Udało się ustalić, czym była tajemnicza gwiazda zaobserwowana ponad 130 lat temu

Adobe Stock
Adobe Stock

W 1892 roku uznany amerykański astronom Edward Barnard przypadkowo zaobserwował gwiazdę, której potem nikt nie mógł zidentyfikować ani zobaczyć. Naukowe śledztwo, opisane w „Journal of Astronomical History and Heritage”, pozwoliło ustalić, co za obiekt.

Edward Barnard to jeden z bardziej znanych astronomów z przełomu XIX i XX wieku. Był szczególnie ceniony za dokonywane obserwacje, odkrył wiele komet, był pionierem szerokokątnej fotografii Drogi Mlecznej.

13 sierpnia 1892 roku prowadził obserwacje w Obserwatorium Licka i w pobliżu Wenus dostrzegł gwiazdę o jasności siedmiu magnitudo. Było to przypadkowe spostrzeżenie, przy okazji poszukiwań ewentualnych księżyców Wenus. Potem astronom ustalił, że dostrzeżona gwiazda nie pasuje do pozycji żadnej gwiazdy znanej z katalogów. Początkowo nie opublikował swoich spostrzeżeń (co było typowe dla niego, gdy miał wątpliwości odnośnie dokonanych obserwacji), ale z nieznanych przyczyn uczynił to dopiero po 14 latach.

W tamtych czasach reputacja Barnarda jako obserwatora była tak duża, iż nikt nie kwestionował poprawności jego obserwacji. Zaczęto szukać wyjaśnienia. Oczywistą kandydatką była tzw. gwiazda nowa, czyli gwiazda, która nagle bardzo mocno jaśnieje, na skutek wybuchu (obecnie wiemy, że nowe klasyczne to układy podwójne z białym karłem, a wybuch zachodzi na powierzchni białego karła), a potem jej blask słabnie. Inną koncepcją była kometa. Jednak ostatecznie nie udało się znaleźć pasującego wyjaśnienia.

W „Journal of Astronomical History and Heritage” opublikowano właśnie nowe analizy dotyczące tej zagadki. Kilkoro autorów ze Stanów Zjednoczonych opisało swoje naukowe śledztwo i testy różnych hipotez na temat dostrzeżonego przez Barnarda obiektu. Udało im się też wytypować, która to mogła być gwiazda. Pierwszym autorem publikacji jest William Sheehan.

Najpierw ustalono pozycję obiektu we współcześnie używanym systemie współrzędnych astronomicznych (J2000) oraz obszar możliwego błędu dookoła w ustalaniu pozycji. Potem przeanalizowano archiwalne płyty fotograficzne z Harvard College Observatory (HCO), odnajdując te, które przedstawiały odpowiedni rejon nieba w kolejnych miesiącach i latach. Przejrzano też Palomar Sky Survey (POSS), dostępny w postaci cyfrowej jako Digital Sky Survey (DSS). Współczesne katalogi gwiazd są dużo bardziej rozbudowane niż te sprzed 130 lat, wiemy też dużo więcej o fizyce różnych zjawisk tymczasowych na niebie i o samych gwiazdach. W związku z tym sprawdzono też katalog satelity Gaia.

Postanowiono przetestować różne hipotezy: nietypowa gwiazda tła, nowa klasyczna, inny typ gwiazdy zmiennej (w tym supernowa lub poświata po rozbłysku gamma), przelatująca planetoida, kometa, artefakt od optyki teleskopu.

Naturalną próbą wyjaśnienia może być gwiazda tła, która akurat w tym okresie mogła rozbłysnąć. Najjaśniejszą gwiazdą w badanym obszarze jest TYC 1348-1610-1 o jasności 11 magnitudo. Jest to jednak gwiazda ciągu głównego o typie widmowym B9. Nie odnotowano jej zmienności w historii obserwacji i według aktualnych teorii na temat gwiazd nie jest możliwe jej chwilowe pojaśnienie o 4 magnitudo. Wydawało się, że można ją więc wykluczyć jako obiekt dostrzeżony przez Barnarda, ale jeden z autorów dokonał testów obserwacyjnych 30-cm teleskopem i zobaczył obok Wenus gwiazdę, która po sprawdzeniu okazała się gwiazdą o blasku 8 magnitudo. Zatem Barnard obserwujący znacznie większym 90-cm teleskopem mógł bez problemu dostrzec znacznie słabszą gwiazdę.

Po kolei wykluczono pozostałe hipotezy. Na przykład - z oszacowań różnych warunków - prawdopodobieństwo, że nowa o tej jasności pojawi się w tym miejscu w Galaktyce wynosi 0,000004. Nie mogła to być też supernowa, gdyż ich krzywe blasku po maksimum wykazują na tyle powolny spadek jasności, że musiałaby być widoczna na zdjęciach z archiwum HCO z lutego 1893 roku.

Odpada także hipoteza komety, gdyż według specjalistów od obserwacji komet Barnard z pewnością widziałby komę komety (rozmytą otoczkę) i by to odnotował, szczególnie że systematycznie poszukiwał obiektów mgławicowych, więc miał w tym doświadczenie.

Planetoidę wykluczono, gdyż nie było tak jasnej planetoidy w tym miejscu na niebie w okresie obserwacji Barnarda. Nawet sam Barnard wykluczył planetoidę w swoich rozważaniach. Ewentualnie można by się zastanawiać nad jakąś planetoidą przelatującą blisko Ziemi, ale obserwacje z ostatnich 30 lat nie pokazują, aby którakolwiek pojaśniała aż tak bardzo.

Ostatecznie autorzy jako rozwiązanie zagadki wskazują pomyłkę Barnarda w ocenie jasności gwiazdy. Tajemniczą gwiazdą jest TYC 1348-1610-1, a Barnard mylnie określił jej jasność na 7 magnitudo, zamiast na 11 magnitudo, co jest realnym do zrobienia błędem, bowiem nie miał w pobliżu innej gwiazdy do porównania oraz nie miał wówczas doświadczenia z teleskopem, którym się posługiwał.(PAP)

cza/ bar/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Olbrzymie ilości danych o Wszechświecie z wód Morza Śródziemnego

  • Adobe Stock

    W sobotę Ziemia znajdzie się najbliżej Słońca w 2026 r.

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera