Uczelnie i instytucje

Ekspertka: europejskie ośrodki naukowe nie mają własnej infrastruktury cyfrowej

Emilija Stojmenova. Fot. Wikipedia, domena publiczna
Emilija Stojmenova. Fot. Wikipedia, domena publiczna

Europejskie ośrodki naukowe nie mają własnej infrastruktury cyfrowej. Większość tej, z której korzystamy, to własność amerykańskich korporacji. Niewielu naukowców zdaje sobie sprawę z tego problemu - zwraca uwagę słoweńska ekspertka w dziedzinie transformacji cyfrowej, dr Emilija Stojmenova.

Dr Stojmenova, prof. Uniwersytetu Lublańskiego (Słowenia), jest inżynierką i nauczycielką akademicką. Była ministrą transformacji cyfrowej, koordynowała też projekty badawczo-rozwojowe dotyczące wykorzystania nowych technologii cyfrowych dla rozwoju społeczności lokalnych. Kierowała hubem innowacji cyfrowych DIH Slovenije, weszła w skład rady dyrektorów słoweńskiej agencji badawczej ARRS.

- W lutym 2022 roku, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, Uniwersytet w Charkowie zmagał się ze zniszczeniem części swojej fizycznej infrastruktury. Na szczęście naukowcy wcześniej przenieśli wszystkie zgromadzone tam dane - głównie do ośrodków europejskich i amerykańskich, dzięki czemu, mimo ataków, mogli nadal pracować - przypomniała dr Stojmenova podczas konferencji Europejskiej Federacji Akademii Nauk (ALLEA), która do piątku trwa w Warszawie.

Uczestników konferencji - przedstawicieli europejskich akademii nauk - słoweńska ekspertka zapytała o to, czy wiedzą, gdzie fizycznie przechowywane są dane z ich badań; gdzie znajduje się infrastruktura, która to umożliwia.

- Większość dyrektorów instytucji naukowych nie umie odpowiedzieć na te pytania. Ale to bardzo ważne: wiedzieć, gdzie znajduje się chmura, z której korzystamy i kto nią zarządza. I co się stanie w razie, gdyby zmieniły się przepisy związane z przechowywaniem danych - wskazała słoweńska ekspertka.

Stojmenova przypomniała o amerykańskim prawie, które pozwala władzom USA i tamtejszym organom ścigania nakazywać amerykańskim firmom technologicznym udostępnianie danych. Zobowiązuje ono dostawców usług w chmurze do przekazywania żądanych informacji, nawet jeśli serwery i dane znajdują się fizycznie poza USA.

- Obowiązująca w Stanach Zjednoczonych Cloud Act stanowi, że władze amerykańskie mają dostęp do wszystkich danych badawczych przechowywanych przez państwa firmy we względu na to, gdzie w ogóle ta chmura się znajduje. Nawet jeśli serwery znajdują się fizycznie tu - w Europie, ale są w posiadaniu podmiotów amerykańskich, dostęp do nich będą miały również władze amerykańskie - podkreślała.

Zwróciła też uwagę, że w Europie, gdzie znajdują się światowej klasy ośrodki badawcze, np. CERN, brakuje europejskiej infrastruktury cyfrowej. Większość tej, z której korzystają instytucje naukowe, to własność amerykańskich korporacji.

- Jeśli nie mamy kontroli nad naszymi danymi, to te dane mogą zostać niewłaściwie wykorzystane. A gdyby władze USA zdecydowały, że nie chcą już współpracować z Europą, to oznacza ryzyko utraty wszystkich naszych danych z badań prowadzonych za pieniądze europejskich podatników - skomentowała dr Strojmenova w rozmowie z PAP.

Zapytana o to, czy społeczność naukowców jest świadoma problemu, ekspertka oceniła, że raczej nie. - Jeszcze bardziej martwi mnie to, że nie są tego świadomi także politycy. Oczywiście w Komisji Europejskiej mamy pewne dyrektywy i przepisy, ale na poziomach krajowych jest tego dużo mniej - podsumowała dr Stojmenova. - Jeśli mówimy o odporności nauki i systemu prowadzenia badań, nie możemy mówić tylko o jej finansowaniu czy o ludziach - dodała.

Dr Stojmenova zwróciła też uwagę na nowe wyzwania wynikające z założenia o otwartości nauki. Chodzi m.in. o fakt, że prowadząc badania finansowane ze środków publicznych - naukowcy w Europie są zobowiązani do publikowania wyników. Tego wymaga np. Program Ramowy UE Horyzont Europa - największy w historii UE program finansowania badań naukowych i innowacji, którego budżet na lata 2021–2027 wynosi ponad 90 mld euro.

- Uważam, że to bardzo słuszna polityka. Jest jednak problem: na jakiej platformie oferującej otwarty dostęp znajdują się te dane, publikowane w Research Gate, Academia i innych (serwerach służących do publikacji - PAP)? Mówimy o platformach, które w większości zlokalizowane są nie w Europie, tylko w USA. A to oznacza, że nasze dane badawcze są wykorzystywane do tego, żeby karmić amerykańskie algorytmy sztucznej inteligencji. Europejscy podatnicy płacą za te badania. Ale potem nasze dane są wykorzystywane jako podstawa do trenowania modeli AI. A później my - uniwersytety i instytuty naukowe - kupujemy od amerykańskich firm modele, które pomogliśmy im stworzyć - skonstatowała.

Zapytana przez PAP, jak systemowo rozwiązać ten problem i zwiększyć bezpieczeństwo danych, Stojmenova oceniła, że Europa potrzebuje własnej infrastruktury.

- Zamknąć dostęp do danych? Zamknąć badania? Zdecydowanie nie. Ale potrzebujemy takiego prawa, które określi, że dane z repozytoriów finansowanych przez podmioty publiczne będą podlegały jurysdykcji europejskiej - zasugerowała.

Dodała, że należy też finansować europejskie firmy, które zapewnią Europie własną chmurę. A jeśli ze środków publicznych finansowane są badania i uzyskiwane są wyniki, to dane z tych badań muszą być przechowywane „tu, pod europejską jurysdykcją”. - Nie możemy płacić za coś, co potem jest wykorzystywane przez kogoś innego - mówiła słoweńska naukowczyni. - Jeśli chcemy mieć suwerenność, musimy pracować nad własną infrastrukturą i własnymi technologiami.

Zastrzegła, że nie chodzi jej o ograniczenie współpracy z podmiotami z innych części świata. - Powinniśmy współpracować z instytucjami i z rządami, nawiązywać partnerstwa, w ramach których będziemy mogli sobie wzajemnie ufać i wspólnie dążyć do celu - mówiła.

Dr Stojmenova przypomniała również majowe doniesienia mediów, dotyczące trwających rozmów Komisji Europejskiej z amerykańskimi firmami OpenAI i Anthropic, dotyczącymi modeli AI.

- Jeśli chodzi o suwerenność, (takie rozmowy i plany - PAP) to rodzaj autodestrukcji, bo OpenAI jest firmą amerykańską, podlegającą amerykańskiej jurysdykcji, a dzięki Cloud Act mogą uzyskać dostęp do wszystkich naszych danych. Nie mówimy tylko o danych badawczych, które mogą wydawać się nieszkodliwe — choć oczywiście też mogą zostać niewłaściwie wykorzystane — ale też o danych medycznych, energetycznych, o wszystkich danych w Europie - ostrzegła.

Nauka w Polsce, Anna Ślązak (PAP)

zan/ agt/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera