Nauka dla Społeczeństwa

13.04.2024
PL EN
29.04.2023 aktualizacja 29.04.2023

Wędrówka przez antropocen

Od połowy XX wieku Homo sapiens w tak znacznym stopniu wpłynął na funkcjonowanie życia na Ziemi, że część naukowców postuluje nazwanie tego okresu – epoką człowieka. W pieszą wędrówkę po nieodwracalnie zmieniającym się świecie zabiera Tomasz Ulanowski w swojej książce pt. „Ostatnia minuta. Pieszo przez antropocen”.

W świetnie napisanym reportażu czytelnicy zainteresowani zmianami klimatycznymi i przyszłością naszej planety znajdą wiele rozmów z wybitnymi naukowcami, sporo danych i odniesień do naukowych publikacji. Ulanowski opisuje największe zagrożenia, jakie niesie ze sobą globalne ocieplenie/zmiana klimatu i w prosty sposób tłumaczy (czasem zawiłe) mechanizmy wpływające nań. Lektura książki pozwala zrozumieć, co się dzieje ze światem i w jakim kierunku on zmierza.

Autor jest dziennikarzem naukowym, zajmującym się kwestiami zmian klimatu od niemal dwóch dekad. Opis przebytych przez niego wędrówek wzbogaca treść książki i udowadnia, że na naszych oczach (lub oczach wędrowca) znika świat istniejący od tysięcy lat.

Ze względu na tematykę nie jest to książka łatwa, momentami była dla mnie wręcz przygnębiająca: „ekstrema (pogodowe – red.) zrobiły nam się bardziej ekstremalne, a dawne ekstrema to nasza nowa norma”, „ilość energii, którą wpompowaliśmy do oceanu w ostatnim ćwierćwieczu jest równa energii wyzwolonej podczas eksplozji 3,6 miliarda bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę”, „budująca technosferę masa wszystkich rzeczy wytworzonych przez ludzkość przekroczyła biomasę organizmów żyjących na naszej planecie”.

Książkę otwiera kwestia zanieczyszczenia plastikiem całego globu. „Ludzkie śmieci są nawet tam, gdzie właściwie nie ma ludzie. A wywołane przez nas zmiany klimatu dotykają każdy zakątek Ziemi”. Ziemia to przecież zamknięty krąg – tylko czy o tym pamiętamy?

Z drugiej strony książka jest niezwykle pouczająca. Tomasz Ulanowski w sposób prosty i zrozumiały tłumaczy skomplikowane kwestie związane z klimatem, m.in. opisując mechanizm kształtowania się pogody, prądów morskich, szerzenia się chorób zakaźnych lub zanikania bioróżnorodności.

Lektura książki zapala czerwoną lampkę alarmową ostrzegającą o ostatnim momencie na wdrożenie zmian. „Podcinamy gałąź, na której siedzimy – nie indywidualnie, ale systemowo, cywilizacyjnie i gatunkowo, przy tym nie do końca wiedząc, co robimy”.

Tytułowy antropocen to proponowana przez część naukowców epoka człowieka, która ma obejmować czas od połowy XX wieku. Sprawę podejmują geolodzy, którzy udowadniają, że ślady obecnej działalności człowieka zostaną w glebie i skałach na długo. O czym mowa?  „To m.in. pierwiastki promieniotwórcze, którymi skaziliśmy glebę podczas wybuchów atomowych, plastiki, sadze ulatujące z kominów i rur wydechowych czy związki fosforu i azotu, jakimi od wybuchu tak zwanej zielonej rewolucji zasypujemy pola (…) oraz pokrywająca świat gruba warstwa betonu”.

A skąd ostatnia minuta? Dzieląc losy Układu Słonecznego i Ziemi na 12 godzin – przechodząc przez narodziny życia na naszej planecie, rozwój i rozpęd tego życia, pojawienie się gatunku Homo sapiens itd. – to ostatnie 90 sekund dzieli nas od zagłady naszej cywilizacji (Tomasz Ulanowski podaje to za naukowcami z redakcji „The Bulletin of the Atomic Scientists”).

„Czy ludzie będą umieli (i chcieli – to jest chyba ważniejsze pytanie) dostosować się do gwałtownych zmian środowiskowych, które sobie sami wokół siebie wywołali”? „Nie łudźmy się – to my musimy dopasować siebie i naszą gospodarkę do praw natury, a nie odwrotnie”.

I jeszcze jedna myśl: „Niekontrolowane globalne ocieplenie może nie zagrozić istnieniu gatunku Homo sapiens, ale prawie na pewno zagrozi istnieniu naszej cywilizacji”.

Książka została wydana przez Wydawnictwo Agora.

Agnieszka Kliks-Pudlik
 

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2024