Nauka dla Społeczeństwa

14.04.2024
PL EN
16.07.2010 aktualizacja 16.07.2010

Prof. Sperka: Grunwald na Litwie bardziej upolityczniony niż w Polsce

PAP/Artur Reszko PAP/Artur Reszko

<strong>W stosunkach polsko-litewskich bitwa pod Grunwaldem od wieków jest elementem gry politycznej, także i teraz rola, jaką odgrywał w niej Witold i wojska litewskie, jest przez Litwinów szczególnie eksponowana </strong>- ocenia historyk mediewista z Uniwersytetu Śląskiego prof. Jerzy Sperka.

Zdaniem eksperta, choć Polska w wykorzystywaniu historii do celów politycznych "również ma wiele za uszami", na przestrzeni lat przedstawiała historię słynnej bitwy z 1410 r. nieco obiektywniej. Widać to choćby po wymowie pomników, np. w porównaniu pomnika księcia Witolda w Kownie i Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie.

Jak zaznaczył Sperka, wykorzystywanie bitwy do budowania tożsamości politycznej Litwinów wyraźne stało się w końcu XIX w., gdy nastąpiło odrodzenie narodowe Litwinów. Odmienną od polskiej interpretację Grunwaldu widać już jednak na początku XVI w., kiedy powstała litewska kronika, tzw. kronika Bychowca.

"Tam w odpowiedni sposób przedstawiono bitwę, eksponując rolę Witolda i Litwinów" - powiedział PAP Sperka, wskazując że podłożem dla takiej interpretacji było ukształtowanie się w XVI w. "politycznego narodu litewskiego", czującego swoją odrębność i chcącego ją zamanifestować.

"Właściwie już wtedy Litwini zaczęli tworzyć antylegendę Jagiełły, a z drugiej strony eksponować rolę Witolda. Witold był tym księciem, który według nich, miał przeciwstawiać się związkowi z Polską i Polakami, dążyć do odrębności Litwy i być właściwie ostatnim samodzielnym wielkim księciem litewskim" - ocenił ekspert.

Sperka przypomniał, że po śmierci Witolda w 1430 r. decyzja o wyznaczeniu jego następcy była w rękach Polaków - dynastii Jagiellońskiej. Witold był bowiem synem Kiejstuta, a Jagiełło synem jego brata Olgierda.

Po śmierci Witolda Jagiełło najpierw wyznaczył na wielkiego księcia litewskiego swego brata Świdrygiełłę, a gdy ten zanadto dążył do samodzielności, doprowadza do jego obalenia i wprowadzenia na tron młodszego brata Witolda Zygmunta Kiejstutowicza - potem zabitego. W 1440 r. wielkim księciem został młodszy syn Władysława Jagiełły Kazimierz Jagiellończyk, późniejszy król Polski.

Kazimierz Jagiellończyk został wysłany jako namiestnik, by uspokoić Litwę, tam jednak został wybrany na wielkiego księcia bez porozumienia z Polakami. Kilka lat pobytu na Litwie ukształtowało charakter i przekonania polityczne młodego Kazimierza, który inaczej zaczął patrzeć na relacje polsko-litewskie.

Kiedy w 1444 r. zginął w bitwie warneńskiej jego brat Władysław III, długo przekonywano go, aby objął tron polski. Zastosowano nawet swoisty szantaż wybierając na tron polski, księcia mazowieckiego Bolesława. Ostatecznie Kazimierz Jagiellończyk został królem Polski w 1447 r., ale od razu odrzucił polską interpretację związku obu państw, przedstawianą jako inkorporacja Wielkiego Księstwa Litewskiego do Królestwa Polskiego. W istocie oznaczało to przekształcenie dotychczasowego związku Polski i Litwy w unię personalną, która w takiej formie przetrwała do unii lubelskiej w 1569 r.

"Nie ma się więc co dziwić, że w późniejszych latach elity litewskie, w tym także większość historyków, przedstawiały Jagiełłę jako zdrajcę, który zaprzedał Litwę Polsce i Polakom. On to przecież zgodził się na układ w Krewie w 1385 r., gdzie mówiło się o wcieleniu Litwy do Polski, a powielano to - za jego zgodą - w kolejnych uniach" - zaznaczył Sperka.

Odwrotnie na Litwie przedstawiano Witolda - jako tego, który robił wszystko, żeby samodzielność, zwłaszcza wobec Polski, utrzymać. Obaj - Jagiełło i Witold - rywalizowali też już przed bitwą pod Grunwaldem. Jagiełło, gdy doszedł do władzy w 1377 r., za głównego konkurenta miał doświadczonego wtedy Kiejstuta.

Kiejstut powinien był wówczas podporządkować się Jagielle, który przez Olgierda został wyznaczony na wielkiego księcia Litwy. Doszło jednak do wojny i śmierci Kiejstuta, po której jego syn Witold uciekł do krzyżaków. Wkrótce jednak doszło do podpisania układu z Polską w Krewie, co przekształciło się w pierwszą unię polsko-litewską.

Początkowo książęta litewscy złożyli hołd i przysięgę wierności Jagielle, Jadwidze i Koronie Polskiej, szybko jednak dał znać o sobie litewski separatyzm. Wojna na Litwie między zwolennikami Jagiełły oraz wspieranego przez krzyżaków Witolda trwała kilka lat, została przez Polaków przegrana. W 1392 r. podpisano ugodę w Ostrowie, gdzie Jagiełło zgodził się oddać rządy namiestnicze na Litwie Witoldowi.

