Rzeczniczka CBK PAN: statek misji Artemis II sprowadzony do domu jak po sznurku

Reakcja członków zespołu ds. łączności NASA na zakończone sukcesem wodowanie kapsuły Orion po misji Artemis II, zdjęcie wykonane w Johnson Space Center w Houston (Texas). Fot. NASA/John Kraus
Reakcja członków zespołu ds. łączności NASA na zakończone sukcesem wodowanie kapsuły Orion po misji Artemis II, zdjęcie wykonane w Johnson Space Center w Houston (Texas). Fot. NASA/John Kraus

Misja Artemis II była ryzykowna, ale wszystkie manewry przebiegły bez anomalii i statek został sprowadzony do domu jak po sznurku – powiedziała PAP rzeczniczka Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk (CBK PAN) Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.

Statek Orion z czwórką astronautów – Amerykanami Reidem Wisemanem, Victorem Gloverem i Christiną Koch oraz Kanadyjczykiem Jeremym Hansenem – w piątek o godz. 2.07 czasu polskiego bezpieczne wodował na Pacyfiku u wybrzeży Kalifornii. W ten sposób po 10 dniach zakończyła się misja Artemis II.

Rzeczniczka CBK PAN przyznała w rozmowie z PAP, że oglądanie na żywo powrotu astronautów Artemis II na Ziemię było ekscytujące. – Wszystkie manewry przebiegły bez anomalii i statek został sprowadzony do domu jak po sznurku. Naprawdę nie była to łatwa sprawa, mimo to wszystko przebiegło pomyślnie. Stało się tak przede wszystkim dzięki znakomitej współpracy setek ludzi – zaznaczyła.

Astronautka NASA Christina Koch, członkini misji Artemis II na pokładzie statku USS John P. Murtha po tym, jak wraz z trzema pozostałymi członkami kapsuły Orion wodowała w Pacyfiku. Fot. NASA/Bill Ingalls

Przypomniała, że właśnie start i lądowanie są najbardziej ryzykownymi momentami każdej misji. – W przypadku startu jest to oczywiste: sadzamy ludzi na szczycie gigantycznej beczki prochu. Podczas lądowania ryzyko rozłożone jest na szereg kluczowym momentów. Wejście w atmosferę, gdy statek kosmiczny Orion osiągnął prędkość ok. 38,5 tys. km/h i nagrzał się do ekstremalnej temperatury ok. 2760 st. C, wymagało perfekcyjnie dopracowanych procedur i niezawodnego sprzętu. Tutaj nie było miejsca na błąd – stwierdziła Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.

Opisała, jak wyglądał powrót Oriona na Ziemię krok po kroku: – Najpierw statek oddzielił się od europejskiego modułu serwisowego. Po ok. 20 minutach kontrola misji straciła kontakt z załogą i był to chyba najbardziej stresujący moment. Orion wracał na Ziemię z prędkością ponad 11 km/s. Powietrze przed kapsułą zostało gwałtownie sprężone i rozgrzane. Doszło do jonizacji gazu i utworzyło się coś w rodzaju bańki plazmowej, która otoczyła statek jak ekran. Plazma pochłania fale radiowe i blokuje sygnał między załogą a kontrolą lotów. Cisza trwała sześć minut, często określanych jako „sześć minut grozy”. Gdy kapsuła znalazła się około 7 km nad Ziemią, otworzyły się spadochrony. Najpierw stabilizujące, po czym główne, aż w końcu kapsuła wylądowała w oceanie.

Rozmówczyni PAP przyznała, że jej największe obawy związane z powrotem astronautów misji Artemis II dotyczyły trwałości powłoki statku Orion. Podczas pierwszego, bezzałogowego lotu Oriona w 2022 r. osłona z materiału AVOCAT zachowała się inaczej niż przewidywano. Kilka jej elementów odpadło, pojawiły się też na niej pęknięcia. Inżynierowie NASA pracowali nad poprawkami przez kolejne lata.

Nurkowie U.S. Navy i astronauci Artemis II na pokładzie tratwy, do której podlatuje helicopter. Fot. NASA / James Blair

– Chociaż wierzę, że zrobili wszystko, co w ich mocy, by osłona działała poprawnie, to jednak wciąż pamiętam katastrofę wahadłowca Columbia z 2003 roku, kiedy to uszkodzona powłoka termiczna przepuściła gorące gazy do wnętrza i konstrukcja rozpadła się od środka. Wówczas zginęło siedmioro doświadczonych astronautów, a plan lotów załogowych został wstrzymany na wiele lat. Na szczęście tym razem wszystko zadziałało poprawnie – podsumowała Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.

Misja Artemis II była pierwszą załogową wyprawą w okolice Księżyca od czasów programu Apollo. Był to też pierwszy załogowy lot rakiety NASA, SLS i statku Orion.

Ostatni raz ludzie polecieli na Księżyc w 1972 r. w ramach misji Apollo 17. Wszelkie późniejsze misje księżycowe były bezzałogowe.

W listopadzie 2022 r. przeprowadzono misję Artemis I, której celem było wejście statku kosmicznego Orion na orbitę wokół Księżyca i powrót na Ziemię. Pierwotnie planowano, że ludzie ponownie staną na Księżycu podczas Artemis III, jednak ostatnio NASA zdecydowała, że następna misja programu – w przyszłym roku – będzie polegała na testowaniu zintegrowanych systemów i zdolności operacyjnych na orbicie okołoziemskiej. Lądowanie człowieka na Księżycu ma się odbyć w 2028 r. w ramach misji Artemis IV.

Anna Bugajska (PAP)

abu/ mmu/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Zbliżenie powierzchni Księżyca wzdłuż linii oddzielającej księżycową noc od dnia . Zdjęcie wykonała załoga misji Artemis II. Fot. NASA

    Ekspert: dzięki Artemis II młodzi ludzie mogli doświadczyć niesamowitych emocji

  • EPA/CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH 01.04.2026

    Dr Rożek dla PAP: przesuwanie granic poznania świata sprzyja powstawaniu teorii spiskowych

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera