PROP: nęcenie i dokarmianie dużych drapieżników jest dla nich szkodliwe

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Nęcenie i dokarmianie drapieżników może zwiększać ryzyko transmisji chorób i pasożytów, wpływając negatywnie na zdrowie populacji. Może też zmieniać zachowania zwierząt, zmniejszać ich lęk przed ludźmi, co zwiększa ryzyko konfliktów dzikich zwierząt z człowiekiem - czytamy w nowym stanowisku PROP.

Stanowisko przygotowała Komisja Państwowej Rady Ochrony Przyrody ds. Ochrony Gatunków w odpowiedzi na prośbę Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska z 6 lutego. Prosił on radę o odniesienie do dwóch kwestii: czy nęcenie drapieżników (dzikich ptaków i ssaków) może wywierać niekorzystny wpływ na populację gatunków chronionych na obszarach Natura 2000, i czy właściwe byłoby wprowadzenie ustawowego zakazu dokarmiania zwierząt chronionych.

Powołując się na wyniki badań naukowych i liczne obserwacje naukowcy z PROP stwierdzili, że nęcenie i sztuczne dokarmianie w stałych miejscach w sposób intensywny i niekontrolowany prowadzi do nadmiernej koncentracji zwierząt, zwiększonego ryzyka kontaktów, a w efekcie - zwiększonego ryzyka transmisji chorób i pasożytów, co wpływa negatywnie na stan zdrowotny populacji ssaków i ptaków. Po drugie, prowadzi to do zmiany zachowań zwierząt: „zmniejszonej bojaźni i habituacji osobników, co skutkuje zwiększeniem ryzyka konfliktów dzikich zwierząt, szczególnie dużych drapieżników, z człowiekiem, a w konsekwencji wpływa negatywnie na stan ochrony populacji gatunków oraz konieczność podejmowania środków zaradczych, w tym uśmiercania uciążliwych osobników” - czytamy w stanowisku.

W perspektywie długoterminowej może to mieć istotny negatywny wpływ na zdrowie populacji dzikich zwierząt, a także na integralność i funkcjonowanie ekosystemów - ostrzegła rada w stanowisku opublikowanym na stronie internetowej PROP.

Naukowcy z tego gremium podkreślają, że szkodliwa praktyka, jaką jest nęcenie i dokarmianie, jest coraz pospoliciej stosowana w różnych częściach kraju – zwiększa się ilość wykładanego pokarmu, liczba miejsc oraz częstotliwość i czas jego podawania.

Według członków rady dodanie w ustawie o ochronie przyrody możliwości wprowadzania zakazu dokarmiania i nęcenia zwierząt sprzyjałoby zwiększeniu skuteczności ich ochrony, utrzymania ich funkcji ekologicznych i właściwego stanu ochrony. Pomogłoby też zapobiegać konfliktom pomiędzy dużymi drapieżnikami a społecznościami lokalnymi.

Naukowcy zwracają uwagę, że nęciska i karmowiska, na których dokarmia się dzikie zwierzęta, w tym - łowne, są miejscami nadmiernego gromadzenia się zwierząt z różnych gatunków, co oznacza większą częstość kontaktów, agresywnych zachowań, a nawet walk między zwierzętami, a w efekcie - transmisję chorób i pasożytów między nimi. „W wielu przypadkach stanowi to śmiertelne zagrożenie dla korzystających z nich zwierząt (np. w wypadku świerzbu). Miejsca wykładania pokarmu są często odwiedzane przez chore osobniki, mające problemy ze zdobywaniem pożywienia, co zwiększa zagrożenie dla zdrowych zwierząt. Badania pokazują, że zwierzęta korzystające z dostarczanego przez ludzi pokarmu mają wyższy poziom infekcji bakteryjnych, wirusowych, grzybowych i pasożytniczych, a u zwierząt migrujących czy mających duże areały osobnicze patogeny mogą być przenoszone na duże odległości” - czytamy w dokumencie.

W stanowisku podkreślono, że pokarm używany do sztucznego dokarmiania lub wabienia jest zazwyczaj złej jakości; „to rodzaj fast-foodu dla zwierząt (np. kukurydza, buraki, pastewna marchew, resztki zwierząt gospodarskich). Pozostałości zwierzęce z uboju, które są regularnie wykorzystywane do wabienia ptaków szponiastych i dużych drapieżników, często zawierają hormony i antybiotyki. Może to mieć nieprzewidywalne konsekwencje dla zdrowia populacji chronionych dzikich zwierząt”.

