Nauka dla Społeczeństwa

16.04.2024
PL EN
05.09.2023 aktualizacja 05.09.2023

Prymatolog porządkuje naukę o gender

Temat gender od lat budzi zainteresowanie, bywa też przedmiotem wielu nieporozumień. Przypominamy: wyjaśniając kwestie społeczne, zawsze warto zwrócić się do nauki i sprawdzić na przykład, jakie światło na dany temat rzucają badania naszych ewolucyjnych krewniaków.

Światowej sławy prymatolog, Frans de Waal, autor książki "Jak się różnimy? Gender oczami prymatologa" (która ukazała się w Polsce za sprawą Copernicus Center Press w znakomitym przekładzie biologa Mikołaja Golachowskiego), zabiera głos w jednej z ważniejszych dyskusji XXI wieku. Wyjaśnia podstawowe pojęcia: orientacja seksualna, płeć kulturowa (gender), płeć biologiczna, tożsamość płciowa. Następnie, posiłkując się doświadczeniem związanym z badaniami innych naczelnych - głównie szympansów zwyczajnych i bonobo - opisuje socjalizację człowieka, jego zachowania seksualne, narzucane każdej płci role społeczne, a także niemożliwe do osiągnięcia wzory idealnej kobiety i idealnego mężczyzny. Przypomina, że tożsamość płciowa każdego człowieka składa się z dwóch części: płci biologicznej i kulturowej (gender). Wszystko, co robimy, odzwierciedla współgranie genów i środowiska. De Waal podkreśla przy tym, że tożsamość płciowa to temat szeroki i różnorodny, i tę różnorodność należy pielęgnować.

Autor książki przyznaje, że gender jest jednym z najbardziej drażliwych i kontrowersyjnych tematów. "Jest to ideologiczne pole minowe, gdzie z łatwością można powiedzieć coś niewłaściwego albo zostać źle zrozumianym. Nic dziwnego, że większość ludzi chrząka z wahaniem, kiedy ktoś prosi o wypowiedź w tej dziedzinie. Napisanie całej książki na ten temat może się okazać jedną z moich najmniej mądrych decyzji" - zauważa.

De Waal wskazuje na różne zachowania w świecie zwierząt, ważne w kontekście debaty na temat gender i zachowań ludzi. Nie mniej ciekawe jest przebijanie się do szerszej świadomości pewnych naukowych faktów. Jak choćby dotyczących "homoseksualizmu". Klasyczny jest tu przykład pingwinów - to, że niektóre z nich uprawiają seks z osobnikami własnej płci, wiadomo od ponad stu lat - choć dawniej wiedzę tę przed szerszą publicznością raczej ukrywano. Dopiero w 2004 roku "New York Times" opisał parę samców pingwinów maskowanych, którzy wysiedzieli jajo w ogrodzie zoologicznym w Nowym Jorku. Kolejnych przykładów dostarczyło zoo w niemieckim Bremenhaven, które starało się rozmnażać zagrożone pingwiny Humboldta. Opiekunowie rozdzielili pary samców i zetknęli je z samicami (przywiezionymi specjalnie w tym celu). Więzi samców z samcami okazały się jednak "zbyt silne" dla ich programu rozrodczego - i sprawiały, że samce były dla samic "niedostępne".

Zachowania homoseksualne obserwowano również wśród innych grup zwierząt, np. bliższych nam makaków japońskich, także - żyjących na wolności.

Jeśli jakieś zachowania dotyczące ludzi obserwowane są też wśród innych gatunków - można zakładać, że korzenie tych zachowań tkwią w biologii.

Tak jest choćby z przejawami "dobroci", obserwowanej wśród zwierząt. Zdaniem zoologa ewolucyjne korzenie takich zachowań tkwią w opiece nad młodymi. "Wszystkie akcje ratunkowe wśród ssaków, zwłaszcza te w reakcji na oznaki bólu i stresu, przebiegają wzdłuż neuronowych szlaków opieki rodzicielskiej" - zauważa w książce badacz.

Podobny sposób rozumowania De Waal przenosi na zachowania i cechy, które często przypisujemy konkretnym płciom - konfrontuje je zawsze z wiedzą biologiczną i obserwacjami społeczeństw na świecie. Chodzi np. o zainteresowanie dziewcząt niemowlętami i lalkami. Zdaniem de Waala nie jest ono kulturowe, gdyż pojawia się uniwersalnie. "Znamy to co najmniej od czasów antycznych Greków i Rzymian. Czynione w dziesięciu różnych kulturach obserwacje wykazały, że dziewczęta są bardziej opiekuńcze i zaangażowane w domowe obowiązki, zaś chłopcy częściej bawią się poza domem. Większość tych badań prowadzono pod koniec lat 50. XX wieku, zanim świat został przejęty przez zachodnią telewizję i filmy, w krajach tak różnych, jak Kenia, Meksyk, Filipiny i Indie" - pisze. Także inni badacze obserwują, że zainteresowanie dziewcząt noworodkami i opieką nad nimi jest jedną z najbardziej stałych różnic genderowych we wszystkich kulturach. "Młode samice naczelnych mają taką samą obsesję na punkcie niemowląt, jak dziewczęta, podczas gdy zainteresowanie samców małymi dziećmi odzwierciedla niemal techniczną dociekliwość, a nie chęć opieki" - czytamy w książce.

