Nauka dla Społeczeństwa

02.12.2022
PL EN
21.05.2014 aktualizacja 21.05.2014

Świat opraw starych książek - eldorado dla wtajemniczonych

Świat opraw starych książek to coś w rodzaju eldorado. Każde wejście do większej biblioteki daje szansę odkrycia obiektów cennych, pięknych i o wielkiej randze historycznej - powiedział PAP dr Arkadiusz Wagner z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

NIE SĄDŹ KSIĄŻKI PO OKŁADCE

Przyzwyczailiśmy się, że o historycznej, symbolicznej czy handlowej wartości książki decyduje jej zawartość. A jednak często o tej wartości w stopniu większym, niż zawartość, decyduje oprawa książki. "Dla współczesnego bibliofila wartość niektórych kategorii ksiąg jak np. dawne kazania, swego czasu bardzo poczytnych, jest bardzo ograniczona, by nie rzec - żadna. Może ona jednak niebotycznie wzrosnąć, kiedy wolumin znajduje się w szczególnej oprawie" - zauważa dr Wagner z Instytutu Informacji Naukowej i Bibliologii UMK.

W szczególnej, to znaczy wykonanej z cennych materiałów, pokrytej dekoracją introligatorską o efektownej kompozycji, sporządzonej w słynnym warsztacie, lub też posiadającej znaki własnościowe potwierdzające, że dana pozycja pochodzi z wielkiego, słynnego księgozbioru.

Jak wyjaśnia, dawniej w oprawach wykorzystywano niekiedy luksusowe i kosztowne materiały; od srebrnych i złotych blach, przez orientalne tkaniny, po szlachetne kamienie. Czasem używano szylkretu, czyli starannie wyszlifowanej skorupy żółwia. Zdarzają się też pozycje zawierające mozaiki z cienkich płytek barwnych, szlachetnych kamieni, które tworzą kompozycje figuralne bądź pejzażowe. "Już od okresu romańskiego, a zwłaszcza od schyłku XV wieku, skórzane oprawy bogato zdobiono złoceniami i srebrzeniami, lecz przede wszystkim motywami dekoracyjnymi wyciskanymi na gorąco ze specjalnych tłoków. Wszystko to przesądza, że książka staje się pięknym obiektem, budzącym pożądanie bibliotekarzy, muzealników, antykwariuszy i kolekcjonerów" - opowiada dr Wagner.

PERŁY I DIAMENTY

Co ciekawe, w minionych epokach książki nabywano powszechnie "in crudo" czyli bez oprawy. "Jej wybór należał do nabywcy. W zależności od gustu, zamożności i celu oprawa mogła być skromna, np. pergaminowa, która po prostu chroniła zawartość; lub solidniejsza - deski lub tektura powleczona skórą. Taką oprawę można było poprzez staranne zdobienie przekształcić w arcydzieło sztuki, świadczące o zamiłowaniach i guście właściciela, a jednocześnie manifestujące jego społeczny status" - tłumaczy ekspert.

Przykładem takich dzieł w polskich zbiorach jest XVI-wieczna, tzw. Srebrna Biblioteka księcia Albrechta Pruskiego, zachowana w kilkunastu egzemplarzach, z czego większość znajduje się w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu. "To nawet nie perła, a diament w kulturze bibliofilskiej w skali całej Europy. Dlaczego? Dzieła drukowane dawniej na masową skalę, np. Biblie, zostały na życzenie nie tyle samego Albrechta, co jego żony - rozmiłowanej w precjozach i złotnictwie - oprawione w srebrne blachy, z rytowaną dekoracją, z odlewanymi medalionami i specjalnymi okuciami. Tym sposobem owe książki przekształciły się w prawdziwe, złotnicze klejnoty" - mówi dr Wagner.

Księgi o niewielkiej wartości bibliograficznej stają się niekiedy czymś niezwykle cennym również za sprawą opraw z superekslibrisami - wytłaczanymi na powierzchni oprawy znakami własnościowymi, zazwyczaj w formie herbu, które potwierdzają przynależność do konkretnego właściciela. "Przykładem niech będzie nieszczególnie ładne, masowo drukowane dzieło teologiczne, ale w renesansowej oprawie z superekslibrisem króla Zygmunta Augusta - namiętnego bibliofila. Gdyby ktoś próbował sprzedać na aukcji sam druk, dostałby za niego kilkaset złotych. Ten sam druk w oprawie z królewskim superekslibrisem staje się automatycznie wart sto, dwieście, trzysta razy więcej, zależnie od stanu zachowania i okazałości oprawy" - mówi ekspert.

ELDORADO WŚRÓD REGAŁÓW

Dr Wagner zaznacza, że badaniami opraw w Polsce wciąż zajmuje się niewielu naukowców, a odwiedziny większych bibliotek dają szansę odkrycia obiektów cennych, pięknych, o wielkiej randze historycznej. "Pierwsze lepsze wejście do zbiorów średniowiecznych manuskryptów lub nowożytnych druków w Polsce może ujawnić obiekty bezcenne w skali światowej. Doświadczyłem tego już parokrotnie w każdej większej bibliotece, w której istniały korzystne warunki do prowadzenia badań" - mówi.

Tak było choćby w Bibliotece Uniwersyteckiej w Toruniu, gdzie dr Wagner uczestniczył w opracowaniu katalogu kodeksów średniowiecznych. "Okazało się, że mimo dramatycznego przetrzebienia polskich księgozbiorów - także tu, w Toruniu, w zbiorach poniemieckich, w tym pokrzyżackich, można natrafić na oprawy wykonane w arcyrzadkich technikach, które w historii średniowiecznego introligatorstwa były zaledwie epizodem - albo które wykonał słynny mistrz niderlandzkiego introligatorstwa z początku XVI w., Jacobus Clerc de Gheele, określany w zachodnioeuropejskiej literaturze, jako +wybitny introligator+, po którym zachowało się bardzo niewiele opraw" - mówi ekspert.

Kolejna historia - "jak z filmu", przydarzyła się dr Wagnerowi w Bibliotece Raczyńskich. "Zaszedłem do Działu Zbiorów Specjalnych, gdzie zaprzyjaźniona bibliotekarka przyniosła mi kupkę woluminów do rutynowego przeglądu. Sięgam po ostatni z nich, odsłaniam oprawę zawiniętą w ochronny papier. Widzę skromną oprawę gotycką, trochę zabrudzoną. Mimo całej nieefektowności, w narożnikach dekoracji górnej i dolnej okładziny dostrzegłem malutkie herbiki, wyciśnięte z tłoka introligatorskiego. Miałem w ręku nieznany wcześniej relikt z księgozbioru biskupa Erazma Ciołka, pomnik kultury renesansowej w Polsce! Detalem, który przesądził o ogromnej wartości woluminu, był herb Sulima z insygniami biskupimi, infułą i pastorałem. Wielka to radość dla biblioteki. I dla badacza" - wspomina.

PIĘKNY PRZEDMIOT POŻĄDANIA

Zdaniem toruńskiego naukowca również w Polsce krystalizuje się krąg zbieraczy - bibliofilów, którzy coraz bardziej cenią oprawy, zwłaszcza te o wielkich walorach estetycznych albo o ciekawej historii.

Wartość antykwaryczna takich obiektów bywa przeróżna. "W warunkach polskich oprawy z księgozbiorów królewskich przesądzają o tym, że wylicytowane sumy wynoszą od kilkudziesięciu tysięcy w górę. W Europie i na świecie książki w oprawach, których dekoracja i znaki własnościowe dowodzą, że należały do słynnych renesansowych lub barokowych bibliofilów, kupowane są za dziesiątki i setki tysięcy dolarów. Książki należące do plejady bibliofilów z minionych epok chciałby posiadać przysłowiowy każdy najzamożniejszy bibliofil na świecie, niezależnie od tego, czy wewnątrz opraw znajduje się skromne dzieło teologiczne, czy rzadki i poszukiwany traktat astronomiczny, medyczny lub z zakresu nauk przyrodniczych" - tłumaczy.

Perły sztuki introligatorskiej na co dzień trzymane są w klimatyzowanych magazynach bibliotecznych. Dostępność starych druków, a zwłaszcza manuskryptów średniowiecznych, jest bardzo ograniczona, zaś najcenniejsze obiekty udostępniane są sytuacjach w absolutnie wyjątkowych. Rzadką okazję kontaktu z cennymi starymi oprawami dają wystawy w bibliotekach czy muzeach.

Jak zauważa dr Wagner, artystyczne oprawy powstają też współcześnie. "Do opraw artyści wykorzystują wszelkie dostępne materiały, od surowców mineralnych począwszy, przez materiały organiczne, na szkle i plastiku skończywszy" - mówi. W kręgu awangardowych artystów europejskich (np. rosyjskich), już w okresie międzywojennym pojawiały się oprawy ze stali, niekojarzącej się zwykle z książkami. Introligatorzy-eksperymentatorzy wykorzystywali stal do oprawiania książek przepowiadających świetlaną, wielkoprzemysłową przyszłość.

Zainteresowanie historycznymi oprawami w Polsce rośnie. Świadczy o tym planowana w Toruniu, I Ogólnopolska Konferencja Oprawoznawcza "Tegumentologia polska dzisiaj". Odbędzie się w końcu czerwca (26-27.06) na UMK.

PAP - Nauka w Polsce

zan/ mki/ agt/
 

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

Copyright © Fundacja PAP 2022