Ponieważ Witold szybko zorientował się, że może spróbować uzyskać samodzielność, doprowadził do sojuszu z krzyżakami, jednak po 1399 r., gdy został rozbity nad Worsklą przez Tatarów, powrócił do współpracy z Jagiełłą. Unia wileńsko-radomska z 1401 r. dała Witoldowi dożywotnie rządy wielkiego księcia na Litwie, przy zwierzchnictwie Jagiełły.

Choć w 1404 r. udało się doprowadzić do pokoju polsko-litewskiego z krzyżakami w Raciążu, z czasem Witold zaczął próbować odzyskać utracone wtedy na rzecz krzyżaków wpływy na Żmudzi. Gdy w 1409 r. doszło na tym tle do konfliktu między krzyżakami a Witoldem, Polska wsparła Witolda.

Kulminacją tego konfliktu była bitwa pod Grunwaldem. Jak zaznaczył Sperka, w pierwszej jej fazie wojska litewskie zostały rozbite. "Uciekają i powrócą dopiero pod koniec bitwy, oczywiście będą jak najbardziej przydatne, ale wcześniej zostały rozbite"- zaznaczył historyk powołując się m.in. na Kronikę konfliktu autorstwa naocznego świadka bitwy, przypuszczalnie podkanclerzego Mikołaja Trąby oraz późniejszą kronikę Jana Długosza.

"Mimo, że tak to jest przedstawiane, po kilkudziesięciu latach, gdy spisywano kronikę Bychowca, czerpiącą w dużym stopniu informacje z litewskiej tradycji ustnej, ten obraz został już przedstawiony inaczej. Cały ciężar w walce z Krzyżakami spoczywał na Litwinach, to oni są bardziej waleczni, w żadnym wypadu nie uciekają z pola bitwy, natomiast oddziały polskie służą jedynie pomocą, a w dodatku większość rycerzy polskich jedynie przygląda się walce Litwinów i Krzyżaków" - ocenił Sperka.

Jak zaznaczył, Witold już tam jest przedstawiany właściwie jako głównodowodzący, a Jagiełło jako jego pomocnik - w razie potrzeby nie walczący, a modlący się. Współczesne źródła wskazują tymczasem, że choć Witold rzeczywiście walczył, Jagiełło obserwował bitwę ze wzgórza, faktycznie dowodząc oddziałami.

"Następne wieki przyniosły odpowiednią interpretację wydarzeń - szczególne zaognienie sporu nastąpiło po 1918 r., gdy odrodziła się Rzeczpospolita i powstało odrębne państwo litewskie" - wskazał Sperka dodając, że spory między oboma młodymi państwami odcisnęły silne piętno m.in. w relacjach ich historyków.

"Dawna historia zaczęła być wykorzystywana do udowodnienia takiej czy innej tezy czy wzbudzania takich czy innych nacjonalizmów - pokazywania, kto był lepszy, kto był gorszy, kto był zdrajcą, a kto był prawdziwym Litwinem i prawdziwym Polakiem. () Im państwowość młodsza, tym większe ma problemy z własną historią i historią tych silniejszych, którzy są wokół - silniejszych nie tylko politycznie, militarnie, ale też kulturowo" - ocenił historyk.

Pod koniec XIX w. Witold zaczął być kreowany na litewskiego bohatera, co - jego zdaniem - potwierdzają choćby pomniki. Opisał np. postawiony w Kownie w latach 30 ub. wieku a odbudowany w latach 90. ub. wieku monument tego władcy, pod którym znajdują się postaci skulonego krzyżaka, podporządkowanego Rusina, uciemiężonego Tatara i Polaka patrzącego z podziwem na litewskiego księcia.

"Wiele wspólnego z rzeczywistością to nie miało" - uznał Sperka. "Trzeba przyznać, że my, mimo wielu wad, postawiliśmy w 1910 r. Pomnik Grunwaldzki w Krakowie bardziej obiektywnie - król Jagiełło wyeksponowany jest jako najważniejszy władca, ale na drugim miejscu jest Witold, u którego stóp leży pokonany wielki mistrz krzyżacki" - dodał.

Pytany o spór historyków w ostatnich lata mediewista ocenił, że litewska ocena bitwy zmieniła się "na lepsze". Z jednej strony "już nie jest tak, że zwyciężył Witold i Litwini, a Polacy tylko utracili chorągiew", z drugiej "Witold i wojska litewskie dalej są na pierwszym miejscu". "Oni uwierzyli w tą pozorowaną ucieczkę, dokonaną - jak podkreślają złośliwi - prawie całością sił, zwłaszcza że szwedzki historyk Sven Ekdahl uznał, że rzeczywiście mogło tak być" - zaznaczył historyk.

Wspomniał też niedawno obejrzany litewski film edukacyjny o bitwie pod Grunwaldem, w którym choć przedstawione wyliczenia np. liczebności sił przyznają, że Polaków było więcej, byli lepiej uzbrojeni, a Jagiełło prawdopodobnie dowodził całością, w komentarzu lektora eksponowane są głównie zasługi litewskie. "Wszystko zawsze można odpowiednio przedstawić, żeby wyszło na nasze" - skonkludował prof. Sperka. MTB

PAP - Nauka w Polsce

kap

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

Copyright © Fundacja PAP 2024