Nową metodę wspomagającą leczenie nowotworów wątroby - podanie chemioterapii do guza przez tętnicę i zablokowanie dopływu krwi do guza- zastosowali u pierwszych pacjentów w Podlaskiem lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (USK) w Białymstoku. Zabiegi wykonuje niewiele ośrodków w Polsce.
Małoinwazyjne zabiegi tzw. chemoembolizacji przeztętniczej przeprowadzono u dwójki pierwszych pacjentów z zaawansowanym rakiem wątroby: 72-letniej kobiety i 68-letniego mężczyzny.
Lekarze podali im lek przeciwnowotworowy bezpośrednio do zmiany w wątrobie dostając się tam cewnikiem przez nakłucie w tętnicy udowej. Chemioterapeutyk jest zmieszany z matariałem emobolizacyjnym, celowo zamyka to guz i naczynia, które zaopatrują go w krew. Guz jest niszczony.
Takie leczenie precyzyjnie trafia w guz, oszczędza tkanki otaczające zmianę w wątrobie, daje pacjentowi szanse na dalsze leczenie. Zabieg można też powtarzać, stosować kilka razy, co wydłuża chorym życie - podkreślili na konferencji prasowej lekarze z USK. Zabieg może zmniejszyć guz, pozwolić przygotować chorego do innych zabiegów, a w lżejszych przypadkach wyleczyć.
- Podwójny cios w guza. Zamykamy naczynie prowadzące krew do guza, ale też dajemy selektywnie do guza chemioterapię. To powoduje na pewno przystopowanie wzrostu zmiany nowotworowej, ale czasami też może zadziałać w taki sposób, że ta zmiana może się zmniejszyć i wtedy możemy wejść jako chirurdzy i nawet radykalnie wyleczyć tego pacjenta, usunąć tę zmianę - wyjaśnił specjalista chirurgii onkologicznej dr Aleksander Tarasik. Zaznaczył, że taką nową metodę stosuje jeszcze niewiele ośrodków w Polsce, wymaga to współpracy różnych specjalistów.
Tarasik powiedział, że pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym jest coraz więcej, bo więcej jest przypadków raka w ogóle, więcej pacjentów jest też diagnozowanych, ale 80 proc. chorych zgłasza się do lekarzy późno, gdy choroba jest zaawansowana.
Tarasik wyjaśnił, że chemoembolizacja nie zastępuje leczenia chirurgicznego, a jest narzędziem wspomagającym.
-To jest nowe narzędzie, dzięki któremu możemy zaoferować leczenie dla pacjentów, których wcześniej musieliśmy wysyłać do innych ośrodków i wcale nie było łatwo - powiedział dr Tarasik.
Specjalista podkreślił, że tę nową metodę można też stosować u pacjentów, którzy mają przerzuty do wątroby innych nowotworów, np. raka jelita grubego.
- Szczególnie w przypadkach trudnych, kiedy na przykład leczenie operacyjne - jako pierwsza opcja leczenia - byłoby zbyt ryzykowne. Wtedy możemy wejść z tym zbiegiem i spróbować zmniejszyć wielkość tego guza i też zainterweniować w inny sposób, żeby zwiększyć szanse tej wątroby - powiedział Tarasik.
Przygotowania do zabiegów u pacjentów, którzy są podopiecznymi Poradni Nowotworów Wątroby, Trzustki i Przewodu Pokarmowego w USK trwały kilka tygodni. Operowany mężczyzna został już wypisany ze szpitala, kobieta jeszcze zostanie na obserwacji.
USK jest największym i najbardziej specjalistycznym szpitalem w województwie podlaskim. Podlega Uniwersytetowi Medycznemu w Białymstoku.(PAP)
kow/ kj/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.