Ministerstwo Edukacji i Nauki

25.01.2022
PL EN
24.12.2021 aktualizacja 28.12.2021

Na kozetce z Schopenhauerem

Źródło: mat. prasowe Źródło: mat. prasowe

Najnowsza powieść światowej sławy psychoterapeuty egzystencjalnego Irvina Yaloma pod tytułem „Kuracja według Schopenhauera” to - jak określił sam autor w podziękowaniach - „dziwny gąszcz fikcji”, „psychobiografii” i „pedagogiki psychoterapeutycznej”. Te ciekawe określenia odpowiadają treści powieści.

Dziwny gąszcz fikcji to perypetie kilkunastu bohaterów terapii grupowej, prowadzonej przez Juliusa, profesora psychiatrii na Uniwersytecie Kalifornijskim. Na pierwszych stronach powieści dowiadujemy się, że jest on śmiertelnie chory na raka skóry, złośliwego czerniaka. Dlatego poniekąd zaczyna podsumować swoje życie. Co mu się udało, a co nie? Zadaje sobie pytanie, jakim był terapeutą? Rozmyśla o trudnych przypadkach pacjentów, których terapię uważa za swoją totalną klęskę. Jednym z nich był Philip, uzależniony od seksu pacjent, który pomimo kilku lat terapii indywidualnej, nie był w stanie zmienić swoich zachowań. Julius kontaktuje się z nim i okazuje się, że ponad dwadzieścia lat po terapii, Philip sam został terapeutą - doradcą filozoficznym. Twierdzi, że uzdrowiła go mądrość Schopenhauera. I zapewnia Juliusa, że ten niemiecki myśliciel pomógłby także jemu w obliczu śmiertelnej diagnozy. Oferuje mu kurację według Schopenhauera, a sam w zamian prosi o superwizję, dzięki której mógłby dokończyć proces stawania się terapeutą – doradcą filozoficznym. 

Julius niezbyt chętnie na to przystaje, bo uważa, że Philip nie ma powołania do bycia terapeutą, nie ceni relacji, ani przyjaźni, a jego motywacje są czysto ekonomiczne. Zgadza się jednak na bycie jego superwizorem – tylko i wyłącznie pod warunkiem, że ten przejdzie sześciomiesięczną psychoterapię grupową, której celem będzie zrozumienie, w jaki sposób wchodzi w relacje z innymi osobami w grupie. Philip dołącza do grupy prowadzonej przez Juliusa. Jak toczy się ten proces można dowiedzieć się na ponad czterystu stronach powieści. 

Trudno oprzeć się wrażeniu, że główny bohater Julius, profesor psychiatrii ma wiele wspólnego z samym autorem – Irvinem Yalomem, twórcą psychoterapii grupowej, której niejako ta powieść jest poświęcona. To grupa jest zbiorowym bohaterem powieści. Czymś, co główny bohater Julius wynosi na piedestał. „Grupa była czymś więcej niż zbitką ludzi, miała swoje życie, swoją własną osobowość” - sądzi główny bohater. 

Zaskakująco ciekawy jest zabieg przeplatania opisów interakcji pomiędzy członkami grupy z terapii grupowej, rozdziałami poświęconymi życiu Schopenhauera i cytatami z jego myśli filozoficznych. Ta swego rodzaju psychobiografia niemieckiego filozofa wygląda jak próby znalezienia odpowiedzi na pytanie, dlaczego Schopenhauer stał się tym, kim się stał – pesymistycznym filozofem i myślicielem? 

Autor docieka tego między innymi w dzieciństwie Schopenhauera – bez miłości. Analizuje sylwetki jego rodziców – ojca kupca, który żywił wobec syna nadzieje, że przejmie po nim interes, a ostatecznie sam popełnił samobójstwo, choć już wcześniej był pełen lęku i depresji; oraz matki, która dla syna czasu i serca nie miała, skupiona na tym, że nieszczęśliwie wyszła za mąż. Dopiero po śmierci męża, ojca Arthura rozwinęła swoje talenty. Zresztą – jak pisze autor – miała skłonność do przemocy, była niestabilna emocjonalnie. W takim domu prawdopodobnie Arthur marzył o samotności, którą wybrał na całe życie – bo miała ona mu być pomocna w filozofowaniu. 

W książce sporo mówi się o cierpieniu. Schopenhauer zgadzał się z podejściem buddystów, że drogą do uśmierzenia cierpienia jest opanowanie sztuki opuszczania przywiązań. Uważał, że to powszechna kondycja człowieka: „pragnienie, chwilowe zaspokojenie, nuda, znowu pragnienie”. 

Jak mówi podczas terapii grupowej Philip, dla którego to Schopenhauer był terapeutą: „staram się zawsze pamiętać, że wszyscy jesteśmy skazani na egzystencję wypełnioną nieuniknionym cierpieniem. Nikt by jej sam nie wybrał mając tego świadomość. W tym sensie jesteśmy wszyscy, jak ujął to Schopenhauer, współtowarzyszami w cierpieniu. Co oznacza, że pragniemy wyrozumiałości i miłości od naszych życiowych sąsiadów”. W terapii grupowej, opisywanej przez Yaloma, ważne miejsce zajmują różni filozofowie i ich podejście m.in. do śmierci. 

Ukojenia w cierpieniu szuka inna z bohaterek powieści Pam, która nie doświadczając ulgi w terapii grupowej, udaje się do Indii, by uczyć się vipassany w aśramie i zapomnieć o rozstaniu z mężem i kochankiem. 

Książki Yaloma to kopalnia inspiracji dla adeptów szkół terapeutycznych. Nie inaczej jest tym razem i w tej pozycji znajdziemy wiele ciekawych fragmentów dotyczących procesu prowadzenia terapii. O pracy Juliusa można przeczytać „interweniował, posługując się najczęstszą i najskuteczniejszą taktyką terapeutyczną, przekierowywał uwagę z treści na proces, czyli z samych słów na istotę interakcji pomiędzy poszczególnymi osobami”. To zapewne ta „pedagogika psychoterapeutyczna”, o której wspominał Yalom. W posłowiu autor tłumaczy, że „każdy dobry terapeuta zdaje sobie sprawę, że proces, w którym członkowie grupy z poświęceniem eksplorują wszystkie aspekty wzajemnych relacji, jest doświadczeniem uzdrawiającym”. 

Podobała mi się w powieści jej wielowątkowość, mnogość historii bohaterów, opisy ich doświadczeń, problemów, zachowań, interakcji. Czytelnik w zaledwie kilka minut może się przenieść z sali terapii grupowej do Indii, gdzie Pam ćwiczy praktyki duchowe, aby już za moment być np. w Gdańsku, gdzie dojrzewa młody Schopenhauer, by na zakończenie udać się do domu filozofa, towarzyszyć mu w ostatnich chwilach jego życia. 

Jestem pod wrażeniem kunsztu słowa Irwina Yaloma. Książkę gładko się czyta, to pozycja wciągająca, poruszająca, pokazująca ludzkie dylematy i namiętności oraz różne podejścia i zmagania w obliczu nieuchronności śmierci. 

W ramach wydania znajdziemy też krótką rozmowę z Irvinem Yalomem oraz jego ciekawą refleksję, jak powstała książka. Powieść, choć pisana przez Yaloma z przeznaczeniem dla młodych psychoterapeutów, jak większość jego książek, z pewnością zadowoli także tak zwanego zwykłego czytelnika, który szuka w swoim życiu chwili refleksji oraz jest zainteresowany rozwojem osobistym. 

Powieść ukazała się nakładem Wydawnictwa „Czarna Owca”. 

Anna Mikołajczyk-Kłębek
 

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2022