
Kiedy śpimy, nie możemy zdobywać pożywienia, nawiązywać kontaktów z innymi, szukać partnera, rozmnażać się czy chronić potomstwa. Nie możemy się bronić przed atakami drapieżników. Sen to jedno z naszych najbardziej zagadkowych zachowań.
Jeśli chodzi o praktykę snu, każdy z nas jest ekspertem. Gdy jednak teoria zostawia wiele do życzenia - warto korzystać z wiedzy człowieka, który na śnie zna się jak mało kto. Matthew Walker jest brytyjskim naukowcem zajmującym się badaniem mózgu, psychologiem i założycielem Instytutu Badań nad Snem. Jest też laureatem wielu nagród naukowych, autorem wielu publikacji nt. snu i mózgu, popularyzatorem nauki. Jego książka "Dlaczego śpimy. Odkrywanie potęgi snu i marzeń sennych" pełna jest wiedzy, faktów i ciekawostek. Oczywiście na temat snu.
To dziwny stan, w którym spędzamy jedną trzecią życia. Dzięki masie odkryć z ostatnich lat coraz lepiej wiemy, że ewolucja - kształtując nas wraz z silną potrzebą snu - nie popełniła błędu. Śpi zresztą każdy z przebadanych przez ludzi gatunków zwierząt. Ten prosty fenomen dowodzi, że sen wyewoluował wraz z najnowocześniejszymi formami życia na naszej planecie - albo niedługo potem. Fakt, że sen przetrwał późniejsze etapy ewolucji, zauważa Walker, wskazuje na istnienie ogromnych korzyści przeważających nad oczywistymi zagrożeniami i wadami.
Po lekturze książki zgodzę się z autorem: wygląda na to, że nie istnieje w naszym organizmie ani w umyśle proces, którego funkcjonowanie nie jest optymalizowane przez sen, i którego drastycznie nie osłabia jego niedobór.
Lista jest długa - sen wpływa na zdolność uczenia się, zapamiętywania, podejmowania racjonalnych decyzji i dokonywania logicznych wyborów. Sny łagodzą bolesne wspomnienia i tworzą wirtualną rzeczywistość, w której mózg łączy nową i nabytą wcześniej wiedzę, by pobudzać kreatywność. W niższych partiach ciała sen uzupełnia amunicję w układzie immunologicznym, pomagając w walce z komórkami nowotworowymi, zapobiegając infekcjom i rozwojowi szeregu chorób. Reorganizuje też metaboliczny stan organizmu, dostrajając poziom insuliny do ilości cukru krążącego we krwi. Reguluje apetyt, pomagając w kontrolowaniu wagi ciała, dobieraniu zdrowych składników i powstrzymywaniu się przed impulsywnymi wyborami. Odpowiednio długi sen pomaga utrzymać zdrowy mikrobiom jelitowy. Ściśle wiąże się też z wydolnością układu krwionośnego, obniżając ciśnienie i utrzymując serce w dobrym stanie.
Konsekwencje, mające znaczenie dla naszego prawidłowego funkcjonowania, wynikają ze specyficznej organizacji snu. W wielkim uproszczeniu sen składa się z dwóch faz. Przez pierwszą część nocy dominuje faza NREM, która pozwala odsiewać i usuwać zbędne połączenia neuronalne. Z kolei wypełniona marzeniami sennymi faza REM, która dominuje później w nocy, przyczynia się do wzmacniania tego rodzaju powiązań.
O tym, jak ważna jest każda z nich, świadczą liczne przykłady. Jak choćby uboczne problemy alkoholików, u których w okresie picia nie występuje zauważalna postać fazy snu REM. Po jakimś czasie powstaje u nich jednak ogromna presja odzyskania zaległości. Tak duża - zaznacza Walker, że prowadzi do przerażających konsekwencji: agresywnego wdzierania się marzeń sennych w stan jawy. Nagromadzona presja snu REM wybucha gwałtownie, tworząc halucynacje, urojenia i poważną dezorientację.
W książce czytamy o śnie jednostek, ale też patrzymy na niego jako na zjawisko społeczne. Autor po kolei przedstawia dane nt. wpływu niedospania na edukację, medycynę, opiekę zdrowotną i biznes. A jeśli ktoś sądzi, że drzemka to luksus - słuchać go nie trzeba. Za wrodzoną potrzebą drzemki przemawiają m.in. badania plemion zbieracko-łowieckich, np. Gabra z Kenii czy Buszmenów z pustyni Kalahari, których tryb życia nie zmienił się od tysiącleci. Śpią oni w trybie dwufazowym: w nocy - po ok. 7 godzin, a po południu ucinają sobie drzemkę. Z potrzebą tak starych nawyków trudno jest dyskutować.
W niezmienionej formie przetrwała na niektórych terenach praktyka sjesty, co również przemawia na korzyść drzemki. Choćby w Grecji, gdzie na terenach objętych tym zwyczajem mężczyźni mają niemal czterokrotnie większe szanse na dożycie 90-tki, niż Amerykanie. (Walker przypomina też o próbie odejścia od zwyczaju sjesty, która dla wielu Greków skończyła się fatalnie, niemal 40-procentowym wzrostem ryzyka śmierci z powodu chorób serca). Wspólnoty praktykujące sjestę nazywa się zresztą czasem "miejscami, gdzie ludzie zapomnieli o tym, że mają umrzeć".
Walker pisze książki i prowadzi badania, ale też z zapałem poszukuje sposobów ponownego nakłonienia ludzkości do zażywania snu w odpowiednich ilościach. Już na wstępnie zaznacza: "Gdybyście podczas lektury poczuli senność albo wręcz zasnęli, w odróżnieniu od innych autorów nie poczuję się dotknięty. Właściwie ze względu na temat tej książki, gorąco bym Was do tego zachęcał. Z mojej wiedzy na temat związków między snem a pamięcią wynika, że będzie to dla mnie największy komplement, jeśli jako czytelnicy nie będziecie potrafili się oprzeć pragnieniu utrwalenia, a przez to zapamiętania przekazywanych przez mnie informacji dzięki zapadnięciu w sen". Poczułam się zachęcona, lecz składam reklamację: drogi Autorze, lektura wcale mnie nie uśpiła.
Książkę w przekładzie Jacka Koniecznego wydały Marginesy.
Anna Ślązak
zan/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.