Po tygodniu chłodów i przymrozków rozpoczyna się wyraźne ożywienie w koloniach susłów na rozległych, suchych łąkach na południu Polski. Dopiero teraz, wraz z kolejnym ociepleniem, na powierzchni zaczynają pojawiać się samice, przystępując do godów. Pogoda w najbliższych dwóch tygodniach może być kluczowa dla dalszych losów populacji susłów w Polsce.
Choć pierwsze osobniki – głównie samce – obudziły się już pod koniec marca i ustaliły swoje terytoria, samice dłużej hibernowały w norach. Dopiero teraz, wraz z kolejnym ociepleniem, zaczynają pojawiać się na powierzchni i przystępować do godów. Pogoda w najbliższych dwóch tygodniach może być kluczowa dla dalszych losów ich populacji w Polsce - czytamy w informacji prasowej przesłanej przez dr Andrzeja Kepela z PTOP „Salamandra”.
Opóźnienie w wybudzaniu się samic z zimowego „snu” nie jest przypadkowe. Dzięki temu unikają one okresu niestabilnej pogody oraz największej intensywności sporów między samcami o obszary ich „wyłącznej kompetencji godowej”.
„Walki o terytoria potrafią być dość ostre. Choć starcia są zwykle krótkie, dużo w nich kotłowaniny, pisku i użycia ostrych zębów. W efekcie osobniki słabsze, w tym młode, zwykle muszą wycofać się na skraj kolonii, gdzie dostęp do partnerek jest ograniczony lub wręcz żaden. Być może w kolejnym roku, kiedy nabiorą więcej sił, uda im się zdobyć lepszą pozycję. Gdy przychodzą dłuższe kwietniowe ocieplenia i na powierzchni zaczynają pojawiać się samice, strefy wpływów między samcami są już w miarę stabilne. Samica może wtedy albo zaakceptować dominującego samca w swoim rewirze, albo, mówiąc obrazowo, »chyłkiem odwiedzić« najbliższego sąsiada” – opowiada dr Andrzej Kepel, biolog z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”.
Teraz przyrodnicy uważnie obserwują pogodę i trzymają kciuki za stabilne, korzystne warunki. Gody susłów odbywają się tylko raz w roku i trwają zwykle około miesiąca, a ich przebieg w dużym stopniu zależy od aury. Gdy jest chłodno i deszczowo, nawet blisko połowie samic nie udaje się zajść w ciążę. Przy suchej i słonecznej pogodzie odsetek ten może przekraczać 90%. W warunkach bardzo niskiej liczebności ich populacji ma to kluczowe znaczenie dla ich przetrwania.
„Susły w jednym miocie mogą mieć od 2 do 11 młodych, jednak w warunkach Polski średnia to zaledwie 3, rzadziej 4 osobniki” – zaznacza ekspert z „Salamandry”.
Zwierzęta te po długiej hibernacji są wyraźnie osłabione i wychudzone. Niektóre osobniki – zwłaszcza starsze – zapadły w zimowe odrętwienie już w sierpniu, co oznacza nawet ośmiomiesięczną przerwę w żerowaniu. Nic więc dziwnego, że intensywnie uzupełniają zapasy energii.
„Ich wiosenna dieta opiera się głównie na młodych, zielonych częściach roślin. Nie stronią jednak także od pokarmu zwierzęcego. Jeśli nadarzy się okazja, chętnie uzupełniają dietę o larwy owadów czy nawet upolowaną jaszczurkę” – mówi dr Kepel. – „Na swoje ulubione przysmaki, czyli pożywne nasiona traw i innych roślin, będą musiały poczekać jeszcze kilka miesięcy”.
W Polsce występują dwa gatunki tych gryzoni: suseł moręgowany i suseł perełkowany. Sytuacja obu pozostaje poważna. Suseł perełkowany znajduje się na światowej Czerwonej Liście IUCN w kategorii krytycznie zagrożony (CR), a jego liczebność w Polsce wynosi ok. 450 osobników – zaledwie około 5% stanu sprzed dekady. W naszym kraju żyje tylko na Lubelszczyźnie i jest to jedynie miejsce jego występowania w całej Unii Europejskiej.
Suseł moręgowany ma globalny status gatunku zagrożonego (EN). W Polsce wyginął pod koniec lat 70. XX wieku, jednak od ponad dwóch dekad trwa jego reintrodukcja prowadzona przez Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”. Obecnie stanowi ona element większego Programu „Suseł”, obejmującego kilka krajów Europy Środkowej i wspieranego m.in. ze środków UE w ramach programu LIFE. Dzięki tym działaniom gatunek powrócił w Polsce na trzy stanowiska – jedno na Opolszczyźnie i dwa na Dolnym Śląsku. Mimo to jego liczebność pozostaje niewielka. W ostatniej dekadzie waha się między 600 a 1500 osobników. Dla porównania, żubrów jest w Polsce ponad 3000. Proces reintrodukcji, czyli przywracania gatunku, jest długotrwały, kosztowy i wymagający, a nie wszystkie próby kończą się sukcesem. Eksperci podkreślają, że to ważna lekcja dla ochrony przyrody – znacznie łatwiej i taniej jest chronić gatunki, zanim wyginą, niż później próbować je odtwarzać.
Oba gatunki susłów, wraz z chomikiem europejskim – również objętym kategorią krytycznie zagrożony (CR) i także ratowanym przez PTOP „Salamandra” – tworzą grupę najbardziej zagrożonych wymarciem ssaków współczesnej fauny Polski. Dlatego ich wiosenne pojawienie się na łąkach i polach to nie tylko ciekawostka przyrodnicza, ale także przypomnienie o kruchości rodzimych ekosystemów, znaczeniu ich ochrony oraz roli przyrodniczych organizacji pozarządowych w tym procesie. (PAP)
Nauka w Polsce
zan/
Galeria (9 zdjęć)
-
1/9Fot. A. Kepel/PTOP „Salamandra” -
2/9Fot. A. Kepel/PTOP „Salamandra” -
3/9Fot. A. Kepel/PTOP „Salamandra” -
4/9Fot. A. Kepel/PTOP „Salamandra” -
5/9Fot. A. Kepel/PTOP „Salamandra” -
6/9Fot. A. Kepel/PTOP „Salamandra” -
7/9Fot. A. Kepel/PTOP „Salamandra” -
8/9Fot. A. Kepel/PTOP „Salamandra” -
9/9Fot. A. Kepel/PTOP „Salamandra”
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.