Mija 95 lat od przystąpienia Polski do Traktatu Spitsbergeńskiego. Dziś mamy znaczącą pozycję w badaniach polarnych na Svalbardzie – z jedną stałą stacją polarną, czterema sezonowymi i centrum logistyczno-naukowym - opowiada PAP polarnik prof. Piotr Głowacki.
Traktat Spitsbergeński to dokument regulujący międzynarodowe prawo dotyczące archipelagu Svalbard (Spitsbergen to największa wyspa Svalbardu). 9 lutego 1920 r. podpisało go w Paryżu osiem państw (stąd też jest czasem nazywany Traktatem Paryskim). Polska podpisała go 2 września 1931 r. Dziś sygnatariuszami jest już ponad 40 państw.
Zgodnie z zapisami traktatu, nadzór nad Svalbardem (wraz z Wyspą Niedźwiedzią) sprawuje Norwegia, jednak pozostałe państwa zachowują szczególne i równe prawa, m.in. gospodarcze (np. związane z prowadzeniem działalności gospodarczej, połowem ryb czy poszukiwaniem i eksploatacją złóż). Ważnym założeniem był ponadto pokojowy charakter tego obszaru – traktat ogranicza bowiem możliwość wykorzystywania archipelagu do celów wojskowych, np. poprzez tworzenie tam baz wojskowych.
Dla Polski szczególnie istotne stały się prawa do prowadzenia na archipelagu działalności gospodarczej i naukowej, dzięki czemu przez dekady prężenie rozwijała się polska polarystyka. Dziś Polska jest wśród 12 państw prowadzących na Spitsbergenie stałe badania naukowe.
- Dziś mamy znaczącą pozycję w badaniach polarnych na Svalbardzie. Posiadamy tam swoją całoroczną Polską Stację Polarną w Hornsundzie, cztery sezonowe stacje różnych uniwersytetów, a od dwóch lat w stolicy Svalbardu - Longyearbyen – działa Centrum Logistyczno-Naukowe BERA, zarządzanie przez konsorcjum pod kierownictwem Uniwersytetu Śląskiego – wymieniał w rozmowie z PAP polarnik i były wieloletni kierownik Polskiej Stacji Polarnej Hornsund prof. Piotr Głowacki z Instytut Geofizyki PAN.
Jak mówił, w ostatnich latach przez Svalbard rocznie przewija się około 100 polskich naukowców. Liczbę tę uzupełniają jeszcze osoby, które tam pracują okresowo, ci, którzy mieszkają w stolicy na stałe oraz turyści.
- Polska polarystyka nie miałaby takiego poziomu, gdyby nie przystąpienie do traktatu w 1931 r. Jeszcze przed II wojną światową dało nam to impuls do organizacji wypraw eksploracyjnych, a później, kiedy już mieliśmy stałą stację, Spitsbergen stał się kuźnią naszych kadr polarnych – podkreślił prof. Głowacki.
Wracając do historii, polarnik wskazał, że pierwszym wymiernym efektem przystąpienia Polski do Traktatu Spitsbergeńskiego było zorganizowanie w 1932 r. pierwszej narodowej ekspedycji na Wyspę Niedźwiedzią – w ramach Międzynarodowego Roku Polarnego.
Kolejne wyprawy eksploracyjne na Spitsbergen odbyły się w 1934 r. (wyprawa, w ramach której Polacy wypełnili białe plamy na mapie środkowego Spitsbergenu, wprowadzając takie geograficzne nazwy, jak Góra Piłsudskiego, Góra Skłodowskiej, Góra Kopernika czy Lodowiec Zawadzkiego) oraz w 1936 r. (przejście Spitsbergenu z północy na południe).
– To ugruntowało pozycję Polski jako eksploratorów i odkrywców – podkreślił prof. Głowacki.
W jego ocenie najważniejsze efekty z podpisania traktatu to okres po II wojnie światowej. – Już w 1956 r. wypłynęła z Polski ekspedycja rekonesansowa z zamiarem zbudowania tam stałej stacji. Stały pobyt na Spitsbergenie dawał Polsce prawo do wpływania na pewne decyzje Norwegii czy uczestnictwa w ich opiniowaniu – mówił.
Poza tym – kontynuował polarnik – na wyjazd na Spitsbergen nie były potrzebne wizy, dzięki czemu naukowcy mogli tam swobodnie wyjeżdżać i prowadzić badania.
- Później, w latach 70. stacja polarna stała się dla Polski oknem na świat wielkiej nauki. To były czasy, kiedy Zachód nałożył embargo na nowe technologie, które nie mogły przejść za Żelazną Kurtynę. A nasi naukowcy, dzięki stacji polarnej, mieli dostęp do nowoczesnej aparatury czy różnych nowych technik; mogli też spotykać się m.in. z Amerykanami. Tutaj przykładem jest wspólny program Centrum Badań Kosmicznych PAN z NASA. Spotkania przedstawicieli obu krajów odbywały się właśnie w naszej stacji polarnej – opowiadał prof. Głowacki.
Dziś Polska ma ugruntowaną pozycję wśród krajów prowadzących stałe badania na Svalbardzie. Ma też swobodę w prowadzeniu badań – chociaż władze norweskie w ostatnich latach wprowadziły nowe regulacje, ograniczające pewną działalność również sygnatariuszom traktatu.
- Klimat w Arktyce ociepla się pięć razy szybciej niż w Polsce, stąd tak duże zainteresowanie tym miejscem. Norwegowie widzą to i próbują chronić ten unikalny obszar. Dlatego też utworzyli biuro koordynacji naukowej, które wprowadza zezwolenia na pobyt naukowcom i które m.in. sprawdza, czy badania poszczególnych grup się nie dublują – mówił polarnik.
Z kolei dopytywany o współpracę z naukowcami z Rosji, którzy też prowadzą na Spitsbergenie stałe badania, prof. Głowacki przypomniał, że Svalbard jest terenem zdemilitaryzowanym. – Nie ma przyjaźni, ale też wrogości jako takiej, mimo że Rosja politycznie próbuje wykorzystywać Svalbard do swoich interesów. Trzeba jednak pamiętać, że w rejonach polarnych, gdzie nie ma służb ratunkowych, jest się zdanym na przyrodę i na siebie. Więc jeśli ktoś potrzebuje pomocy, to nie patrzymy na narodowość – powiedział.
Działająca cały rok Polska Stacja Polarna Hornsund im. Stanisława Siedleckiego – zarządzana przez Instytut Geofizyki PAN – znajduje się nad zatoką Isbjornhamna w fiordzie Hornsund. Jest to południowa część Spitsbergenu. Ponadto sezonowe badania są prowadzone w czterech stacjach takich jak: Stacja Polarna Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Stacja Polarna Uniwersytetu Wrocławskiego im. Stanisława Baranowskiego, Stacja Polarna Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz Stacja Polarna Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
Agnieszka Kliks-Pudlik (PAP)
akp/ zan/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.