Polski mechanizm w drodze na Marsa

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Polski autonomiczny system zjazdu łazików z lądownika pomyślnie przeszedł testy w ośrodku ALTEC w Turynie (Włochy). Urządzenie zaprojektowane przez firmę Astronika wykonało serię prób w warunkach symulujących środowisko Marsa. 

PAP informowała w lipcu br., że od poprawnego działania systemu opracowanego przez Astronikę będzie zależało, czy po lądowaniu łazik Rosalind Franklin będzie mógł zjechać z platformy i rozpocząć realizację naukowej misji. 

Jak podano w najnowszym komunikacie nadesłanym z firmy Astronika do PAP, mechanizm zniósł próby w Turynie znakomicie. 

„Tak dobre wyniki polskich mechanizmów to świetna wiadomość. (…) Astronika, dzięki doskonałej współpracy z ESA i największymi dostawcami dla sektora kosmicznego, ma bardzo duże szanse, żeby stać się absolutnym liderem producentów systemów opuszczających łaziki i dostarczać je dla misji marsjańskich, księżycowych i na inne ciała niebieskie. Polskie systemy mogłyby gwarantować bezpieczeństwo zjazdu łazików w całym Układzie Słonecznym” – poinformował cytowany w komunikacie Maksymilian Gawin, kierownik projektu w Astronice. 

Zanim europejski, ważący 300 kg łazik Rosalind Franklin zacznie szukać śladów życia na Marsie, musi wykonać jeden z najtrudniejszych manewrów całej misji: zjechać z lądownika na powierzchnię planety. Umożliwi mu to właśnie system zaprojektowany i zbudowany przez polską firmę Astronika. W Turynie zakończyła się kampania testów, w której bliźniaczy model łazika ponad 20 razy zjechał po polskiej rampie w warunkach naśladujących Marsa.

Zgodnie z planem Rosalind Franklin ma wystartować w październiku 2028 r., a wylądować na Marsie dwa lata później. Jako pierwszy w historii będzie wiercił do dwóch metrów pod powierzchnią Czerwonej Planety, by szukać śladów dawnego życia. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) do najbardziej krytycznych zadań tej misji zalicza bezpieczne opuszczenie platformy lądowania. Zdaniem lidera zespołu łazika ExoMars w ESA Erica Zekriego, po zjeździe Rosalind Franklin nie ma odwrotu i ten etap musi przebiec bez zarzutu.

W komunikacie podkreślono, że system zjazdowy (w ang. egress) to złożone urządzenie zaprojektowane do pracy w kosmosie i na planecie, na której panują zupełnie inne warunki fizyczne niż na Ziemi. Musi przetrwać start rakiety, wielomiesięczny lot w przestrzeni kosmicznej i lądowanie, a następnie zadziałać bezbłędnie od pierwszego uruchomienia.

Podróż z Ziemi będzie trwała przez ponad rok. Przez cały ten czas trzymetrowa aluminiowa rampa będzie złożona i zablokowana. Po wylądowaniu musi się samoczynnie rozłożyć w temperaturze sięgającej kilkudziesięciu stopni poniżej zera i w atmosferze ponad sto razy rzadszej niż ziemska. Na tym etapie żadne naprawy nie będą już możliwe. 

Dzięki systemowi Astroniki Rosalind Franklin będzie miała dwie drogi zjazdu na powierzchnię Marsa: z przodu i z tyłu lądownika. Kierunek zjazdu wybiorą operatorzy na Ziemi jedynie na podstawie zdjęć z orbity. 

W testach w ośrodku ALTEC w Turynie – ośrodku inżynierii i logistyki kosmicznej nazywanym „włoskim Houston” – odtworzono różne scenariusze. Jedno z urządzeń przejmowało dwie trzecie ciężaru 300-kilogramowego łazika, by odwzorować trzykrotnie słabsze przyciąganie Marsa. Lądownik pochylano o 20 stopni, a pod systemem zjazdowym umieszczano przeszkody symulujące głazy lub strome zbocze. W każdym przypadku łazik bez trudu zjeżdżał z obu stron lądownika.

Maksymilian Gawin poinformował, że Astronika projektowała ten system „ze świadomością, że na Marsie będzie miał tylko jedną szansę”. „Każdy z ponad 20 udanych zjazdów łazika, jak i każda z prawie 100 prób rozkładania systemu, to dowód, że polska inżynieria potrafi sprostać najwyższym wymaganiom w Europie” – ocenił.

Polskie przedsiębiorstwo odpowiada za projekt i budowę autonomicznego systemu zjazdu w ramach europejskiego konsorcjum przemysłowego. Liderem misji jest Thales Alenia Space, a platformę lądowania buduje Airbus. Wcześniej system przeszedł też rygorystyczny proces redukcji drobnoustrojów, żeby nie zanieczyścić Marsa mikroorganizmami z Ziemi. 

W ramach tej misji Polacy pracują także nad wysięgnikiem anteny komunikacyjnej (ang. Antenna Deployable Boom, ADB), który zapewni łączność między łazikiem a lądownikiem. Ten system komunikacji pomiędzy urządzeniami to jedyna możliwość sterowania całą misją. Wysięgnik przeszedł już testy kwalifikacyjne i akceptacyjne.

Projekt wspierają: Ministerstwo Rozwoju i Technologii, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Polska Agencja Kosmiczna. (PAP)

Nauka w Polsce

abu/ bar/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Źródło: Marzena Rogozińska

    Nagrody dla polskich astrofotografów w międzynarodowym konkursie Astrophotography Prize

  • Fot. Adobe Stock

    Polska firma MIRORES na zlecenie ESA zbada, czy i co opłaca się wydobywać na Księżycu

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera