Raport NASK: rodzice wycofują się z cyfrowej kontroli nastolatków, mimo wysokiego poczucia lęku

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Rodzice nastolatków wraz z ich dorastaniem rezygnują z cyfrowej kontroli, mimo wysokiego poczucia lęku, że w sieci może je coś złego spotkać - wynika z raportu NASK. Badanie wykazało też, że w wychowanie cyfrowe częściej zaangażowane są matki niż ojcowie.

W środę NASK zaprezentował raport „Style Cyfrowego Rodzicielstwa w Polsce: Między kontrolą a zaufaniem. Analiza postaw i strategii wychowawczych”. Wynika z niego, że dominującą postawą w polskich domach jest brak wspólnej strategii wychowawczej w sprawach cyfrowych. 35 proc. badanych rodziców zadeklarowało, że reprezentuje cyfrowe rodzicielstwo w charakterze reaktywnym, najczęściej w sytuacjach kryzysowych.

Według badania szczególną rolę w cyfrowym wychowaniu dzieci pełnią matki. 66,9 proc. z nich zadeklarowało, że kieruje się modelem wspierającym, który polega na wyznaczaniu twardych zasad z autentycznym wsparciem. Natomiast 60,1 proc. matek zapewniło, że przyjmuje rolę rodzica kontrolującego, który stosuje twarde regulacje (np. limity czasu korzystania z ekranu) bądź monitoring technologiczny.

Z kolei statystyczni ojcowie (54 proc.) przyjmowali częściej styl rodzica niezaangażowanego, czyli takiego, który interweniuje zazwyczaj dopiero w momentach kryzysowych.

Ekspertka ds. edukacji z NASK Anna Borkowska powiedziała PAP, że ojcowie są obecni w cyfrowym wychowaniu dzieci, ale nie w takim procencie, jak by tego należało oczekiwać. Dodała, że wynika to z ogólnych tendencji wychowawczych. Bo choć w wychowaniu dziecka coraz częściej bierze udział oboje rodziców, wciąż żywe są zaszłości, zgodnie z którymi to kobieta zarządza domem.

- Teraz się to oczywiście pozmieniało, natomiast nadal w dużym procencie to kobiety są menadżerem gospodarstwa domowego i wychowania, a mężczyźni włączają się oczywiście coraz bardziej w te sfery i nie chcą uciekać od wychowania, w tym także tego cyfrowego, ale czasami są podwykonawcą tego, co zarządzi żona - wyjaśniła.

Autorzy raportu zaobserwowali także tzw. paradoks wycofania. Polega on na tym, że rodzice nastolatków wraz z ich dorastaniem rezygnują z kontroli ich życia cyfrowego, mimo wysokiego poczucia lęku. O ile w przypadku dzieci w wieku 6-9 lat w 45 proc. obecny był cyfrowy nadzór i wyznaczanie zasad, o tyle wobec młodzieży (14-17 lat) wskaźnik ten spadał do 25 proc. W tej grupie rodzice zazwyczaj (56 proc.) stawiali na swobodę.

Z badania wynikało zarazem, że ponad połowa rodziców postrzegała dzieci w wieku od 10 do 17 lat jako najbardziej narażone na niebezpieczeństwa w sieci. Szczególnie narażone - według rodziców - są dzieci w wieku od 10 do 13 lat. Wskazywało na to 79 proc. badanych. W przypadku młodzieży w wieku od 14 do 17 lat na niebezpieczeństwo zwróciło uwagę 68 proc. badanych.

Autorka raportu Agnieszka Ładna wyjaśniała podczas środowego spotkania z dziennikarzami, że główną przyczyną wycofywania się rodziców z kontroli dzieci w świecie cyfrowym był brak czasu. Niektórzy rodzice, dodała, boją się konfliktu z dzieckiem, a inni wycofują się, by stworzyć przestrzeń do budowania samodzielności dzieci.

Borkowska pytana przez PAP, jak skracać dystans między dziećmi, a rodzicami podczas wychowania cyfrowego podkreśliła, że kluczową sprawą jest budowanie wzajemnego zaufania. - Relacji nie buduje się w ciągu jednego dnia, tylko w ramach codziennych czynności. Siadamy przy stole i opowiadamy sobie, co było u mnie w szkole, a co u mnie w pracy. Interesujemy się tym, co się w życiu dziecka działo, a nie rozliczamy je jakby ze sprawozdania z danego dnia - zauważyła.

Jej zdaniem jeśli nadchodzi kryzys, rodzice powinni panować nad emocjami i nie wpadać w panikę. - To my mamy być ostoją dla dziecka, które jest w trudnych emocjach i wymaga pomocy. Rodzic musi taką kotwicą, która powie: zatrzymajmy się, zobaczmy co się dzieje i pomyślimy razem, co z tym można zrobić - dodała.

Ekspertka zaznaczyła również, że zdarzają się sytuacje, kiedy rodzice oraz nauczyciele mają problem z podejmowaniem interwencji tak, aby ona przyniosła rzeczywiste rozwiązanie i czasem w dobrych intencjach podejmowane są działania, które dla dzieci kończą się jedynie pogorszeniem sytuacji. - Więc nie dziwmy się, że dzieci czasami mają taką rezerwę, jeśli chodzi o dorosłych i wolą powiedzieć przyjaciółce lub znajomemu, bo to są osoby, które ich zrozumieją, ponieważ mają te same problemy - wyjaśniła. Jak podsumowała dorosły nie musi mieć tych samych problemów co dziecko, ale powinien je rozumieć.

Badanie NASK zostało zrealizowane na ogólnopolskiej próbie rodziców i opiekunów dzieci w wieku 6–17 lat, metodą standaryzowanego wywiadu kwestionariuszowego online (CAWI), na próbie 1000 osób. (PAP)

wm/ pś/ mark/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Prof. Cialdini: w komunikacji cyfrowej o sukcesie często decydują podstawowe mechanizmy ludzkiej natury

  •  Warszawa, 23.06.2026. Na zdjęciu z 18 bm. kierownik Zakładu Budownictwa Specjalnego w Wojskowej Akademii Technicznej ppłk dr inż. Bartłomiej Pieńko przed siedzibą Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie. Bartłomiej Pieńko był gościem Studia PAP. (jm) PAP/Paweł Supernak

    Inżynier z WAT: budowa schronów to w Polsce obowiązek prawny; eksperci już pracują, kształcimy kolejnych

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera