Nauka dla Społeczeństwa

05.03.2024
PL EN
04.12.2023 aktualizacja 06.12.2023

Przychodzi językoznawca do lekarza, czyli jak rozmawiać o zdrowiu

Wszyscy rozmawiają o zdrowiu, ale nikt jeszcze nie napisał w Polsce książki jak to robić i jakiego używać języka. Próbują to nakreślić językoznawca prof. Jerzy Bralczyk oraz lekarz, kardiolog prof. Artur Mamcarz w książce „Zdrowy język”.

Książka przeznaczona jest dla pacjentów, jak i dla lekarzy, czyli dla nas wszystkich. Nie jest to jednak poradnik komunikacyjny, jak zaznacza we wstępie prof. Zbigniew Kowalski z Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej. Nie jest to również podręcznik. To próba pokazania, jak można i należy rozmawiać w najważniejszej dla nas sferze jaką jest zdrowie.

„To, co +zdrowe+ lub to, co +chore+ ma dla nas tak duże znaczenie, że za pomocą tych sformułowań opisujemy niemal każde zjawisko nas otaczające” - stwierdza specjalista.

Chodzi jednak o coś więcej, nie tylko o zwykłą komunikację, ważne jest porozumienie między lekarzem i pacjentem, wzajemne, to bardzo ważne - wzajemne zrozumienie, gdyż przekłada się ona na lepsze efekty terapeutyczne. A jest to żywotnie ważne dla pacjenta i bardzo ważne dla lekarza. Lekarz nie jest jedynie urzędnikiem od spraw zdrowia, jest też mocno zaangażowany w leczenie chorego. Nawet wtedy, gdy podczas konsultacji  wpatrzony jest w monitor komputera. Lekarz nie jest sztuczną inteligencją i długo jeszcze na szczęście nie będzie.

Jak zauważa prof. Henryk Skarżyński, twórca i dyrektor Światowego Centrum Słuchu, „Zdrowy język” to „prawdziwa uczta dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej, którym zależy na byciu zrozumiałym i zrozumieniu drugiego człowieka”. Książka ta wykracza poza medycynę i sferę zdrowia, dotyka umiejętności porozumiewania w różnych sytuacjach w życiu społecznym, czego wciąż bardzo nam brakuje. A nierzadko odzwierciedla się to boleśnie podczas wizyty pacjenta w gabinecie lekarza.

„Z doświadczenia wiem, że pacjent dobrze poinformowany rozumie naturę swego schorzenia, nie błądzi w domysłach i lęku, współpracuje z lekarzem i koncentruje się na tym, na co ma wpływ. Pacjent niedoinformowany często jest roszczeniowy, sfrustrowany i bardzo cierpi” - stwierdza dr n. med. Jakub Sienkiewicz, lekarz neurolog, a zarazem muzyk rockowy, wokalista i gitarzysta, posługujący się słowem w gabinecie lekarskim, jak i na scenie.

Prof. Jerzy Bralczyk zaznacza w rozmowie prof. Arturem Mamcarzem, że wzajemne zrozumienie, relacja osobowa między lekarze a pacjentem  sprawia, że chory ma zaufanie, co w procesie leczenia ma ogromne znaczenie. Ale sprawia też, że nie chce on zdobywać informacji z innych źródeł, nie zawsze wiarogodnych. Ma to szczególne znaczenie w obecnych czasach powszechnego dostępu do informacji i szerzenia za pośrednictwem internetu tzw. fake newsów.

„Spróbujmy się zastanowić, czy lekarze są z innej planety niż pacjenci i w jakim kierunku powinien ewoluować ich język, aby ich porozumienie stało się możliwe, przebiegało w dobrej atmosferze i przynosiło rzeczywiste zrozumienie. Bo tylko prawdziwe zrozumienie może spowodować, że czyjeś zdrowie się poprawi albo nawet zostanie ocalone czyjeś zdrowie. To bardzo wysoka stawka” - przekonuje prof. Mamcarz.

Pozostaje pytanie, czy warto o to dbać w czasach błyskawicznego rozwoju sztucznej inteligencja (AI), która już teraz w analizie badań obrazowych uzyskuje często większą skuteczność aniżeli lekarze. Wykazuje się nawet empatią, czasami większą nawet niż ludzie.

Obaj specjaliści zgodnie przyznają, że AI nigdy nie zastąpi lekarza, choćby dlatego, że kontakt z człowiekiem ma działanie terapeutyczne, jak zaznacza prof. Mamcarz. Z kolei prof. Bralczyk zwraca uwagę, że komunikacja między lekarzem i pacjentem trochę przypomina też negocjacje, a „pudełko” jest nienegocjowalne.

„W tej chwili mogę liczyć na negocjacje, na spojrzenie w oczy lekarzowi, zrozumienie nawet w sytuacji, gdy będę źle opisywał jakieś swoje symptomy, a on to wyczuje i przeniesie: po pierwsze na swoje własne doznania” -  stwierdza prof. Bralczyk.

Jego zdaniem sztuczna inteligencja oznacza standaryzację kontaktu i standaryzację języka. „Ona już przebiega. Bo jeżeli teraz rozmawiam z lekarzem i on oczekuje (albo ja myślę, że on oczekuje) ode mnie technicznych, specjalistycznych określeń, będę próbował to robić. Czasem fałszywie zresztą, ale będą próbował. To się dzieje już teraz” - podkreśla prof. Jerzy Bralczyk.  (PAP)

Zbigniew Wojtasiński

zbw/ agt/
 

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2024