Podobnie jak wiele zachowań, także tożsamość genderowa i orientacja seksualna opierają się zmianom - zauważa De Waal, powołując się na liczne badania. Większość neuronaukowców uważa, że cechy te są zakotwiczone w ludzkim mózgu. "Nauczyły nas tego dzieci LGBTQ, których tożsamości i orientacje przeczą oczekiwaniom. Społeczeństwo może zniechęcać i karać te dzieci ile chce, ale nie jest w stanie zdusić ich wewnętrznych przeświadczeń. Przeświadczenia te płyną z wnętrza ich ciał, a nie z zewnątrz. To samo dotyczy heteroseksualnej większości ludzi. Ich orientacja seksualna i tożsamość płciowa również są niezmiennymi częściami ich osobowości. Poddawanie chłopca wieloletniej żeńskiej socjalizacji, jak to próbował zrobić John Money, w dalszym ciągu nie zrobi z niego dziewczyny" - podsumowuje naukowiec.

Jego zdaniem "środowisko społeczne najwyraźniej nie trzyma wszystkich kart w dłoni. (...) Kulturowe uniwersalia odzwierciedlają biologiczne pochodzenie naszego gatunku. Ten argument jest dodatkowo wzmocniony, jeśli te same różnice charakteryzują również inne naczelne. Trudno jest obserwować interakcje między samcami i samicami człekokształtnych bez zauważania podobieństw do naszych własnych zachowań".

Autor przypomina, że orientacja seksualna i tożsamość genderowa są uznawane za niezmienne części naszej osobowości - i zadaje pytanie: czemu nie pozwalamy biologii rzucać światła na wszystkie kwestie związane z gender?

Jego zdaniem "ten miłosno-nienawistny związek wynika z ideologii. Osoby dążące do genderowej równości często uznają biologię za niewygodną. Uważają, że najprostszym sposobem na osiągnięcie równości będzie umniejszanie znaczenie wrodzonych różnic między płciami. Z drugiej strony, w walce z homofobią i transfobią biologia postrzegana jest jako potężny sprzymierzeniec. Jeśli możemy udowodnić biologiczne podstawy zachowań homoskesualnych i tożsamości transgenderowej, uciszymy w ten sposób tych wszystkich, którzy twierdzą, że jest to 'nienaturalne' czy wręcz 'wynaturzone'. Zachowania homoseksualne wśród zwierząt wybijają tym argumentom kły".

Zastrzega zarazem, że "zamiast dawać ideologii pierwszeństwo przed nauką, najpierw powinniśmy uporządkować naukę o gender".

Holenderski zoolog podkreśla, że problemem w zrozumieniu społeczeństw nie jest samo istnienie płci i genderów - a raczej "związane z nimi uprzedzenia i nierówności, podobnie jak ograniczanie się do tradycyjnie binarnego podejścia, przez co niektóre osoby spośród nas nie są brane pod uwagę".

"Społeczeństwo nie uznaje wszystkich sposobów wyrażania się genderu, nie akceptuje wszystkich orientacji seksualnych i nie potrafi traktować genderów równo. Te problemy są istotne, a ich istnienie nie ulega wątpliwości. Zgadzam się, że musimy pracować nad ich rozwiązaniem. Jednak zamiast obwiniać odwieczny podział na płcie, powinniśmy skupić się na głębszym problemie społecznej stronniczości i niesprawiedliwości" - sugeruje. Jako rozwiązanie proponuje on "odejście od dualizmu ciała i umysłu".

"Doktryna podtrzymywana od dwóch tysiącleci przez licznych męskich myślicieli po to, żeby wznieść swe dusze ponad wszystko inne na tej ziemi, z kobietami włącznie, raczej nie pomoże nam przy rozplątywaniu genderowych uprzedzeń. Co więcej, dualizm ciała i umysłu nie może się utrzymać przy wszystkim, czego nauczyliśmy się od współczesnej psychologii i neuronauk. Ciało, które zawiera również mózg, jest centralne dla tego, kim i czym jesteśmy. Uciekając od własnych ciał, uciekamy od samych siebie" - pisze de Waal.

Odkrywanie naukowych faktów na tematy związane z gender to jedno. Drugie - to przebijanie się nowych obserwacji i związanych z nimi teorii do szerszej świadomości. Okazuje się, że nowe badania społecznej roli samic i samców u naczelnych bywały utrudnione dlatego... że naukę uprawiali głównie przedstawiciele wyłącznie jednej płci. Mocno przywiązani do wyjaśniania świata w jeden, konkretny sposób.

Nauka w Polsce, Anna Ślązak

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2024