Ministerstwo Edukacji i Nauki

25.01.2022
PL EN
28.11.2021 aktualizacja 01.12.2021

Sto odkryć archeologicznych, które “odmieniły świat”

materiały prasowe materiały prasowe

Odkrycie miasta budowniczych piramid w Gizie w Egipcie, najstarszej świątyni świata w Turcji czy terakotowej armii chińskiego cesarza - to tylko kilka znalezisk, które opisano w książce “Zaginione miasta, prastare grobowce. 100 odkryć, które odmieniły świat”.

Publikacja ukazała się pod redakcją Ann R. Williams, która od kilku dekad pisze dla magazynu “National Geographic”.

“Moment odkrycia jest (...) tylko ukoronowaniem lat przygotowań, często żmudnych poszukiwań, falstartów, pomyłek, politycznego oporu, zawodowego zwątpienia, a nawet dyskredytowania, irytacji, biurokratycznych koszmarów i nudnego gromadzenia funduszy” - pisze w przedmowie Douglas Preston, który jest m.in. redaktorem w Amerykańskim Muzeum Przyrodniczym.

Takie zdanie dobrze opisuje książkę, która składa się ze stu niezależnych od siebie opowieści. Nie są to tylko opisy dotyczące samych znalezisk, czyli np. Kamienia z Rosetty czy grobowca Tutanchamona, ale trudu i znoju archeologów i innych badaczy, którzy próbowali zagadki tych obiektów lub miejsc rozwiązać. W ten sposób czytelnik poznaje sposób pracy badaczy i tego, jak udało się pozyskać sporą dawkę wiedzy z przedmiotów i budowli.

Książka składa się z dwunastu rozdziałów, a jej układ jest chronologiczny. Podróż rozpoczynamy od odkryć najstarszych szczątków przodków człowieka kilka milionów lat temu. Kończymy natomiast w XX w., bo archeologia to niekoniecznie tylko zamierzchłe pradzieje, to również znaleziska wraków, np. słynnego Titanica, którego odkrycie również opisano w tomie. Możemy wyczytać, że doszło do tego nieco przypadkowo, bo robot podwodny wykorzystano do tego celu w pierwszej kolejności do poszukiwań dwóch zatopionych amerykańskich okrętów podwodnych.

Tom prezentuje nie tylko bardzo głośne odkrycia, jak znalezienie zaginionego miasta Inków Machu Picchu, zwojów znad Morza Martwego, pokrytych popiołem Pompejów i Herkulanum, ale też wielu bardzo ciekawych odkryć, o których czytelnicy mogli nie wiedzieć. Jednym z nich jest opisana w książce Cahokia, czyli olbrzymi ośrodek miejski w Ameryce Północnej porzucony setki lat przed przybyciem Kolumba. Innym ciekawym odkryciem sprzed zaledwie kilku lat jest ustalenie, że w dorzeczu Amazonki jeszcze przed pojawieniem się Kolumba kwitła nieznana cywilizacja, budująca ufortyfikowane wsie i wielkoformatowe naziemne “rysunki”. Jej pozostałości odkrywane są właśnie przez archeologów. Długo sądzono, że była tam tylko dziewicza puszcza zamieszkana przez tysiące lat przez pojedyncze grupy koczowników. Tego typu znaleziska możliwe są dzięki wykorzystaniu różnego rodzaju nowoczesnych technologii, o których sporo można poczytać w tym tomie. Mowa m.in. o laserowym skanowaniu lotniczym (ALS), które umożliwia poznanie rzeźby terenu nawet pod grubą warstwą roślin i drzew.

Co ciekawe w przypadku części opisanych znalezisk, których dokonano kilkadziesiąt, a nawet ponad 100 lat temu, życie napisało ciąg dalszy. Naukowcy w ostatnich dekadach przyjrzeli się im ponownie, wykonali ich analizy specjalistyczne, dzięki czemu spojrzano na nie nieraz z zupełnie innej perspektywy. To właśnie jest sporym atutem książki - jej aktualność, bo część z ustaleń zaprezentowanych na jej kartach to kwestia dosłownie ostatnich lat.

Douglas Preston pisze w przedmowie, że według powszechnego przeświadczenia niewiele da się już znaleźć na Ziemi. “Wielkie odkrycia są za nami. Grobowce otwarto, świątynie zbadano, biegi rzek naniesiono na mapy, pustynie przemierzono wzdłuż i wszerz, odsłonięto skamieniałe skarby” - zauważa. Ale dodaje, że "nic bardziej mylnego", bo według niego XXI wiek przyniesie kolejne odkrycia. A to wszystko dzięki temu, że archeologom pomoże w pracy - oprócz wspomnianego wyżej ALS - również sztuczna inteligencja, paleopatologia czy medycyna.

“Archeologia stoi przed wyborem: zaprząc do pracy nowe technologie i dyscypliny naukowe czy zrezygnować z tych zdobyczy? I to w czasie, gdy klasyczne kopanie znalazło się na cenzurowanym. Bez względu na staranność prowadzenia wykopalisk ich miejsce zostaje bezpowrotnie zaburzone” - zauważa Preston.

W jego ocenie lepiej - nie niszcząc nawarstwień ziemi - mapować starożytne miasto z powietrza dzięki skanowaniu laserowemu, badać zatopiony wrak robotem podwodnym, a do grobowca zajrzeć, korzystając z georadaru. Jednak, jak sam przyznaje, większość opisanych w tomie znalezisk dokonano metodami tradycyjnymi.

Atutem książki są dziesiątki pięknych zdjęć, ukazujących spektakularne zabytki, rekonstrukcje, ujęcia z lotu ptaka czy reprodukcje dawnych fotosów z czasów dokonania opisywanych znalezisk. Ze względu na szeroki zakres chronologiczny każdy znajdzie coś dla siebie - książki nie trzeba czytać od deski do deski, bo każdy rozdział stanowi osobną całość.

Warto zwrócić uwagę na rozdział o znaleziskach w Peru, dokonanym przez polskiego archeologa - prof. Miłosza Giersza z Uniwersytetu Warszawskiego. Natknął się on na królewski grobowiec sprzed ponad 1000 lat. To jedyny rozdział w pełni poświęcony dokonaniom Polaka. W tomie zaledwie wspomniana jest prof. Anna Wodzińska w kontekście odkrycia miasta budowniczych piramid. Pojawia się na zdjęciu, na którym analizuje naczynia ceramiczne. Szkoda, że zabrakło przypisu tłumacza wyjaśniającego jej rolę w tym projekcie, a była całkiem spora - pisałem o nich w Nauce w Polsce.

W polskim wydaniu, które ukazało się w wydawnictwie Burda Media (jest ono licencjobiorcą National Geographic) zabrakło konsultacji naukowej, co jest widoczne w czasie lektury. Przykładem może być sposób pisowni faraona Tutanchamona (taki jest poprawny), który w tomie występuje jako Tutenachamon. Poza tym napisano, że skarby z tego grobowca "jak nigdy wcześniej wyeksponowano" w Wielkim Muzeum Egipskim, tymczasem obiekt ten nadal nie jest dostępny dla zwiedzających. Niektóre terminy określające zabytki są mocno mylące. Napisano, że wraz ze słynnym dyskiem z Nebry odkryto kordy, tymczasem lepszym określeniem byłoby po prostu: sztylety. Część sformułowań w polskim przekładzie jest nieco niezręcznych, np. określenie lokalnej ludności przy miejscu znaleziska mianem “wieśniaków” (co ma w naszym języku obecnie wydźwięk pejoratywny) czy starożytnej łodzi jako “staroświeckiej”.

Jest też trochę literówek i braków w przekładzie - jaskinia w Szanidar pojawia się też w formie anglojęzycznej, jako Shanidar. Nie jest też jasne w kilku miejscach, kto dokonał przekładu cytowanych źródeł starożytnych, które przytoczono w książce - czy było to po prostu tłumaczenie wprost z angielskiego wydania (co chyba miało miejsce) czy też z jakiegoś polskiego przekładu? Pewnym mankamentem jest też brak nawet bardzo krótkiej bibliografii do każdego z opisanych znalezisk. Wydawca mógł przecież wskazać na wartościowe, w jego ocenie, książki czy artykuły dla osób, które jakiś temat zaciekawi.

Niemniej publikacja jest bardzo wartościową pozycją na polskim rynku wydawniczym i powinna zainteresować wszystkich pasjonatów archeologów. Czy opisane odkrycia "odmieniły świat", jak sugeruje tytuł? Mam pewne wątpliwości, bo część z nich nadal nie jest zbyt rozpowszechniona, a co za tym idzie - znana. Być może ta książka będzie właściwym krokiem w tym kierunku i sięgną po nią mogą nawet osoby, które dopiero wkraczają w fascynujący świat archeologii.

Szymon Zdziebłowski
 

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2022