj większość zwierząt się wycofa, a pozostaną tylko takie, które są oportunistami, a więc szybko dostosują się do zmieniających się warunków" - ocenił kierownik Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców.

Podkreślił, że coraz częściej będziemy spotykać dzikie zwierzęta na ulicach miast. "Widać to na przykładzie zachodniej Europy, gdzie w niektórych miastach np. lisy stały się licznym i stałym elementem fauny".

Profesor dodał, że dla osobników, które trafiły do miasta, wędrując ze swych naturalnych siedlisk, wejście w obszar zabudowy będzie zawsze dużym zagrożeniem. Co innego zwierzęta, które już w miastach od dawna przebywają tworząc tu miejskie populacje swojego gatunku. "Te są znacznie lepiej przystosowane do życia na obszarach zabudowanych i potrafią unikach kontaktu z człowiekiem ale także korzystać z jego obecności" - ocenił naukowiec.

Zastrzegł, że ze strony zwierząt w miastach człowiekowi zazwyczaj nic nie zagraża, pod warunkiem, że ludzie będą się zachowywać w stosunku do nich nienachalnie. "Są oczywiście, powszechnie znane wyjątki, np. locha z warchlakami, czy wtargnięcie do miasta dużego drapieżnika jakim jest np. niedźwiedź, o czym donosiły niedawno media. Jednak trzeba pamiętać, że to zwierzę będzie pierwsze unikało kontaktu z człowiekiem i jeśli nie będziemy się do niego zanadto zbliżać, to nas nie zaatakuje" - podkreślił profesor.

Zdaniem naukowca proces wnikania zwierząt do miast trudno będzie zahamować. "Dla wielu z nich miasta oferują atrakcyjne warunki do bytowania. Na pewno dobrym kierunkiem działania byłoby silne ograniczenie dostępu do odpadków organicznych" – zaznaczył.

Wyjaśnił, że w tym celu w niektórych miastach tworzy się np. odpowiednie zamknięcia śmietników i koszy na śmieci. "Jednak to tylko częściowo załatwia sprawę, bo ludzie pozostawiają po sobie mnóstwo odpadków poza miejscami przeznaczonymi do ich składowania" - ocenił i dodał, że na terenie Gdańska, na jednym z dużych osiedli mieszkaniowych, obserwował lisy, które korzystały z karmy dla osiedlowych kotów, która była wykładana przez osiedlowe miłośniczki tych zwierząt. "Takich przykładów pewnie można by pokazać więcej i świadczą one o tym, że nie jesteśmy w stanie zlikwidować w miastach dostępu do antropogenicznych źródeł pokarmu, a to jest jeden z głównych czynników ściągających zwierzęta do miast" - zaznaczył.

Prof. Meissner stwierdził, że wyłapywanie i wywożenie zwierząt z miast na odległe tereny byłoby jak przysłowiowa walka z wiatrakami. "Na ich miejsca przyjdą inne osobniki" – ocenił.

Jego zdaniem ludzie będą musieli przyzwyczaić się do lisów, tak jak w wielu miastach zachodniej Europy. "Trochę inaczej jest z dzikami, które mogą stanowić dla człowieka fizyczne zagrożenie, zwłaszcza jak będziemy się do nich zanadto zbliżać. Tutaj jedynym rozwiązaniem jest ich chwytanie i wywożenie na duże odległości, ale tutaj trzeba mieć świadomość, że nigdy nie będzie to akcja jednorazowa i na miejsce wywiezionych zwierząt w krótkim czasie pojawią się inne" - ocenił i dodał, że będzie się tak działo dopóki dziki i inne zwierzęta nie będą odczuwały lęku przed człowiekiem. "To by się zmieniło, gdyby np. do nich strzelano, a jak wiemy po pierwsze w miastach jest to niemożliwe, a po drugie budzi duże wątpliwości moralne" - zaznaczył.

autor: Piotr Mirowicz

pm/ apiech/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Prof. Czachorowski: komara tygrysiego w Polsce nie stwierdzono, ale może już tu być

  • Fot. Adobe Stock

    Beskidy/ Dwa nowe gatunki roślin odkrył naukowiec na Babiej Górze

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera