Hipotermia to cicha śmierć, organizm się wyłącza - powiedział PAP dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego dr Marcin Podgórski. Na początek z kończyn odpływa krew, z czasem pojawiają się zaburzenia neurologiczne, halucynacje. Wraz z dalszym spadkiem temperatury zwalnia praca serca i oddech.
Hipotermia pozostaje jednym z najbardziej podstępnych i niedocenianych zagrożeń – szczególnie dla osób bezdomnych, starszych, nietrzeźwych, ale także turystów i ludzi aktywnych w terenie. Od początku sezonu zimowego z powodu wychłodzenia zmarło w Polsce 41 osób (dane policji z poniedziałku). Jak przebiega taka śmierć i co można zrobić, by jej zapobiec, wyjaśnia dr n. o zdrowiu Marcin Podgórski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
– Hipotermia to proces, a nie jedno wydarzenie – podkreślił ekspert. – Spadek temperatury ciała powoduje stopniowe spowalnianie wszystkich kluczowych procesów życiowych: oddychania, krążenia i pracy mózgu.
Początkowo ciało próbuje się bronić. Pojawiają się dreszcze – naturalny mechanizm, który przez drżenie mięśni ma wytwarzać ciepło. Jednocześnie organizm centralizuje krążenie: krew odpływa z kończyn, a priorytetem stają się mózg, serce i płuca.
– Chronimy to, bez czego nie da się żyć. Kończyny są „poświęcane” jako pierwsze – wskazał Podgórski. – To dlatego palce rąk i nóg marzną najszybciej i są najbardziej narażone na odmrożenia.
Ten mechanizm obronny działa jednak krótko. Gdy rezerwy energetyczne się wyczerpią, dreszcze ustają, a temperatura ciała dalej spada. Wtedy zaczynają się poważne problemy neurologiczne.
– Niedotleniony i wychłodzony mózg zaczyna działać nieprawidłowo – wyjaśnił dyrektor LPR. – Pojawiają się zaburzenia świadomości, dezorientacja, halucynacje. Czasem dochodzi do paradoksalnych zachowań, jak np. rozbieranie się, bo choremu wydaje się, że jest mu gorąco.
To moment szczególnie niebezpieczny. Osoba w hipotermii często traci zdolność racjonalnej oceny sytuacji i nie potrafi już się skutecznie ratować.
Wraz z dalszym spadkiem temperatury zwalnia praca serca i oddech. Mniej tlenu trafia do tkanek, co jeszcze bardziej pogarsza sytuację.
– W ciężkiej hipotermii serce może bić ekstremalnie wolno albo może dojść do migotania komór i zatrzymania krążenia – wyjaśnił Podgórski. – Co ważne: taki pacjent jest bardzo wrażliwy na gwałtowne ruchy. Nieumiejętne przenoszenie może samo w sobie wywołać zatrzymanie krążenia.
Często pojawia się pytanie, dlaczego u ludzi wychłodzenie kończy się śmiercią, a u niektórych zwierząt – hibernacją.
– Zwierzęta mają ewolucyjnie wykształcony mechanizm hibernacji. Spowolnienie procesów życiowych idzie tam w parze z radykalnym obniżeniem metabolizmu i zapotrzebowania na tlen – wyjaśnił ekspert. Człowiek tego mechanizmu nie ma.
Paradoksalnie jednak niska temperatura może czasem działać ochronnie na mózg. – Mamy wiele udokumentowanych przypadków, gdzie pacjenci z głęboką hipotermią, po zastosowaniu zaawansowanych procedur, wracali do pełnej sprawności neurologicznej – podkreślił Podgórski.
Aby opanować utratę ciepła, kluczowe jest wzięcie pod uwagę trzech czynników: kontaktu z zimnym podłożem, wiatru i wilgoci.
– Leżenie na śniegu czy lodzie powoduje bardzo szybkie oddawanie ciepła – powiedział dyrektor LPR. – Dlatego izolacja od podłoża to absolutna podstawa - podkreślił.
Równie ważny jest ubiór. – Ubieranie się „na cebulkę” ma sens tylko wtedy, gdy warstwy nie są ściśle przylegające. To powietrze między nimi jest najlepszym izolatorem – dodał.
Osłona głowy, ochrona przed wiatrem i wilgocią oraz schowanie się za przeszkodą terenową czy wykopanie jamy w śniegu mogą realnie zwiększyć szanse przeżycia.
– Najważniejsze: nie ogrzewać gwałtownie – zaznaczył Podgórski. – Wkładanie osoby z ciężką hipotermią do gorącej wanny może jej zaszkodzić.
Pierwszym krokiem jest odizolowanie od zimna, sprawdzenie oddechu (nawet przez minutę, bo jest bardzo wolny) i jak najszybsze wezwanie pomocy. W razie wątpliwości warto korzystać z instrukcji dyspozytora medycznego.
– Jeśli jesteśmy w terenie bez łączności, robimy wszystko, by zatrzymać dalsze wychładzanie: schronienie, izolacja, ogrzewanie bierne, nawet własnym ciałem – wyjaśnił ekspert. – A jeśli trzeba, zabezpieczamy poszkodowanego, okrywamy go, żeby nie tracił więcej ciepła i idziemy po pomoc. To często jedyna szansa – zaznaczył ratownik.
– Hipotermia nie wygląda dramatycznie, jak w filmach – podsumował dyrektor LPR. – To cicha śmierć. Organizm po prostu się wyłącza. Dlatego tak ważna jest wiedza i szybka reakcja.
Mira Suchodolska (PAP)
mir/ akar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.