Pojawiły się nowe terapie na chorobę Alzheimera, ale żeby pacjenci mogli z nich skorzystać konieczne jest przygotowanie całego systemu do wcześniejszego rozpoznawania tego schorzenia - ocenia prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.
W środę 22 lipca przypada Światowy Dzień Mózgu.
„Możemy mówić o początku nowej ery w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera. Przez wiele lat dysponowaliśmy przede wszystkim lekami łagodzącymi objawy otępienia. Obecnie po raz pierwszy pojawiły się terapie wpływające na jeden z mechanizmów rozwoju choroby (Alzheimera – przyp. PAP), które mogą spowalniać jej postęp u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów” - powiedziała prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, cytowana w materiałach prasowych przysłanych PAP. W jej ocenie jest to bardzo ważna zmiana, ale jednocześnie ogromne wyzwanie dla całego systemu ochrony zdrowia.
Jak wyjaśniła specjalistka, nowe terapie mogą być stosowane wyłącznie u osób z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi albo z łagodnym otępieniem w przebiegu choroby Alzheimera i po potwierdzeniu obecności patologicznych złogów beta-amyloidu, które odkładają się w mózgu.
„Jeżeli pacjent trafia do neurologa dopiero wtedy, gdy otępienie jest już zaawansowane, nie ma możliwości zastosowania tych leków. Ponadto wczesne rozpoznanie daje pacjentom czas na wdrożenie interwencji niefarmakologicznych, ma więc bardzo istotne znaczenie” - podkreśliła neurolog. Dodała, że obecnie duża część pacjentów otrzymuje rozpoznanie zbyt późno - często dopiero wtedy, gdy zaburzenia poznawcze wyraźnie ograniczają codzienne funkcjonowanie.
„Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa, a także odpowiednie przygotowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) do wczesnego rozpoznawania niepokojących objawów” – oceniła prof. Sienkiewicz-Jarosz.
Przypomniała, że do niedawna potwierdzenie choroby Alzheimera wymagało przede wszystkim badania płynu mózgowo-rdzeniowego albo specjalistycznego badania PET (pozytonowa tomografia emisyjna). Badania te nadal są podstawą diagnostyki i potwierdzenie w jednym z nich obecności blaszek amyloidowych jest konieczne do wdrożenia terapii przeciwciałami antyamyloidowymi. „Jednak coraz większe znaczenie zyskują biomarkery oznaczane we krwi, przede wszystkim fosforylowane białko tau, a zwłaszcza p-tau217. To ogromny krok naprzód, ponieważ pobranie krwi jest znacznie mniej inwazyjne i łatwiejsze do zastosowania u większej liczby pacjentów” – wyjaśniła specjalistka.
Zaznaczyła zarazem, że biomarkery nie zastępują oceny klinicznej i są badaniem dodatkowym, służącym określeniu etiologii zaburzeń poznawczych. Nie rekomenduje się sprawdzania ich u osób zdrowych bez zaburzeń pamięci. Natomiast u osób, które zgłaszają problemy z pamięcią lub innymi funkcjami poznawczymi, badania biomarkerów mogą znacząco usprawnić proces diagnostyczny.
„Warto też pamiętać, że w ramach programu »Moje Zdrowie« u osób w wieku 60 lat lub starszych przewidziano ocenę funkcji poznawczych. Dzięki temu lekarz rodzinny ma szansę zauważyć niepokojące objawy i skierować pacjenta do dalszej diagnostyki” – podkreśliła neurolog. Program ten jest dostępny dla wszystkich osób ubezpieczonych po 20. roku życia - w wieku 20–49 lat badania kontrolne przysługują co pięć lat, a od 50. roku życia – co trzy lata.
„Największym wyzwaniem jest przygotowanie całego systemu do wcześniejszego rozpoznawania choroby oraz wdrażania nowych terapii. Potrzebujemy dobrze zorganizowanej ścieżki diagnostycznej – od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, przez ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, aż po wyspecjalizowane ośrodki zajmujące się diagnostyką i leczeniem chorób prowadzących do otępienia” – tłumaczyła prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.
W jej opinii drugim ogromnym wyzwaniem pozostają kadry. Według dostępnych danych w Polsce jest nieco ponad cztery tysiące neurologów, a około jedna trzecia pracujących specjalistów osiągnęła już wiek emerytalny. „Rosnąca liczba pacjentów z chorobami otępiennymi i innymi schorzeniami neurologicznymi będzie wymagała nie tylko większej liczby lekarzy, ale również pielęgniarek neurologicznych, neuropsychologów, logopedów, fizjoterapeutów, terapeutów zajęciowych i pracowników socjalnych” – wymieniała specjalistka. Podkreśliła, że nowoczesna opieka neurologiczna musi być zespołowa i kompleksowa.
Jej zdaniem ogromne znaczenie ma również zabezpieczenie odpowiednich środków na diagnostykę i leczenie chorób neurologicznych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jest to warunek tego, aby pacjenci mogli w pełni korzystać z możliwości współczesnej medycyny, podsumowała prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz. (PAP)
jjj/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.