Dokarmianie ma też skutki pośrednie, np. przyciąganie w jedno miejsce wielu gatunków drapieżników, co zwiększa ryzyko dotyczące lęgnących się na ziemi ptaków, z któeych część to gatunki chronione.

Dokarmianie dzikich zwierząt prowadzi też do uzależnienia pokarmowego i habituacji zwierząt, a nawet kojarzenia człowieka z dostarczaniem pokarmu, które w przypadku dużych ssaków drapieżnych prowadzą do konfliktów z lokalnymi społecznościami. Wilki i niedźwiedzie są bardzo podatne na uzależnienie od antropogenicznych źródeł pokarmu, szczególnie gdy mają do czynienia z takim pokarmem w młodym wieku. Badania telemetryczne w Puszczy Białowieskiej wykazały, że wilki nie tylko aktywnie polują na dzikie zwierzęta, ale także korzystają z padliny dzikich zwierząt, jak i z padłego inwentarza lub odpadów mięsnych z uboju.

Bez względu na lokalizację, wilki - dzięki bardzo dobremu węchowi - wiedzą, że to człowiek dostarcza mięsne odpady. To doświadczenie zostaje zapamiętane przez te konkretne osobniki na całe

życie i ma wpływ na ich dalsze interakcje z ludźmi. Analogiczna sytuacja zachodzi, gdy miejscami składowania odpadów zwierząt gospodarskich lub łownych są nęciska przed czatowniami fotograficznymi. Zwabiają one wilki (zarówno dorosłe, jak i młodociane) z grupy rodzinnej, w której terytorium się znajdują, a także obce wilki będące w trakcie dyspersji - ostrzegają członkowie PROP. Jako przykład podają Puszczę Białowieską, gdzie niektóre nęciska przed czatowniami znajdują się tuż obok parku narodowego i nieopodal zabudowań. Podobnie dzieje się na innych obszarach nizinnej Polski, np. w pobliżu Gostynina, gdzie prywatna czatownia z nęciskiem nastawionym na duże ptaki szponiaste zwabia młode wilki z lokalnej grupy rodzinnej.

Nęciska i miejsca dokarmiania dzikich zwierząt kopytnych zlokalizowane w Karpatach zwabiają też samice i samce niedźwiedzi w różnym wieku przez prawie cały rok. Badania naukowe wskazują, że sztuczne dokarmianie niedźwiedzi zmienia ich zachowania związane z poszukiwaniem pożywienia i przemieszczaniem się. Jedna trzecia diety niedźwiedzi w Bieszczadach składa się z kukurydzy dostarczanej do miejsc dokarmiania zwierząt łownych.

Wykładanie pokarmu na nęciskach przed czatowniami fotograficznymi oraz w celu przywabienia gatunków łownych przyciąga duże drapieżniki, powodując zmiany w ich diecie, wpływając na ich zdrowie, ograniczając areały i dobowe przemieszczanie się, zaburzając gawrowanie oraz prowadząc do szybszego przyrostu masy ciała i wcześniejszej dojrzałości płciowej samic, a także do ułatwienia transmisji patogenów w miejscach żerowania.

Pomimo izolacji akustycznej i kamuflażu czatowni, wilki i niedźwiedzie (dysponujące bardzo dobrym węchem i słuchem), żerujące w dzień na pobliskich nęciskach, wiedzą o przebywających wewnątrz ludziach. Jednak regularna obecność łatwo dostępnego pokarmu i wcześniejsze doświadczenie z tych miejsc powodują, że ignorują ich obecność. Utrwalenie takiego zachowania może skłaniać drapieżniki do poszukiwania odpadów jedzenia w pobliskich miejscowościach, co wiąże się z ryzykiem częstszych obserwacji wilków i niedźwiedzi w obrębie zabudowy i wzrostem obawy o bezpieczeństwo mieszkańców. (PAP)

Nauka w Polsce

zan/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Paleontolog w Dniu Dinozaura: paleontologia daje dystans np. do patrzenia na zmiany klimatu

  • Fot. Adobe Stock

    Na Suwalszczyźnie policzono zimujące nietoperze

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera