Rola Polski w eksperymencie ALICE w ramach Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) znacznie wzrosła, m.in. ze względu na odejście Rosjan. Trzeba ten moment wykorzystać – mówi PAP Krystian Rosłon z Politechniki Warszawskiej.
Krystian Rosłon od stycznia br. pełni funkcję Deputy Run Coordinatora (zastępcy koordynatora ds. zbierania danych) w eksperymencie ALICE - jednym z czterech głównych eksperymentów prowadzonych w Wielkim Zderzaczu Hadronów LHC, pod Genewą. To odpowiedzialne stanowisko, którego wcześniej nie piastował żaden Polak.
Rosja od 1991 r. miała w CERN status obserwatora, a jej instytucje współtworzyły infrastrukturę akceleratora. Współpraca ta definitywnie wygasła w listopadzie 2024 r. Krystian Rosłon tłumaczy, jak zmieniła się praca w LHC po tym, jak CERN – w związku z inwazją na Ukrainę – rozwiązał umowy z Rosją.
LUKA PO ROSYJSKICH SPECJALISTACH
„Przez to, że odejście od współpracy z Federacją Rosyjską było dość gładkie i długie - specjalistom z innych krajów udało się przejąć dość dużo kompetencji Rosjan, którzy tam pracowali. Część odchodzących Rosjan chciała się jednak swoją wiedzą dzielić, a część - nie” – zauważa Rosłon, który przed dołączeniem do CERN przez lata pracował w Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej (Rosja).
Naukowiec przyznaje, że nie wszystkim urządzeniom (za które wcześniej odpowiadali Rosjanie - PAP) dało się zapewnić ciągłość działania. W 2024 r. trzeba było wyłączyć dwa podsystemy ALICE, które dotąd obsługiwały grupy, głównie składające się z rosyjskich specjalistów, a które nie były priorytetowe dla głównego nurtu badań. Zostały one wyłączone z możliwością włączenia w przyszłości.
Jednak w innych przypadkach zaangażowanie Polaków okazało się niezbędne, a ich wkład „jest dostrzegany przez najwyższe kierownictwo” – podkreśla Krystian Rosłon.
CZYM ZAJMUJE SIĘ ALICE?
Cała kolaboracja dotycząca ALICE liczy ponad 2000 uczonych i specjalistów z całego świata. Zadaniem eksperymentu jest badanie plazmy kwarkowo-gluonowej – stanu materii, który miał istnieć tuż po Wielkim Wybuchu. Aby go odtworzyć, w LHC zderza się ekstremalnie rozpędzone ciężkie jony (głównie ołowiu) i rejestruje efekty tych kolizji.
ALICE przypomina matrioszkę – jest to system kilku ułożonych warstwowo detektorów. Sercem układu jest system FIT (Fast Interaction Trigger), którego częścią jest niezwykle szybki detektor Czerenkowa (FIT-FT0). Jego zadaniem jest natychmiastowe wykrycie zderzenia cząstek i podanie jego dokładnego czasu. Za tę część systemu odpowiadają teraz Polacy pod kierunkiem prof. Jacka Otwinowskiego (project leader).
POLSKI REVERSE ENGINEERING
Jeden z trzech poddetektorów składających się na detektor FIT – noszący nazwę FT0 – został dostarczony przez Rosjan. Twórcy nigdy jednak nie przekazali pełnej specyfikacji budowy urządzenia. „Rosjanie, odchodząc, zostawili nas bez pełnej dokumentacji, bez wsparcia na poziomie elektroniki” – mówi Krystian Rosłon.
Wyjaśnia, że wyłączenie FT0 oznaczałoby paraliż całego systemu FIT, a tym samym - brak możliwości zbierania danych przez ALICE. Polskie konsorcjum ALICE-PL (na czele z Instytutem Fizyki Jądrowej PAN, Akademią Górniczo-Hutniczą i Politechniką Warszawską), podjęło się próby ratowania systemu.
- Zrobiliśmy inżynierię odwrotną: zrozumieliśmy mechanizmy działania detektora FT0, otworzyliśmy kody źródłowe, przygotowaliśmy dokumentację i przejęliśmy know-how. Udało się nawet wyprodukować działające klony systemów, które możemy modyfikować. One działają - a my wiemy, co dokładnie robią. Od połowy lutego planujemy testować działanie nowej elektroniki – opisuje badacz.
PLANY NA PRZYSZŁOŚĆ: LHC - RUN 5
Polscy badacze opracowują też nowy Forward Detector, który będzie kombinacją funkcji dzisiejszego systemu FIT. Ma on wejść do użytku podczas LHC - Run 5 (planowanego na lata 2036–2041).
- Polska stała się decyzyjnym graczem w CERN. Nie jesteśmy już tylko użytkownikami danych, ale budowniczymi aparatury. Mamy ambicję zbudowania własnego, dużego detektora. To wymaga jednak systemowego wsparcia: nie tylko grantów, ale i stabilnego finansowania dla inżynierów, którzy na miejscu w Genewie dbają o polską aparaturę. Nasza pozycja ogromnie wzrosła i nie możemy zmarnować tej szansy – podsumowuje Krystian Rosłon.
Ludwika Tomala (PAP)
lt/ zan/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.