Badacze - dzięki danym gromadzonym przez ukraińskich żołnierzy na froncie i przez wolontariuszy w innych częściach Ukrainy - sprawdzili, jak zmieniła się populacja dziko żyjących psów na obszarach frontowych. Skala zmian jest ogromna. Przeżywają głównie nieduże, zdrowe psy o cechach „typu dzikiego”.
„Nasze badanie wyraźnie pokazuje, że wojna dotyka nie tylko ludzi, ale również inne gatunki, przede wszystkim przyspieszając i ukierunkowując dobór naturalny” - skomentowała dla PAP prof. Marija Marciw z Lwowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Iwana Franki, główna autorka badania opisanego w czasopiśmie „Evolutionary Applications”.
Na terenach objętych działaniami wojennymi zwierzęta mierzą się nie tylko z eksplozjami podczas ostrzałów, wybuchami bomb i min, hałasem czy ciągłym stresem. Wyzwaniem są też dla nich gwałtowne zmiany w zaludnieniu takich obszarów: ubywa osób, które dokarmiają zwierzęta, brakuje resztek żywności, zanika rolnictwo, a wraz z nim - dodatkowe źródła pożywienia.
- Wojna, pod względem wpływu na populacje zwierząt, jest świadomie wywołaną przez człowieka katastrofą, która ma bardzo długoterminowe efekty dla całej przyrody - wskazała w rozmowie z PAP dr Małgorzata Pilot z Uniwersytetu Gdańskiego.
Badania prowadzono między marcem 2023 a styczniem 2024 roku. Dane udało się pozyskać dzięki zaangażowaniu ochotników – żołnierzy stacjonujących na linii frontu. Inicjatorem akcji był dr Ihor Dykyi z Uniwersytetu we Lwowie, który po wybuchu wojny jako żołnierz przez ponad rok przebywał na linii frontu i to tam zorganizował wśród żołnierzy akcję zbierania danych.
W regionach oddalonych od frontu informacje o dziko żyjących psach zbierali również cywile, w tym osoby pracujące w schroniskach. Jeśli psy podchodziły do ludzi, wolontariusze odnotowywali ich rozmiary, wagę, stan zdrowia, fotografowali je i pobierali próbki sierści. W ramach projektu zebrano informacje o ponad 760 psach. Pozyskanie danych od psów nie wymagało specjalistycznej wiedzy ani sprzętu, dzięki czemu możliwe było przeprowadzenie badań z wykorzystaniem możliwości, jakie daje nauka obywatelska (citizen science) i bez narażania ludzi ani zwierząt na dodatkowe niebezpieczeństwo.
- Chcieliśmy sprawdzić, czy psy na linii frontu różnią się od tych w bezpieczniejszych częściach kraju. Wyniki są uderzające – zaobserwowaliśmy drastyczny spadek różnorodności cech morfologicznych – wyjaśnia dr Pilot.
Większość zarejestrowanych psów to osobniki średnie i małe. Naukowcy przypuszczają, że ma to związek z gęstym zaminowaniem terenu – mniejsze zwierzęta rzadziej aktywują zapalniki min, projektowane z myślą o ludziach czy pojazdach.
- Na froncie nie spotkaliśmy psów z płaskimi pyskami, co prawdopodobnie wynika z ich mniejszej wydolności oddechowej. Zabrakło też psów o krótkich łapach, które nie są w stanie sprawnie przemieszczać się w trudnym terenie. Większość osobników frontowych miała prostą sierść średniej długości. Zniknęły cechy typowe dla ras ozdobnych, a populacja upodobniła się do dzikich psowatych – podsumowała dr Pilot. A prof. Marciw dodała, że w skrajnych warunkach najlepiej radzą sobie psy w tzw. typie dzikim, które są genetycznie lepiej przystosowane do surowości otoczenia. Badaczka zauważyła również, że średnia długość życia zwierząt na froncie uległa skróceniu – osobniki stare lub chore niemal tam nie występują.
Dr Małgorzata Pilot zwróciła uwagę, że czas trwania wojny - w porównaniu do skali zachodzenia ewolucji - jest krótki, to jednak wymusza ona „brutalną formę selekcji”. - To nie jest stopniowy proces, gdzie lepiej dostosowane osobniki mają po prostu nieco więcej potomstwa. Tutaj słabsze jednostki giną natychmiast. Dowodem jest fakt, że na linii frontu spotykaliśmy niemal wyłącznie zwierzęta zdrowe, oprócz tego, że wiele z nich ma oznaki niedożywienia - skomentowała.
Zespołowi udało się zbadać głównie te psy, które liczą na pomoc człowieka. Jednak nagrania z dronów wojskowych dowodzą istnienia grup psów całkowicie samodzielnych, żyjących w stadach i polujących lub żywiących się padliną.
- Potwierdziły się doniesienia o psach zjadających ciała poległych żołnierzy, których zwłoki nie są zabierane z pola walki. Choć brzmi to drastycznie, psy, podobnie jak wilki, są fizjologicznie przystosowane do żywienia się martwymi zwierzętami i mogą żywić się również martwymi ludźmi w sytuacji braku innego pokarmu – zaznaczyła dr Pilot. Badania nie rozstrzygnęły jeszcze, czy zjadanie przez psy szczątków ludzkich to zachowanie ekstremalne, czy może raczej typowe w tak trudnych warunkach.
Naukowcy przeanalizowali również dietę psów podchodzących do ludzi, badając stabilne izotopy w ich sierści. Okazało się, że zwierzęta w całej Ukrainie spożywają obecnie bardzo dużo pokarmu roślinnego. - To efekt kryzysu. Ludzie wyrzucają mniej mięsa i rzadziej karmią nim psy, zastępując je innymi produktami: kaszą, chlebem czy ziemniakami – mówi dr Pilot.
Dotychczas wpływ wojen na ekosystemy badano zazwyczaj post factum lub w warunkach poligonowych. Tym razem nauka dokumentuje zmiany na żywo. Prof. Marciw podkreśla, że psy – jako gatunek towarzyszący człowiekowi – są dobrym wskaźnikiem skali degradacji środowiska. - Zebrane dane pomogą w dokumentowaniu drastycznych zmian środowiskowych spowodowanych przez wojnę, a w przyszłości w przywracaniu unikalnych siedlisk przyrodniczych, które zostały zniszczone przez rosyjskich okupantów – podsumowała prof. Marciw.
Ludwika Tomala (PAP)
lt/ zan/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.